Borowik ceglastopory - najładniejszy w karierze
-
DST
87.00km
-
Temperatura
14.0°C
-
Sprzęt Kalkhoff
-
Aktywność Jazda na rowerze

Przede wszystkim chciałem się przejechać i się przejechałem, w okolicy ścieżki rowerowej pod Rieth, po polskiej stronie z roweru zauważyłem takie cudo, przepiękny borowik ceglastopory. Gdzie indziej nic specjalnego, ale u mnie rzadki grzyb, ostatni raz widziałem ten gatunek 2 lata temu w Puszczy Bukowej, ale takiego dużego i ładnego ładnego egzemplarza nie spotkałem nigdy. Grzyb jadalny, ale uznałem, że szkoda go zbierać, więc przykryłem go liśćmi, by rozsiewał zarodniki. Cechą charakterystyczną tego kolorowego borowika, jest zaczerwieniona noga i brak charakterystycznej siateczki na nodze. Mityczny borowik szatański, ma biały kapelusz, mało kto go widział w życiu i jest pod ochroną. Z kolei borowik ponury, także uważany za jadalny ma siatkę na nodze, jak większość borowików. Jest jeszcze lekko trujący borowik żółtopory z żółtą gąbką pod kapeluszem. 
Maślak pstry 
Okazuje, się, że można spotkać jeszcze podgrzybki, w ciągu kilkunastu minut zebrałem kilka sztuk do jajecznicy, a na zdjęciu powyżej jeszcze mała grupka maślaczków, kto wie może jeszcze wyrośnie więcej sztuk ?
Końcówka opieniek
-
DST
53.00km
-
Temperatura
18.0°C
-
Sprzęt Kalkhoff
-
Aktywność Jazda na rowerze

Miasto
-
DST
18.00km
-
Temperatura
15.0°C
-
Sprzęt Kalkhoff
-
Aktywność Jazda na rowerze
Opieńkowe szaleństwo pod Zalesiem
-
DST
52.88km
-
Temperatura
15.0°C
-
Sprzęt Kalkhoff
-
Aktywność Jazda na rowerze
Co najmniej kilkanaście pni, z opieńkami, na terenie wykarczowanego lasu koło Zalesia. Co najmniej, bo teren jest naprawdę duży i nie trzeba było dalej chodzić. Ilość grzybów nie do wyzbierana.
Dla grzybowych hardkorów, cała gama innych pasożytów drzew, maślanek, kwestia: łagodna, ceglasta, czy wiązkowa, wymagająca już dokładnej analizy blaszek. 





Wysyp opieniek..
-
DST
70.80km
-
Temperatura
15.0°C
-
Sprzęt Kalkhoff
-
Aktywność Jazda na rowerze
Wysyp opieniek, szereg miejscówek, okolice Buku, Stolca, Dobieszczyna po stronie niemieckiej, Zalesia i za Tanowem. Zbierane same małe owocniki do octu. Za Stolcem odkryłem stanowisko opieniek, wielkości dużego placu zabaw dla dzieci, niestety tylko 1 % grzybów nadawał się tam do zbioru, reszta owocników była za stara. Podobnie obfita była miejscówka koło Buku, ale tam ani jeden owocnik nie nadawał się do zbioru. Mimo to znalazło się kilka miejscówek, na tyle obfitych, żeby po ostrej selekcji i odrzuceniu nawet średnich, zdrowych owocników zebrać pełny kosz tych grzybów. Poza tym 7 zebranych kań, w sumie było ich około 15. Na podgrzybki nie natknąłem się i nie szukałem, kilkoro napotkanych grzybiarzy miało śladowe ilości tych grzybów. Po zrobieniu zdjęcia, natknąłem się jeszcze na jeden pień, tak, że wyszedł, pełen kosz z małą górką. Zdjęcie to zrobiłem już w domu., po przegraniu tych zdjęć. Z powodu awarii wyjścia aparatu, muszę latać na drugi komputer, by przegrać zdjęcie. Także wstawię, przy kolejnej okazji. 


Na górze opieńki. Charakterystyczna jest tu nazwana przeze mnie skórka kiwi, o ile wypustek nie zmyje deszcz . Drugi charakterystyczny element to pierścień, chyba, że się trafi na opieńkę bezpierścieniową. Trzeci trzeci to zapach. Zwłaszcza wśród młodszych owocników, charakterystyczny jest wygląd, gruby, masywny. 

Dwa powyższe zdjęcia to sromotnik bezwstydny, podobno z powodu smrodu można go wyczuć z dużej odległości, ale ta tam go z daleka nie jestem wstanie wyniuchać. Jadalny, zanim nie wyjdzie z tzw. jaja,. jak na drugim zdjęciu. Smacznego !
Żeby było jasne to nie przewróciłem ten grzyb, tym bardziej, że jest bardzo rzadki. 
Czernidlak kołpakowy. 

Mój zbiór, zbierałem same małe do do octu. 
Kanie 
Łuskwiak nastroszony.
Podgrzybki
-
DST
53.65km
-
Temperatura
15.0°C
-
Sprzęt Kalkhoff
-
Aktywność Jazda na rowerze

Chociwelka. W bólach i trudach, ale udało się, ostatecznie wyszło 180 podgrzybków w 3 godziny, ale przy wyjmowaniu parę sztuk odpadło mimo dosyć starannej selekcji. Wynik grzybobrania, jak zawsze, w tym okresie, zależy od szczęścia oraz od tego, co się wkłada do kosza, wszystko jak leci, czy to co się nadaje do spożycia. Podczas grzybobrania był czas, gdzie były grzyby, ale do kosza można było włożyć, może co dziesiątego egzemplarza, a po większość nawet się nie schylałem, był też długi czas, gdzie nie było żadnych grzybów i dopiero na koniec przypadkowo trafiłem na miejsce, gdzie można było o wysypie i grzyby były tam najlepszej jakości. Jak się później okazało, była to bardzo dobra miejscówka z tego powodu, że leżała około 2 km w głębi lasu, a przez kilometr od drogi, w głąb lasu, ciągną się wysokie trawy i zarośla, które uniemożliwiają zbieranie czegokolwiek. Stąd z punktu widzenia osoby, która wjeżdża do lasu, teren wydaje się bardzo nieatrakcyjny. Podsumowując, trzeba się nachodzić i trzeba wejść w rejony nie spenetrowane przez grzybiarzy.
Kolejne rydze
-
DST
60.27km
-
Temperatura
15.0°C
-
Sprzęt Kalkhoff
-
Aktywność Jazda na rowerze
Jakby ktoś miał wątpliwości czy są grzyby. To zbiory 3 osób, które spotkałem przy drodze pożarowej, przy 4 km chociwelki, które nie do końca były pewne, gdzie są. Ładnie się oddalili od parkingu, to i efekt był. Ja wyjechałem późno, po prostu, by się przejechać, więc podgrzybki odpadały, ale stwierdziłem naocznie, że pojawiają się także młode sztuki, na spenetrowanych już miejscówkach. Zdjęcia poniżej. Co mnie najbardziej ucieszyło, to kolejne 10 rydzów, które wyrosły dokładnie w tym samym miejscu, są one dla mnie o wiele bardziej cenne, od choćby 10 wiader podgrzybków, strasznie rzadki grzyb u nas. Ci państwo,co zebrali te grzyby, też mówili, że ostatnio rydze widzieli na Dolnym Śląsku, x lat temu. Smak niezrównany, przebija wszystkie inne grzyby. Pojawiły się też kanie, ale spotkałem same sztuki, przy ruchliwych drogach, maślaki, prawie wszystkie zarobaczywione, oprócz tego plejada muchomorów, tęgoskór i cała paleta różnych grzybów. 

Rydze tuż po zebraniu, a te pojemniki to po prostu śmieci, które zebrałem po innych. 

Kanie widoczne z kładki nad drogą ekspresową. 

Kolejny Pan z pełnym koszem. 




Mleczaje rydze i lisówka pomarańczowa
-
DST
55.50km
-
Temperatura
14.0°C
-
Sprzęt Kalkhoff
-
Aktywność Jazda na rowerze
Krótka popołudniowa przejażdżka, przed załamaniem pogody. 



Każdy mleczaj z pomarańczowym mleczkiem jest jadalny, z białym, trujący lub niejadalny, zazwyczaj to drugie
Lisówka pomarańczowa - podobno trująca, choć ostatnio są sprzeczne opinie, podobno łudząca kopia kurki. 
Kurki,, zdjęcie archiwalne, różnice, inny kolor, wybitnie żółty, gruba , masywna i sztywna noga, i szersze blaszki.
Czubajka czerwieniąca, pierwsza w tym roku i czubajka kania
-
DST
50.21km
-
Temperatura
18.0°C
-
Sprzęt Kalkhoff
-
Aktywność Jazda na rowerze
Przejażdżka po pasie granicznym koło Bobolina. W okolicy Linken znalazłem pierwszą w tym roku czubajkę czernwieniejącą, uważana za niesmaczną, u osób wrażliwych może wywołać niedyspozycję żołądkowe. 
Czubajka czerwieniejąca - bez charakterystycznego wzorku 
Czubajka kania
Czubajka czerwieniąca - znaczne większe łuski, o ile można w ogóle tak to nazwać. 
Czubajka czerwieniąca po uszkodzeniu, już wiadomo skąd nazwa. 

Końcówka wysypu na chociwelce
-
DST
63.79km
-
Temperatura
20.0°C
-
Sprzęt Kalkhoff
-
Aktywność Jazda na rowerze
Przedwczoraj wydawało mi się, że zebrałem dosyć maślaków, tymczasem po zrobieniu słoiczka, na resztę, smażoną w śmietanie, wzięła wszystkich taka chęć, że było ich zdecydowanie za mało. Dlatego, głównym celem było zbieranie tych grzybów. Niestety wysyp się kończy, tak więc zebrałem tylko niedobitki 120 sztuk, 10 borowików szlachetnych, były 3 kozaki, purchawki. Podgrzybków tam, gdzie nikt nie był, ile się chce, na wyzbieranych miejscach nowe nie rosną, tak więc jeżeli chodzi o chociwelkę to jest ostatni moment ma masowe zbieranie w ramach tego wysypu. 


Borowiki

Podgrzybków ile się chce, ale tylko na miejscach, gdzie nikt nie był, z rowerem nie ma problemu, ze znalezieniem takich miejsc. 
Purchawki
Zbiór, podgrzybków wziąłem tylko tyle, co by było na jakiś sosik, na niedzielę. 


