Skuwanie lodu na Pogodnie po lodowym deszczu, powrót piechotą
-
DST
6.00km
-
Temperatura
0.0°C
W Szczecinie była największa gołoledź od 2008 roku, tramwaje nie jeżdżą drugi dzień i nie mam o to pretensji, a Ci którzy mówią, że drogowcy byli nie przygotowanie nie wiedzą o czym mówią. Można mieć różne zastrzeżenia, ale w takich warunkach nie ma takiej możliwości by uniknąć paraliżu.
Najlepszy dowód, że spodziewając się gołoledzi, wracając z Trzebieży, już w niedzielę wysypałem ogromną ilość soli, spodziewając się tego co zwykle, czyli mżawki, tymczasem od północy padał deszcz, przez wiele godzin miejscami o dużym natężeniu, przy zmrożonym gruncie i minusowej temperaturze powierza, a potem na to spadł całkiem obfity śnieg. Nic to nie dało. A czego się spodziewać, gdy trzeba tego dokonać na masową skalę, podczas ciągłych opadów w czasie mrozu, niewykonalne zadanie. .
Odśnieżenie schodów i parę metrów chodnika, a konkretnie odlodzenie zajęło 2 godziny , wszystko było skute grubą warstwą lodu, trzeba była odczekać i rozbijać za pomocą młotka nawet oni nie dawał początkowo rady, skute lodem jest wszystko od drzew i gałęzi, które znoszą ogromny napór, po poręcze, a nawet drzwi do garażu.
Nie korzystając na razie z roweru dobrze, było popracować na świeżym powietrzu, a potem z powrotem się przejść piechotą do Centrum, aż do Galaxy i potem jeszcze przejść się do domu.


