Grzybobranie w porannym deszczu
-
DST
46.00km
-
Temperatura
18.0°C
-
Sprzęt Kalkhoff
-
Aktywność Jazda na rowerze
Zrobiłem 1 zdjęcie, na sam koniec, bo w lesie padła karta pamięci, dopiero po przyjeździe do domu, udało mi sformatować kartę i wszystko już ok. Podczas majstrowania włączyłem jakiś dziwny tryb i wyszło zdjęcie, niczym w nocy, a robione zostało w środku dnia.
Co do grzybobrania, to przetestowałem dziś aż 3 świerkowe miejscówki, wieloletnie, na dwóch pierwszych praktycznie nic, tylko na trzeciej pojawiły się miejscowo grzyby i to całkiem ładne, jest to jednak ułamek normalnej wydajności tych miejscówek w szczycie sezonu, w sumie po wielu poszukiwaniach zebrałem 160 podgrzybków, wpadło też 9 dużych zdrowych borowików, co jest moim rekordem w tym sezonie ( jak to się ma do ponad 80 borowików w 1 miejscu już w czerwcu w zeszłym roku) ? Po przetestowaniu miejscówek, ruszyłem na drogi wzdłuż których rosną lubią rosnąć borowiki, widziałem sporo śladów po wyciętych sztukach, ale trafiła się 1 gigantyczny borowik ukryty w trawie, reszta to przypadkowe znaleziska na całej trasie.
Tym razem wszystko na bieżące przetwory, grzyby były większe, poszły do słoików z przecierem pomidorowym., Borowiki smażone na samym maśle, bez dodatków, pójdą jako dodatek do potraw.
Do kolekcji wpadły też 3 kozaki. Na koniec w drodze powrotnej spotkanie z Januszem.
Pomyślnie zdała też egzamin nowa peleryna przeciwdeszczowa z Auchan za 35 zł,. 


