Spotkanie z Wilkiem. Pętla grzybowa, bez wysypu ale są jakieś zwiastuny polepszenia
-
DST
70.50km
-
Temperatura
19.0°C
-
Sprzęt Kalkhoff
-
Aktywność Jazda na rowerze
To co było najciekawsze to drugie w życiu spotkanie z Wilkiem, pierwsze w Polsce, poprzednie było w Niemczech. Willk przeszedł całkiem spokojnie w bliskiej odległości, aparat w plecaku, zawinięty w folię przed deszczem, więc nie było czasu na jego uchwycenie.
Grzybowo wpierw wizyta w lesie za Tanowem, nie ma wysypu, ale jasnym punktem były znalezione 3 koźlarze, 3 borowiki i 2 młode podgrzybki. Zawsze coś. Poprzedzone to było pojawiającymi się sporej ilości małymi kaniami.
Później pętla do Dobieszczyna masa miejscówek z zatrzęsieniem maślaków, większości nie ruszałem, zbyt małe do czegokolwiek, wpadły też 4 koźlarze.
.
Dalej długo nic i znów pojawiły się relatywnie licznie kanie, minąłem moją miejscówkę z koźlarzami czerwonymi, gdzie znalazłem 2 sztuki.
Po drodze jeszcze miejscówka gdzie znalazłem pod jednym drzewem 4 borowiki, z roweru wypatrzyłem pierwszego, a potem były jeszcze ukryte 3 sztuki. Coś się więc nowego pojawia bardzo nieregularnie i tak naprawdę, nie wiadomo, teraz gdzie czego szukać, bo w różnych miejscach może się coś pojawić w większej ilości, na razie to jednak loteria.
Kani nie zbierałem, gdyż mając inne grzyby nie pasowały by mi do reszty zbioru, a te grzyby nie są moim faworytem, zbieram je jak nie ma nic innego.
W sumie w kuchni wyszły 3 pierwsze porcje grzybów do mrożenia. 


