Rehabilitacja 200
-
DST
200.22km
-
Temperatura
22.0°C
-
Sprzęt Kalkhoff
-
Aktywność Jazda na rowerze
Pierwszy raz w życiu mad morze tam i z powrotem, dodatkowo z niezbyt przyjaznym wiatrem. Końcówkę dokręciłem na Trasie Zamkowej, tam gdzie zacząłem jazdę rowerem po urazie nogi. 
Victoria. 

Pociąg odjeżdża nie ma odwrotu
© dornfeld
Koniec drogi ekspresowej, tu wracając wjechałem na trójkę i dostałem głupawki i zacząłem się ścigać z samochodami, byłem lepszy na prostej osiągnąłem wynik 37 km, dla mnie to dużo. Super się jedzie w korku, polecam. Bezpieczne, a miny kierowców bezcenne.
Dopalacze i 'izotoniki", to tabletka magnezu, dwie maślanki, w jednym sklepie z braku alternatywny kefir. Jakoś ostatnio spróbowałem i jak dla mnie lepsze to od Coli i innych napojów, "isostarów" i innych tego typu wynalazków.
Mogłem zginąć na grzybobraniu ...
-
DST
42.50km
-
Temperatura
24.0°C
-
Sprzęt Kalkhoff
-
Aktywność Jazda na rowerze

Tytuł trochę mylący, bo nie na grzybobraniu, tylko wracając z grzybobrania i nie „ja”.ale chyba każdy szczeciński rowerzysta. Ławka w Parku Kasprowicza niedaleko Różanki. Pogoda chwilami bezwietrzna, podmuchy może do 20 km/h. Przy takim wietrze nie powinny lecieć konary na głowę. Z tego co się dowiedziałem na miejscu, konar zleciał 20 minut przede mną i co więcej, o tyle mniej więcej przedłużyłem sobie grzybobranie, skoczyłem obejrzeć jedno pole. Na szczęście akurat nikt nie siedział na tej ławce, nie szedł ani nie przejeżdżał. Biegnąca obok trasa jest zatarasowana na połowie szerokości, a jest to najbardziej oblegany szlak rekreacyjny w Szczecinie. 
Taki widok był rzadkością, generalnie końcówka skromnego wysypu, ani jednego grzyba do octu. Nawet ludzi nie za dużo, pogoda przepiękna. Udało się zebrać około 3/4 kosza. Teraz przerwa z grzybami, w niedzielę jak nic nie stanie na przeszkodzie, albo zwiedzanie albo „rehabilitacja”. Jak obrobię grzyby, wrzucę jakieś zdjęcie.
Jeden z moich przepisów na grzybki. [u][/u]
Z grzybków, może zrobię grzanki, wymyśliłem taki przepis, skopiowany z nadzienia Pizzy serowej. Przygotowane wcześniej usmażone i przyprawione wg. upodobań grzybki, smażymy na maśle czosnkowym, dodajemy rożne rodzaje sera tak jak w Pizzy: pleśniowy np. Lazur, Brie - najlepiej francuski "La Roustique" dobry żółty ser i inne ulubione topliwe gatunki, wszystko razem podsmażamy i podajemy z chrupiącym białym pieczywem. Potrawa tucząca, niezdrowa, przepyszna. Polecam.
Loecknitz -PN
-
DST
66.50km
-
Temperatura
21.0°C
-
Sprzęt Kalkhoff
-
Aktywność Jazda na rowerze
Grzybobranie ...
-
DST
42.00km
-
Temperatura
20.0°C
-
Sprzęt Kalkhoff
-
Aktywność Jazda na rowerze

Borowikowate. Po przebraniu 140 szt w 3 godziny. Pod brzozami można spotkać kozaki (rozmowy z innymi grzybiarzami), tylko pojedyncze sztuki, jak się ma szczęście, w sumie więc szkoda czasu.
url=http://photo.bikestats.eu/zdjecie,424707,grzyby-po-obrobieniu.html]
[/url]
Za chwilę pracy ciąg dalszy ...
Deszczowe podgrzybkobranie
-
DST
42.00km
-
Temperatura
16.0°C
-
Sprzęt Kalkhoff
-
Aktywność Jazda na rowerze
Nie była to pogoda na kolejne rekordy, więc postanowiłem udać do lasu by się upewnić, że nie ma grzybków. Właściwie tak jest, nadal w większości miejsc nie ma nawet trujących grzybków. Grzyby tylko w swoich pewnych miejscach i to nie wszędzie. W sumie zebrałem 90 podgrzybków. Wyjazd o godzinie 13:30, powrót po 19:00. W lesie pusto, ale trafiłem na grupę wracających "samochodowych grzybiarzy" z 5 pustymi wiadrami. Byli to jedyni ludzie, których spotkałem, wszystkie okoliczne parkingi puste. Wynik uznaję więc na bardzo dobry, biorąc pod uwagę okoliczności i doniesienia grzybowe z regionu. Deszcz padał praktycznie cały czas, co mnie bardzo cieszy.
Rehabilitacja nogi ( 184 km)
-
DST
184.10km
-
Temperatura
21.0°C
-
Sprzęt Kalkhoff
-
Aktywność Jazda na rowerze
Do Kamienia Pomorskiego. Tam trójką, względnie starą trójką, powrót "drogą jakubową" przez Recław, Zielonczyn, Miękkowo. W Kamieniu tradycyjny postój na paszteciki. Na trasie nic nowego, ale zrobiłem jedną fotką, gdyż słońce było za plecami, co w tym miejscu mi się dotąd nie zdarzało. Jeżeli chodzi o kondycję nogi powrót bezproblemowy, zwiększanie dystansu o 10 km jest chyba najlepszą opcją. 
Sibin
© dornfeld
Kościół filialny p.w. Chrystusa Króla z XV-XVI w., po 1945r. doprowadzony do ruiny. Odbudowany w latach 1977-1978 (bez wieży).
powtórka z takim samym skutkiem
-
DST
42.00km
-
Temperatura
20.0°C
-
Sprzęt Kalkhoff
-
Aktywność Jazda na rowerze
Teraz czekam na deszcz.
16 podgrzybków
-
DST
42.00km
-
Temperatura
20.0°C
-
Sprzęt Kalkhoff
-
Aktywność Jazda na rowerze
Wyjazd późnym popołudniem, zerknąć, czy kręcą się już grzybiarze i czy są jakieś ślady po zebranych grzybkach. W lesie jeszcze pusto. W godzinkę zebrałem 16 średniej wielkości podgrzybków, w sam raz na jajecznice. PYCHA ! Zdjęcia nie zdążyłem zrobić :)
1 rekord, 1 pałac i 3 grzyby
-
DST
171.01km
-
Temperatura
20.0°C
-
Sprzęt Kalkhoff
-
Aktywność Jazda na rowerze
url=http://photo.bikestats.eu/zdjecie,418765,palac-w-mierzecinie.html]
Pałac w Mierzęcinie© dornfeld
Dzisiejszy cel, pałacyk w Mierzęcinie, opuszczony poprzednim razem. Oczywiście chodzi o pałacyk koło Wolina, a nie Dobiegniewa. Wyjeżdżając ze Szczecina, spotkałem wyglądających na trochę zagubionych rowerzystów z Niemiec, wybierających się docelowo do Gdańska, dziś jadących do Pobierowa przez Wolin. Zaproponowałem pomoc i zostałem przewodnikiem po wszystkich skrótach, następnie wjechałem do Goleniowa by pomóc w znalezieniu kantora i wyprowadziłem z miasta aż do zjazdu na Zieleniewo. Miałem dziś dobre serce, dodatkowo sprezentowałem mapę turystyczną po szlakach dookoła Zalewu Szczecińskiego, których to mam spory zapas z „Pikniku nad Odrą”. Oj, przydają się te mapy, nie pierwsi to turyści, którym tą mapkę sprezentowałem. Na koniec powiedziałem jak dalej jechać, co zobaczyć i tak dalej i nasze drogi się rozeszły. Konkretnie jechaliśmy w tym samym kierunku, ale trzeba była już przyspieszyć.
W Wierzchosławiu, skęciłem w drogę na Borowik i dalej tróją, częściowo starą „trójką, dojechałem do Ostromic.

W Ostromicach wybrałem skrót do Mierzęcina, myślałem, że będzie droga, a skończyło się na czymś takim. Najważniejsze, że kierunek był właściwy i po dłuższym spacerze dotarłem na miejsce.
Po wizycie w Mierzęcinie udałem się do Troszczyna, po drodze niesamowita ciekawostka. Wjeżdżając do Mierzęcina stoi znak informujący o końcu wsi, wyjeżdżający widzą natomiast znak informujący o początku wsi.
url=http://photo.bikestats.eu/zdjecie,418768,mylny-znak.html]
[/url]Z Troszczyna pojechałem kawałeczek stronę Świnoujścia, gdzie zjechałem na Wiejkowo, skąd pojechałem do Recława. Cały odcinek od Ostromic do Recławia był dla mnie nowy z wyjątkiem samego Troszczyna.

Powrót trasą turystyczną przez Zieleniewo, Goleniów. Po drodze przy parkingu znalazłem parę grzybów w tym 3 podgrzybki. Wracając już do Szczecina, gdy przekroczyłem 160 km, wpadłem w stan euforii
http://pl.wikipedia.org/wiki/Euforia_biegacza
i postanowiłem dociągnąć dystans do 170 km. Nigdy nie przywiązywałem wagi do rekordów, ale po wypadku takie wydłużanie jazdy ma zbawienne działanie zarówno na rehabilitacje nogi, a także na psychikę, za każdym razem coraz mniej obawiam się coraz dłuższych dystansów. Gdy przejechałem po raz pierwszy 150 km, czułem kolana przez kilka dni, po 160 km w kolanach już nic nie czułem, choć podjechać pod górkę na trasę zamkową było już ciężko. Dziś mając większy dystans w nogach pod tą samą górkę wjechałem bez żadnych trudności, w ogóle czułem się na siłach by dalej kręcić, ale podniesienie poprzeczki o 10 km wystarczy, choć zaczynam mieć ochotę na więcej. Zresztą zalecenie lekarza było jednoznacznie, jak jeździłem dotąd dużo, to teraz mam jeździć dwa razy więcej :) Generalnie wszystko co zostało powiedziane przez lekarza odnośnie tempa rehabilitacji sprawdziło się w 100 %.
Loecknitz -PN
-
DST
52.35km
-
Temperatura
19.0°C
-
Sprzęt Kalkhoff
-
Aktywność Jazda na rowerze
po zmroku przez Lubieszyn, w pierwszą stronę deszcz i dobrze może będą grzyby.


