Beek - Brucke - przedwojenny trakt lesny z Myśliborza Wielkiego do Rieth
-
DST
78.92km
-
Temperatura
7.0°C
-
Sprzęt Stevens Galant
-
Aktywność Jazda na rowerze

Beek – Brucke – między słupkami był kiedyś most leżący na drodze z Myśliborza Wielkiego przez Myślibórz Mały do Rieth.

Dziś tak to wygląda. 
Dziury po usuniętych betonowych zaporach na dawnej drodze granicznej. Podobna sytuacja była na drodze na północ od Dobieszczyna, tylko, że tam są bardziej głębokie. Tylko dlaczego nikomu nie chciało się machnąć kilka razy łopatą by usunąć powstałe swoiste pułapki choćby dla małych zwierząt? 
Myślibórz Mały. 
Myślibórz Mały – droga wylotowa do Rieth ( cały czas prosto) oraz prawdopodobnie do Karszna. 
Dawniej – Moritzhof na przesmyku między jeziorami Myśliborskim Wielkim i Mały. Po prawej stronie jedno spore gospodarstwo po lewej stronie znajdowała się szkoła.
W sumie ciekawie tereny w wokół sporo dróg i kilka nieistniejących osad.
Korzystałem z map:
1. dostępnej w internecie mapy do użytku służbowego w skali 1: 25: 000 z 1946 roku z podwójnym nazewnictwem będąca kopią mapy niemieckiej.
http://amzpbig.com/maps/2351_Rieth_1946.jpg
2. mapa „Umgebung von Stettin” z 1940 roku – ze zbioru prywatnego.
Pamiątki po czasach PRL koło Dobieszczyna
-
DST
61.66km
-
Temperatura
3.0°C
-
Sprzęt Stevens Galant
-
Aktywność Jazda na rowerze
Z braku czasu wyjazd po 12.00 do Dobieszczyna. Za granicą postanowiłem zobaczyć coś nowego i skręciłem w prawo w pierwszą drogę leśną. 
Doszedłem do znaku granicznego 866. 
Postanowiłem pasem granicznym wrócić do Dobieszczyna, po chwili znalazłem pod krzakiem taką pamiątkę. Tablica z napisem: „Staatsgrenze! Betreten verboten!” –„ granica państwa, przekraczanie zabronione !”. 
Znak 865 na północ od Dobieszczyna – miejsce załamania biegu granicy. 
Przewrócony słup telefoniczny, do którego mógł się podłączyć patrol w czasach gdy nie było komórek. 
Tego typu obiekty spotkałem już kilkakrotnie. Pytanie co to jest?
Na forum o granicy znalazłem informację, że były to tzw Systemowe . Urządzenia Sygnalizacyjne na podczerwień, które wysyłały promienie, których przerwanie uruchomiało alarm w strażnicach. Ponieważ w Polsce jak są dwie osoby są trzy zdania, znalazł się specjalista, który zarzucił pierwszemu niewiedzę, gdyż były to miejsca służące to przyłączenia się z telefonem na korbkę. Na to ten pierwszy zarzucił temu drugiemu, że nie ma odpowiedniej wiedzy.
Zdjęcie Systemowego Urządzenia Sygnalizacyjnego – typ 2 z 1973 roku znajduje się tutaj na samym dole strony:
http://www.muzeumsg.pl/index.php?option=com_content&view=category&layout=blog&id=13&Itemid=26
Jaka jest prawda? Oto jest pytanie.
Osobiście gdyby miał obstawiać, dla mnie są to pozostałości po urządzeniach sygnalizacyjnych, zgadza się wysokość, kształt, w każdym słupie sa kable idące głębokie w ziemie. Wydaje mi się, że widoczna tu rura stanowiła zasilanie wspomnianych urządzeń a samo urządzenie było na nią nakładane. Jak uznano powyższe urządzenia za zbędne ( duża zawodność, ze względu na wywoływane alarmy przez zwierzynę) po prostu je zdemontowano a rury i kable pozostały.
Śmierć na drodze rowerowej Pilchowo - Tanowo
-
Aktywność Jazda na rowerze
Tytuł ciut naciągnięty ale nie do końca, to, że nie zginął tam np. rowerzysta było tylko kwestią przypadku.
Pilchowo/Tanowo. Śmiertelny wypadek na szosie między Pilchowem a Tanowem w gminie Police. Do tragedii doszło dziś (6 bm.) tuż przed godz.11, gdy 67-letni mężczyzna prowadzący osobową hondę postanowił wyprzedzić inny samochód.
- Przyczyną wypadku było nieprzystosowanie prędkości do warunków jazdy - poinformował nas dyżurny Komendy Powiatowej Policji w Policach.
Bardzo śliska nawierzchnia jezdni i zalegający na niej zbity śnieg nie odwiodły 67-latka od próby wyprzedzenia jadącego przed nim auta. Jechał sam. Mężczyzna stracił panowanie nad kierownicą, przeciął ścieżkę rowerową i pobocze, a następnie uderzył hondą w drzewo. Nie miał szans. Honda uderzyła w drzewo lewym bokiem. Mężczyzna zginął na miejscu.
Źródło: http://24kurier.pl/Aktualnosci/Region/Police/Zabojczy-manewr
Ścięty słupek 
Bez komentarza
Bez komentarza
Loecknitz przez Bezrzecze
-
DST
68.83km
-
Temperatura
8.0°C
-
Sprzęt Stevens Galant
-
Aktywność Jazda na rowerze
Wyjazd po 06.00, w pierwszą stronę jak w tytule, po raz pierwszy i chyba po raz ostatni. Tam : pod wiatr z powrotem odwrotnie :), Rano 4 stopnie, powrót 8. Na końcu krótka wizyta w Synkrosie. Do końca lutego nie da rady pojechać nigdzie dalej, w stosunku do zeszłego roku bardzo marnie.
wiadomości tygodnia: gleba , dętka i pociagi
-
Aktywność Jazda na rowerze
W ostatnią sobotę późnym wieczorem podczas spaceru, nie rowerowa gleba w błocie. Co ma to wspólnego z rowerem? To, że pomimo się nic nie stało, bolała mnie trochę
(i jeszcze trochę boli)pewna część ciała niezbędna do jazdy rowerem i nie są to ręce ani nogi:)
Ponadto dziś po wymianie wentyla okazało się, że słabe ciśnienie podczas ostatniej jazdy to jednak wina dętki a nie wentyla, dziurka była niewielka powietrze schodziło przez kilka godzin.
Z innych wiadomości: przestają kursować czasowo pociągi na trasie Wałcz - Piła oraz Stargard - Kalisz Pomorski aż do otwarcia całej linii do Piły we wrześniu a nie jak planowano w czerwcu. Trochę planowanych wycieczek wyleciało z tegorocznego rozkładu no chyba, że będziemy mieli ładną jesień, bo we wrześniu tradycyjnie na grzyby.
Loecknitz plus Dobieszczyn, Grambow, Lubieszyn
-
DST
90.52km
-
Temperatura
6.0°C
-
Sprzęt Stevens Galant
-
Aktywność Jazda na rowerze
Szczecin - Dobieszczyn - Loecknitz - Ramin - Grambow - Lubieszyn - Szczecin
Zdjęć nie robiłem , ze względu na "okoliczności przyrody": topniejącego śniegu, zachmurzenia i deszczu od miejscowości Ramin. Widoków ładnych nie było poza tym wszystkie miejscowości były wielokrotnie objechane.
Jazda przeważnie pod wiatr ok. 7 m/s.
Na Wojska Polskiego podczas powrotu zorientowałem się, że mam za małe ciśnienie. Ciśnieniomierz pokazał 0,98 BAR. Wczoraj napompowałem tylne koło do 5,5 BAR w związku ze zniknięciem śniegu i lodu z dróg. Nie wiem jak długo jechałem na niskim ciśnieniu, wszystko wskazuje na to, że winny był poluzowany wentyl, który przy odkręcaniu w celu napompowania powietrza, wystrzelił w powietrze ( dętki schwalbe mają odkręcane wentyle).
Nowy napęd
-
Temperatura
2.0°C
-
Aktywność Jazda na rowerze
Pogoda wyjątkowo parszywa, więc wróciłem na piechotę, żeby odrazu nie zabrudzić nowego napędu.
Kaseta: SRAM PG-830 8 SPEED 11-32
Łańcuch SRAM PC - 850
Klocki Hamulcowe Shimano Msystem m70/T3
W sklepie spotkanie z gadzikiem.
Dystans w chwili zalożenia nowego napędu 1180 km.
Ostatni kurs
-
DST
2.00km
-
Temperatura
2.0°C
-
Sprzęt Stevens Galant
-
Aktywność Jazda na rowerze
Napęd na maxa zjechany, jazda możliwa tylko na 1 z 24 kombinacji i to z wielkim trudem. Prędkość 10 - 12 km/h na godzinę, choć pod samym końcu z górki dało radę rozpędzić się do 15 km /h. Jazda oczywiście do serwisu.
W Nowym Roku na napędzie przejechane 1180 km.
droga nr 27
-
DST
51.65km
-
Temperatura
-5.0°C
-
Sprzęt Stevens Galant
-
Aktywność Jazda na rowerze
Tym razem przejechana do końca tam i z powrotem. Temp. max. -3. W drodze powrotnej opady śniegu. Napęd pracuję ostatkiem sił, planowałem wymianę po odwiliży, ale nie wiem czy tak długo wytrzyma. Kolejna niedziela z jazdą przez lasek arkoński i kolejne spotkanie "atheny" i "odyseussa".
Barnimskreuz + droga nr 27
-
DST
67.41km
-
Temperatura
-5.0°C
-
Sprzęt Stevens Galant
-
Aktywność Jazda na rowerze

Dobieszczyn - granica
Kamień upamiętniający zabójstwo podczas polowania księcia Barnima II w 1295 roku.
W 1945 toku kamień stał na nowo wytyczonym pasie granicznym, został usunięty, po czym zaginął. Odnaleziony w lesie w 1983 roku. Ustawiony przy dawnej drodze z Hintersee do Dobieszczyna, w 1993 roku w związku z budową nowej drogi do planowanego przejścia granicznego przesunięty na obecne miejsce. Przejście nigdy nie powstało, sama droga została otwarta po wejściu polski do strefy Schengen ( w Schengen nie ma przejść granicznych, są tylko zwykłe drogi łączące poszczególne kraje). 
Barnimskreuz
Droga nr 27. Wjechałem ok. 3.5 km w głąb lasu, po czym wróciłem do głównej drogi. Jedzie się super, ale było już dosyć późno a przede wszystkim zacząłem robić się głodny:)
Praktycznie przez całą drogę pruszył śnieg. Strata: zgubiona szczotka do czyszczenia roweru przed wejściem do domu. Żal umniejsza fakt, że niedawno co ją znalazłem przy drodze jadąc z Nowogardu ze Szczecina.


