Wrzesień, 2026
| Dystans całkowity: | 752.85 km (w terenie 0.00 km; 0.00%) |
| Czas w ruchu: | b.d. |
| Średnia prędkość: | b.d. |
| Liczba aktywności: | 14 |
| Średnio na aktywność: | 53.78 km |
| Więcej statystyk | |
Rydze za Tanowem i dalszy ciąg podgrzybkobrania
-
DST
54.66km
-
Sprzęt Kalkhoff
-
Aktywność Jazda na rowerze
Pojawiły się rydze, już zanim wjechałem do lasu, zebrałem 40 sztuk, a także znalazłem 3 borowiki w samym lesie spędziłem 2 godziny z minutami i zebrałem 160 podgrzybków i kolejnego borowika. dwie miejscówki sosnowa, bardziej dostępna, widoczne schodzona, ale występowały grzyby w umiarkowanych ilościach, druga świerkowa mocno izolowana, za rowami melioracyjnymi miejscowo sporo dużych sztuk, gdzie nie nikt nie chodził, więc zbierało się szybko, mimo, że nadal nie ma wysypu, raczej było to co czego nie zebrano wcześniej, gdzie nikt nie chodził i grzyby zdążyły podrosnąć. Trafiłem też w lesie za płotem, na pierwsze opieńki, których nie miałem, gdzie, ani jak zbierać. 
Finalny zbiór po podziale zbiorów, po lewej taca r4 rydzami. 
Zanim w ogóle wjechałem do lasu zebrałem tyle rydzów i 3 borowiki, ten trzeci gdzieś się schował w koszu.
Pętla rydzowo - borowikowa
-
DST
78.00km
-
Temperatura
22.0°C
-
Sprzęt Kalkhoff
-
Aktywność Jazda na rowerze

Postanowiłem zmienić asortyment poszukiwanych grzybów i spróbować przejrzeć jeszcze raz moje miejscówki borowikowe i rydzowe. Na borowiki, bardziej ciepłolubne to już końcówka sezonu, który się w tym roku nie rozpoczął, przejrzane miejscówki, dalej się nie sprawdziły i były bez śladów, obecności grzybów, z wyjątkiem tej ostatniej, gdzie wpadły 4 sztuki, po drodze jeszcze pojedyncze sztuki, ale że wszystkie dorodne i zdrowe, wyszła z tego kopiasta patelnia borowików. Poza tym nazbierałem 40 rydzów, Występują też wciąż, nieliczne kanie.
Grzybobranie w porannym deszczu
-
DST
46.00km
-
Temperatura
18.0°C
-
Sprzęt Kalkhoff
-
Aktywność Jazda na rowerze
Zrobiłem 1 zdjęcie, na sam koniec, bo w lesie padła karta pamięci, dopiero po przyjeździe do domu, udało mi sformatować kartę i wszystko już ok. Podczas majstrowania włączyłem jakiś dziwny tryb i wyszło zdjęcie, niczym w nocy, a robione zostało w środku dnia.
Co do grzybobrania, to przetestowałem dziś aż 3 świerkowe miejscówki, wieloletnie, na dwóch pierwszych praktycznie nic, tylko na trzeciej pojawiły się miejscowo grzyby i to całkiem ładne, jest to jednak ułamek normalnej wydajności tych miejscówek w szczycie sezonu, w sumie po wielu poszukiwaniach zebrałem 160 podgrzybków, wpadło też 9 dużych zdrowych borowików, co jest moim rekordem w tym sezonie ( jak to się ma do ponad 80 borowików w 1 miejscu już w czerwcu w zeszłym roku) ? Po przetestowaniu miejscówek, ruszyłem na drogi wzdłuż których rosną lubią rosnąć borowiki, widziałem sporo śladów po wyciętych sztukach, ale trafiła się 1 gigantyczny borowik ukryty w trawie, reszta to przypadkowe znaleziska na całej trasie.
Tym razem wszystko na bieżące przetwory, grzyby były większe, poszły do słoików z przecierem pomidorowym., Borowiki smażone na samym maśle, bez dodatków, pójdą jako dodatek do potraw.
Do kolekcji wpadły też 3 kozaki. Na koniec w drodze powrotnej spotkanie z Januszem.
Pomyślnie zdała też egzamin nowa peleryna przeciwdeszczowa z Auchan za 35 zł,. 
Grzybobranie
-
DST
48.00km
-
Temperatura
18.0°C
-
Sprzęt Kalkhoff
-
Aktywność Jazda na rowerze


310 podgrzybków w 2 godziny, na koniec 2 borowiki. Na zdjęciach zbiór po 45 minutach zbierania, przed przerwą śniadaniową i finalny zbiór. Ta sama miejscówka, co poprzednio, miejscami wyraźnie mniej już przechodzone miejsca, ale wystarczyło pochodzić po bokach i znajdowało się nieschodzone miejsce. Na koniec spotkane aż 4 osobny na rowerach wokół mojej miejscówki, tak więc na przyszły raz trzeba będzie poszukać grzybów, gdzie indziej. Trudno obstawiać jak takie poszukiwania się skończą, bo jak wychodziłem już z miejscówki, przeszedłem specjalnie inną drogą, przez przypadkowe pole i tak nie było nic nawet muchomora, tak więc grzyby chyba nie rosną wszędzie i trzeba dobrze trafić.
Koszenie grzybów
-
DST
47.00km
-
Temperatura
18.0°C
-
Sprzęt Kalkhoff
-
Aktywność Jazda na rowerze
380 podgrzybków, od godziny 07:01 do 7:55.. Przerwa śniadaniowa i odpoczynek. 08: 10 - 08: 49 dopychanie ile się da do kosza. W drugiej fazie traciłem czas, bo co podniosłem pończochę i wrzuciłem grzyba do kosza, to gdzie indziej mi wypadał z przeładowania:) Jechałem na gotową miejscówkę, gdzie grzyby rosły dwa dni temu. Nadal pełno zostało, przeszedłem tylko mały fragment całego pola wzdłuż jednej przecinki. Do lasu ciągnęły tłumy, choć do chwili mojego opuszczenia miejscówki nikt jeszcze nie dotarł. Nie mam pojęcia jak jest gdzie indziej, tym bardziej trudno przewidywać, co będzie po takim najeździe ludzi za dwa, trzy dni, gdyż teraz potrzebuję przerwy.
Jak już zacząłem, jechać z powrotem stwierdziłem niskie ciśnienie w tylnym kole, na szczęście uciekało na tyle wolno, że tylko dopompowałem koło i dojechałem do Tanowa, gdzie wypróbowałem tamtejszy bardzo fajny kompresor, na nowej stacji benzynowej, tam napompowałem na maksimum i udało się już na tym dojechać do celu. Piszę na szczęście, bo z takim ładunkiem wymiana dętki jest jednak dosyć czasochłonna i męcząca. 
Pierwsza tura zbierania. 
Finalnie upchałem tyle. 
Po wstępnej segregacji. Dwie blachy oddałem, jedna została dla mnie.
Wysyp ! ( na razie lokalnie )
-
DST
47.56km
-
Temperatura
18.0°C
-
Sprzęt Kalkhoff
-
Aktywność Jazda na rowerze

3 miejscówki za Tanowem i tylko tam - dwa pierwsze , moje ulubione tylko miejscowo po kilka sztuk same mikroskopijne sztuki z długim przerwami, trzecia ta co rok zazwyczaj na początku rusza, rozkręcił się już wysyp na całego. Zbierane łącznie 2 godziny - 320 podgrzybków, na koniec mogłem więcej, ale nie dodzwoniłem się kuzynki która nie może zbierać grzybów i co roku to ja ją zaopatruje, nie zbierałem więc tyle i mogłem.
Finalnie na Pogodnie znaleźli się sąsiedzi chętni na grzyby. To co prawej było dla mnie do octu, to co po lewej oddałem. Wyszło 8 słoików podgrzybków w occie. Wpadł też 1 borowik, którego przywiozłem sobie na kolacje. Wszystko zależy, gdzie się pójdzie, widziałem ekipę,która szła w inny typ lasu i miała same borowiki i kozaki. Na właściwych dla siebie miejscach jadąc po drodze widziałem też kanie i maślaki.
Istnieje też opcja jak to na początku bywa, że wysyp w danym miejscu się nie rozpoczął i wtedy może być marnie, wkrótce powinno się wszędzie rozkręcić.
Pętla kontrolna za borowikami, rydzami
-
DST
75.78km
-
Temperatura
6.0°C
-
Sprzęt Kalkhoff
-
Aktywność Jazda na rowerze
Choć pojawiły się pierwsze informacje o młodych podgrzybkach w Puszczy Wkrzańskiej, z racji małej ilości czasu, postawiłem na sprawdzenie miejscówek borowikowych i rydzowych. Jest to cała masa miejsc, gdzie borowiki występują masowo, konkretne punkty, drzewa poznane przez tyle lat i to samo tyczy się rydzów, można więc szybko zrobić sportową jazdę i tylko zaglądać tu i tam.
W tym roku borowików nadal nie ma, co jak na wrzesień dawno się nie zdarzyło. Są jednak i tu plusy wskazujące na poprawę, dosyć masowo i w licznych miejscach są kanie, całkiem sporo pojawiło się muchomorów sromotnikowych ( zielonawych), zawsze to postęp, jak są one może przyjdzie pora na inne grzyby ? Ostatecznie znalazłem 2 borowiki, 2 rydze i zebrałem kilka kań, choć tych było bardzo dużo. Nie było w ogóle maślaków, które tak licznie pojawiły się za Tanowem, co potwierdza nieregularność i nieprzewidywalność w tym, wszystko może pojawić się w każdej chwili w każdym miejscu , pozostaje czekać i obserwować.
Odnośnie temperatury, rano 6, po południu powyżej 20, słonecznie i bez wiatru. Jutro ma padać, oby wreszcie i jak najwięcej.
Spotkanie z Wilkiem. Pętla grzybowa, bez wysypu ale są jakieś zwiastuny polepszenia
-
DST
70.50km
-
Temperatura
19.0°C
-
Sprzęt Kalkhoff
-
Aktywność Jazda na rowerze
To co było najciekawsze to drugie w życiu spotkanie z Wilkiem, pierwsze w Polsce, poprzednie było w Niemczech. Willk przeszedł całkiem spokojnie w bliskiej odległości, aparat w plecaku, zawinięty w folię przed deszczem, więc nie było czasu na jego uchwycenie.
Grzybowo wpierw wizyta w lesie za Tanowem, nie ma wysypu, ale jasnym punktem były znalezione 3 koźlarze, 3 borowiki i 2 młode podgrzybki. Zawsze coś. Poprzedzone to było pojawiającymi się sporej ilości małymi kaniami.
Później pętla do Dobieszczyna masa miejscówek z zatrzęsieniem maślaków, większości nie ruszałem, zbyt małe do czegokolwiek, wpadły też 4 koźlarze.
.
Dalej długo nic i znów pojawiły się relatywnie licznie kanie, minąłem moją miejscówkę z koźlarzami czerwonymi, gdzie znalazłem 2 sztuki.
Po drodze jeszcze miejscówka gdzie znalazłem pod jednym drzewem 4 borowiki, z roweru wypatrzyłem pierwszego, a potem były jeszcze ukryte 3 sztuki. Coś się więc nowego pojawia bardzo nieregularnie i tak naprawdę, nie wiadomo, teraz gdzie czego szukać, bo w różnych miejscach może się coś pojawić w większej ilości, na razie to jednak loteria.
Kani nie zbierałem, gdyż mając inne grzyby nie pasowały by mi do reszty zbioru, a te grzyby nie są moim faworytem, zbieram je jak nie ma nic innego.
W sumie w kuchni wyszły 3 pierwsze porcje grzybów do mrożenia. 
Pętla grzybowa
-
DST
87.40km
-
Temperatura
18.0°C
-
Sprzęt Kalkhoff
-
Aktywność Jazda na rowerze
Na lokalnych forach grzybowych pojawiły się wpisy o udanych grzybobraniach, najbliższe udane raporty to z okolic Wolina, Chociwela, Barlinka, Koszalina i od tych rejonów wysyp ciągnie się aż po Podlasie.
Okolice bez zmian, a jeżeli już to na razie tylko na gorsze, zapowiadane kilka dni deszcze nie nadeszły, w samym lesie nawet jeżeli ktoś coś znajdzie to wszyscy są zgodni brak młodych grzybów.
To co zebrane to efekt prawie 90 km i przejechanych całych mas znanych mi miejsc, w tym jedna punktowa miejscówka z kozakami w tym samym miejscu co ostatnio na terenie Niemiec dwa borowiki w odległości od siebie 30 km, w tym pierwszy w tym roku na miejscówce, gdzie jak są grzyby, tak jak w zeszłym roku, to zbiera się cały kosz w jednym miejscu i to nieraz już w czerwcu.
To nie narzekanie, to opis tego, co jest w tym roku, owocowo było rewelacyjnie, grzybowo na razie marnie. 


