Grzybobranie jeszcze raz się udało
-
DST
49.26km
-
Temperatura
24.0°C
-
Sprzęt Kalkhoff
-
Aktywność Jazda na rowerze


1 duże pole, moja ulubiona świerkowa miejscówka, mniej więcej 195 podgrzybków i 4 borowiki w półtora godziny. Ale nawet w obrębie tego pola nie wszędzie były tam , gdzie rosną zazwyczaj w czasie klasycznego wysypu. Początek nie zachęcający, widoczne główne białe spleśniałe nogi, wśród których trudno dotrzeć małe brązowe łepki, występujące zresztą nieliczne. Sukces dopiero na obrzeżach w paprociach, gdzie co jakiś czas były duże sztuki w dużej liczbie. Najbardziej spokojny wymuszony sytuacją zbiór, w każdym miejscu pod każdym krzakiem mogły rosnąć schowane grzyby, trzeba chodzić spokojnie i powolutku szukać, w dobrych miejscówkach, z dala od dróg. Tym razem nie znalazłem ani jednego rydza, obserwując te same miejsca, co przedwczoraj, czyli młode raczej nie rosną.
Trudno coś obstawiać na kolejne dni, nie ma na pewno masowego wysypu i nie było go, chyba ani jeszcze przez chwilę, grzyby pojawiają się to tu to tam, trzeba mieć trochę szczęścia. Raczej to nie jest czas przypadkowe latanie po lesie, gdzie z daleka są spektakularne widoki, takie miejsca trzeba sobie wyszukać.


