Koszenie grzybów
-
DST
47.00km
-
Temperatura
18.0°C
-
Sprzęt Kalkhoff
-
Aktywność Jazda na rowerze
380 podgrzybków, od godziny 07:01 do 7:55.. Przerwa śniadaniowa i odpoczynek. 08: 10 - 08: 49 dopychanie ile się da do kosza. W drugiej fazie traciłem czas, bo co podniosłem pończochę i wrzuciłem grzyba do kosza, to gdzie indziej mi wypadał z przeładowania:) Jechałem na gotową miejscówkę, gdzie grzyby rosły dwa dni temu. Nadal pełno zostało, przeszedłem tylko mały fragment całego pola wzdłuż jednej przecinki. Do lasu ciągnęły tłumy, choć do chwili mojego opuszczenia miejscówki nikt jeszcze nie dotarł. Nie mam pojęcia jak jest gdzie indziej, tym bardziej trudno przewidywać, co będzie po takim najeździe ludzi za dwa, trzy dni, gdyż teraz potrzebuję przerwy.
Jak już zacząłem, jechać z powrotem stwierdziłem niskie ciśnienie w tylnym kole, na szczęście uciekało na tyle wolno, że tylko dopompowałem koło i dojechałem do Tanowa, gdzie wypróbowałem tamtejszy bardzo fajny kompresor, na nowej stacji benzynowej, tam napompowałem na maksimum i udało się już na tym dojechać do celu. Piszę na szczęście, bo z takim ładunkiem wymiana dętki jest jednak dosyć czasochłonna i męcząca. 
Pierwsza tura zbierania. 
Finalnie upchałem tyle. 
Po wstępnej segregacji. Dwie blachy oddałem, jedna została dla mnie.


