Loecknitz
-
DST
54.32km
-
Temperatura
9.5°C
-
Sprzęt Kalkhoff
-
Aktywność Jazda na rowerze
Pilchowo +
-
DST
27.78km
-
Temperatura
9.0°C
-
Sprzęt Kalkhoff
-
Aktywność Jazda na rowerze
Miasto
-
DST
16.00km
-
Temperatura
9.0°C
-
Sprzęt Kalkhoff
-
Aktywność Jazda na rowerze
Kliniska z plusem
-
DST
70.60km
-
Temperatura
12.0°C
-
Sprzęt Kalkhoff
-
Aktywność Jazda na rowerze
Grzybobranie
-
DST
57.12km
-
Temperatura
17.0°C
-
Sprzęt Kalkhoff
-
Aktywność Jazda na rowerze
Pojawiły się młode borowikowate o ciemnych kapeluszach i grubych nogach i takie starałem się zbierać. Łącznie 126 sztuk w ponad 2 godziny, początek zbioru po 13:00. W zasadzie tylko takich należy szukać, podgrzybki niezebrane w zeszłych tygodniach już rozłożone bądź w stanie rozkładu. Podgrzybki jasne, tylko dla zdesperowanych, nawet wyglądające z góry ładnie owocniki, miały pod kapeluszem mnóstwo żerujących owadów, więc przestałem się po nie schylać. Poza tym 1 piękny borowik i 2 rydze oraz w samym Tanowie kilka przerośniętych kań.
Zbiór odbywał się w tym samym miejscu co poprzednio, potem przeniosłem się na chybił trawił do przypadkowego młodnika. Tam w jednym miejscu natknąłem się na 1 miejsce z ponad 20 octowymi grzybami. I od tego, czy uda się natknąć na takie miejsce z nowymi podgrzybkami zależą obecnie statystyki, drugi czynnik to jakie grzyby wrzucamy do koszyka. Grzybobranie poprzedziła runda do Zalesia. 
Jabłka
-
DST
35.00km
-
Temperatura
17.0°C
-
Sprzęt Kalkhoff
-
Aktywność Jazda na rowerze
Grzybobranie plus miasto
-
DST
57.10km
-
Temperatura
17.0°C
-
Sprzęt Kalkhoff
-
Aktywność Jazda na rowerze

Cały czas w głębi lasu na zatrzęsienie grzybów. Zebrałem 190 podgrzybków w 2 godziny, może nawet kila minut ponad, przy czym pod koniec chodziłem między grzybami, a nie zbierałem, ponadto były 4 pniaki opieniek których nie ruszałem z braku miejsca. Generalnie prawie wszystko średnie i duże, także maślaki które mijałem po drodze oraz 2 rydze. Małe w znikomej ilości. Jakość zróżnicowana od miejsc gdzie 80 % była zarobaczywiona, zapleśniała do miejsc gdzie grzyby w 90 % były dobrej jakości. Najlepsze pod świerkami na mchach i gołej ziemi , w trawach "kapciowate".
Niewątpliwie mamy przesilenie, małych już nie przybywa, więc powoli będzie sezon wygasał. Ponieważ możliwość wyjazdu na grzyby w przyszłym tygodniu, jeżeli chodzi dni powszednie stoi pod znakiem zapytania, możliwe, ze było to moje ostatnie klasyczne masowe grzybobranie, ale to się jeszcze okaże.
Dobieszczyn pętla + miasto
-
DST
73.33km
-
Temperatura
15.0°C
-
Sprzęt Kalkhoff
-
Aktywność Jazda na rowerze

Po drodze dużo opieniek, kilka rydzów i kań.
Wysyp w pełni, są opieńki i 3 borowiki
-
DST
54.00km
-
Temperatura
15.0°C
-
Sprzęt Kalkhoff
-
Aktywność Jazda na rowerze

Około 280 podgrzybków w koszu, plus te nie zbierane, zwłaszcza w końcowym etapie. Czas 2 godz z +. Dodatkowo 5 stanowisk opieniek, niezbieranych, 3 borowiki zdrowe i piękne. Trasa dokładnie ta sama co ostatnio, początkowo grzyby większe w średniej ilości, doszedłem do mojego miejsca z porzuconymi kilka dni temu podgrzybkami, a tu mamy wysyp, same maluchy octowe, których nie widać na zdjęciu , dopiero na końcu miejscówka z większymi grzybami. Ludzi w głębi brak. Na koniec zajrzałem z ciekawości na przeciwne pole w jagodzinach, w 5 minut ok. 30 podgrzybków, To już nie wliczane i niezbierane. W głębi lasu, końca wysypu nie widać.
W najbliższym tygodniu jest splot różnych spraw, stąd nie wiem jak będzie z grzybami, najmniej do 22 października. Jakby nie było na pewno nie będę mógł sobie pozwolić na robienie opieniek w occie, a wszystko wskazuje, że te już na moich miejscówkach są. Zobaczymy co będzie w niedzielę, bardzo poważnie zastanawiam się, by porzucić rower i udać się pieszo w Puszczę Bukową w poszukiwaniu borowików. Razem to już sześć znalezionych pod rząd zdrowych borowików, tej jesieni, przez całe lato napotkałem ze 20, z tego 100 % robaczywe. Czy warto teraz próbować szukać borowikowych miejscówek ? Oto jest pytanie. ! Pierwszy napotkany borowik zachęcił mnie bym odwiedził miejscówkę borowikową koło Zalesia, tam jednak dziś nic nie było.
O ile w terenie nizinnym rower, mapa w kieszeni i nie przejmowanie się gdzie wyjadę, daje mi przewagę, nad statystycznym grzybiarzem, to w Puszczy Bukowej, górzystej z dużą ilością trudnego terenu jest kulą u nogi. Może wymyśle coś innego ? Zobaczymy, jak się to wszystko ułoży.
Mając pełny kosz zajrzałem z ciekawości na przeciwne pole, a tu jak widać przy samej drodze leśnej podgrzybki, w obrębie
kilku metrów schowanych w trawie było, o ile pamiętam 13 sztuk. 
A tu stanowisko opieńki ciemnej przy trasie Tanowo - Dobieszczyn, jedno z kilku, malutkie, ciekawe co się dzieje na moich miejscówkach ? Cóż, wszędzie być nie można.
Powrót na miejscówkę
-
DST
50.50km
-
Temperatura
15.0°C
-
Sprzęt Kalkhoff
-
Aktywność Jazda na rowerze

Powrót na ostatnią miejscówkę, pomimo tego, że początkowo pomyliły mi się pola i wszedłem za wcześnie, zebrałem pełny kosz w 1:40 minut, kończąc w tym samym miejscu co poprzednio. Nie zbierałem grzybów mikrusowych , by pozwolić podrosnąć jak największej liczbie owocników. Te średnie zostały w tym momencie dosyć mocno przebrane, malutkie zostały na miejscu. Poza tym zauważyłem dwa niewielkie stanowiska opieniek które dziś mnie nie interesowały oraz niewielkiego siedzunia sosnowego.
Poza tym duża ilość muchomora zielonawego ( sromotnikowego), ale tych nie jemy, jakby ktoś nie wiedział. 
Siedzuń sosnowy, ceniony grzyb jadalny. 

Tutaj zabrałem tylko 2 grzyby, grzybów octowych jest już duży zapas, a jeszcze opieńki są w obwodzie :) Dziś pójdą na sos, a resztę najprawdopodobniej oddam komuś kto lubi grzyby, a nie może pojechać do lasu.
W drodze powrotnej w Tanowie spotkałem duet "jotwu" i " jotka". Pozdrawiam.


