Goleniów - podróż w jedną stronę
-
DST
45.11km
-
Temperatura
-4.0°C
-
Sprzęt Stevens Galant
-
Aktywność Jazda na rowerze
Przejazd z lewobrzeża na prawobrzeże - to wyprawa tylko dla twardzieli. Brak odsnieżania chodników a tym bardziej dróg rowerowych. Powrót PKP. Od granic Szczecina odsnieżanie na drogach tylko w ograniczonym zakresie, ubity śnieg na jezdni. Pod wiatr 6 - 7 m/s.
Droga rowerowa na Gdańskiej, jedno z lepiej odśnieżonych miejsc w kierunku Dąbia. 
Okolice Rurzycy
Loecknitz - wizyta w Linken z fotkami dla Misiacza i Rowerzystki
-
DST
64.11km
-
Temperatura
-7.0°C
-
Sprzęt Stevens Galant
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dziś zapowiadana jazda do Loecknitz, w pierwszą stronę przez Blankensee, z powrotem przez Linken. 
Granica.
Blankensee – pęknięty rurociąg. Refleksja: w Niemczech jak jest atak zimy tak samo są zasypane drogi, jest paraliż na drogach, są awarie, pociągi się spóźniają, szyny pękają. W tym wypadku, dużym plusem jest znak ostrzegawczy o zalaniu
( = zalodzeniu) drogi. Taka sama sytuacja była w Dobrej, jak wracałem robót już nie było ale została pamiątka w postaci niewielkiego pola lodowego – praktycznie niewidocznego. Lód zauważyłem jak już na nim jechałem. Na szczęście ćwiczenia praktyczne w lesie po pierwszych opadach śniegu nie poszły w las i pokonałem przeszkodę bez problemu.

Blankensee – Boock – Loecknitz.
Powrót główna drogą do Linken, za wyjątkiem równolegle idących ścieżek rowerowych, odśnieżonych, choć z resztkami śniegu. Były odcinki, że nawierzchnia była całkowicie czarna , były takie jak na zdjęciu.
Relacja ze starej drogi z Linken w kierunku Dobieszczyna z dedykacją dla „Misiaczka” i „Rowerzystki”.</b>
url=http://photo.bikestats.eu/zdjecie,243188,linken-stara-droga-do-polski.html]
[/url]
<b>Tu przed nowymi ustaleniami granicznymi przechodziła droga do Dobieszczyna. W Linken jest tylko jedna ulica, więc zgubić się nie sposób. Z tyłu, droga idąca z Grambow, do niedawna z tą samą kostką, która zachowała się po polskiej stronie. 
250 metrów w głąb ulicy, kończą się „kocie łby” – zapewne w tym miejscu był koniec wioski, zaczyna się drobna kostka, która kończy się na granicy 150 metrów dalej.

Granica. 
„Hołd pruski” w wykonaniu niemieckiego słupka granicznego. Lubię to miejsce, bo jest naprawdę klimatyczne. Nic się nie zmieniło za wyjątkiem wąskiego przejścia. Betonowe zapory, dwa rzędy siatki, doły graniczne, słupy telefoniczne, po stronie polskiej usypany wal ziemny oraz NRD –owski bunkier do kolekcji. 
Bunkier obserwacyjny. 
Widok z polskiej strony, wał ziemny za nim doły, można go obejść z lewej strony, patrząc w kierunku Niemiec. 
Rowerek :)
Z granicy do obecnej głównej drogi jest 150 metrów, dawniej dało radę jechać, ale teraz strasznie telepie, po rozjechaniu drogi przez ciężki sprzęt. Latem, kładziono prawdopodobnie kable telefoniczne. Po wyjściu z lasu w lewo biegnie kontynuacja starej drogi aż do Dobieszczyna, w prawo wybudowana po wojnie asfaltówka do Lubieszyna (patrz: poprzedni opis). 
Droga z kostki. Resztki śniegu, zostały wbite w szczeliny nie jest więc ślisko, z drugiej strony ten sam śnieg tłumi drgania. Był to jedyny odcinek, którym jedzie się szybciej i przyjemniej niż latem. 
Skrzyżowanie. Do niedawna prosto szła jedyna droga asfaltowa z Dobrej do Buku.
Info dla „Rowerzystki”. Zdjęcie zrobione w Dobrej, w prawo biegnie znana wszystkim droga do Buku i stacji benzynowej. Chcąc dojechać na starą drogę do Lubieszyna, jedziemy prosto. Na końcu, można skręcić w prawo do Buku, bądź w lewo do Lubieszyna.
Droga koło stacji benzynowej ma ledwie parę lat. . Dawniej były tam płyty, za stacją benzynową droga polna. Wszystkich tych domów tam nie było. Z tego co wyczytałem szła tam wąskotorówka, dalszy przebieg pokrywał się z nowo budowaną asfaltową ścieżką rowerową.
wszędzie i nigdzie
-
DST
56.88km
-
Temperatura
-11.0°C
-
Sprzęt Stevens Galant
-
Aktywność Jazda na rowerze
"Wszędzie i nigdzie" - bo jazda po kilku drogach bez żadnego konkretnego celu.
Dziś znacznie przyjemnej, bo wczorajszej wprawie w jeździe po śniegu.
Wkrótce, być może, będę musiał jechać do Loecknitz, więc postanowiłem sprawdzić przejezdność dróg w tym kierunku, pojechałem, więc za Buk, potem do Lubieszyna, z powrotem „pętlą sławoszewską”, do Tanowa i do domu.
Na pierwszy rzut oka u Niemców o wiele gorzej, niemiecka droga krajowa z Lubieszyna pełna śniegu, ścieżki rowerowe, tyle, co zdążyłem zobaczyć nieodśnieżone.
Po stronie polskiej najgorszy był kawałek za Bukiem, ( ale dało radę przejechać), głównie ze względu na niewidoczne tam dziury, w sumie żałuje, że nie doczłapałem się do Blankensee, by rzucić okiem na drogę do Loecknitz.
Temperatura, rano -11 i w ciągu całego dnia bez większych zmian.
Sama jazda super, przed wszystkim spacerowe równe tempo spowodowało, że w ogóle nie było wilgoci na ubraniu i nawet jak się zatrzymywałem nie było chłodu i dawno nie było mi tak ciepło, choć tej zimy nie było jeszcze tak zimno ( były już mroźniejsze poranki, ale w ciągu dnia temperatura szła do góry a dziś nic z tego).
Wkładki ocieplające zarekomendowane przez Misiaczka w zawrotnej cenie 12 zł, spisują się bez zarzutu, dobrze, że ich nie przycinałem, bo dziś uchroniły mnie dostaniem się śniegu do butów.
Twarz ( m.in. ochrona przed przyklejaniem się zamarzniętej kominiarki) i ręce skutecznie chroniony przez polski „krem ochronny dla narciarzy” , „Perfecta WinterCare”.
Na koniec parę zdjęć i pozdrowienia dla Ateny i Odysseusa, których spotkałem w lasku arkońskim. 
Dobra – Buk 
Buk – Stolec
Stara droga Dobra – Buk 
Stara droga z kostki do Lubieszyna, pierwotnie prowadziła do skrzyżowania w Linken, od korekty granicy skrzyżowanie zostało w Niemczech, po polskiej stronie wybudowany asfaltowy kawałek dostosowany do nowego kształtu granicy. Dziś jechało się nią dużo przyjemnej niż zwykle, gdyż śnieg doskonale tłumił drgania. 
Koniec kostki, prosto dawna droga do Linken, w lewo wybudowana po wojnie droga do Lubieszyna. 
Linken – droga krajowa nr 104. 
Droga z Linken do Schwedt. Wielkim plusem jest brak soli na drogach i chodnikach. 
„Pętla sławoszewska”.
ćwiczenie jazdy po śniegu
-
DST
27.60km
-
Temperatura
-11.0°C
-
Aktywność Jazda na rowerze

Wyjazd przed 10.00 na Jasne Błonia i krótkie spotkanie ze szczecińskimi cyborgami:
http://www.rowerowy.szczecin.pl/forum/index.php?showtopic=2968
Następnie przygotowanie roweru do jazdy w postaci, ustawienia optymalnego ciśnienia w kołach i powolna jazda w kierunku Głębokiego i dalej przez Pilchowo do Bartoszewa, celem przyzwyczajenia się do nowych warunków pogodowych ( czytaj: śniegu), zwłaszcza, że na posiadanych aktualnie oponach, po śniegu jeszcze nie jechałem.
Wkrótce okazało się, że zapomniałem termosu, chciałem w Bartoszewie wstąpić do tamtejszej karczmy i pojechać "pętlą sławoszewską". Okazało się, że nie wziąłem też kluczy od zapięcia rowerowego. Zostałem więc bez picia i możliwości wejścia do jakiegokolwiek lokalu, celem zjedzenia lub wypicia czegoś ciepłego. Żarcia w taką temperaturę nie zabieram z domu, bo nie jadam mrożonek. Nie pozostało mi nic innego jak powrót do domu.
Rano bardzo mrożno, do -14, w chwili wyjazdu -11,5 stopnia, w Bartoszewie wiszący termometr wskazywał -9. W drodze powrotnej szybki wzrost temperatury do -3 stopnia ( w chwili powrotu), po niecałej godzinie, w chwili kiedy piszę relacje, spadek do -5.
Szkoda, że tak krótko, ale jutro też jest dzień.
miasto
-
DST
4.55km
-
Temperatura
-6.0°C
-
Sprzęt Stevens Galant
-
Aktywność Jazda na rowerze
Rano, -14 stopni, czyli spory mróz jak na Szczecin, w ciągu dnia temperatura, ostro poszła do góry. Bezwietrznie. Szkoda, że brak wolnego, tylko wsiadać na rower.
Do sąsiadów na lody. Loecknitz
-
DST
65.94km
-
Temperatura
-9.0°C
-
Sprzęt Stevens Galant
-
Aktywność Jazda na rowerze
Co trzeba załatwiłem a ponieważ w takiej temperaturze mało co można przywieść, zakupiłem 2,5 litrowy kubeł z lodami za 2,29 EUR.
Poza tym w ulubionym barze wsunąłem ze smakiem duży talerz Spaghetti.
Powrót pod wiatr ok. 5 m./s
szprycha
-
DST
4.40km
-
Temperatura
-6.0°C
-
Sprzęt Stevens Galant
-
Aktywność Jazda na rowerze
Nowogard - Szczecin
-
DST
92.40km
-
Temperatura
-7.0°C
-
Sprzęt Stevens Galant
-
Aktywność Jazda na rowerze
#lat=53.56886&lng=14.83704&zoom=10&type=2
Częściowo rysowana na oko, tam gdzie jechałem drogami, których nie ma na bikemap.
Cel: Jazda bocznymi, w miarę możliwości nowymi drogami, by znaleść optymalną trasę w kierunku Trzebiatowa i Kołobrzegu na letnie miesiące.
Temperatura minimalna -7. Temp. max. w chwili powrotu -3. 
Do Nowogardu wyjazd pociągiem o godzinie 6.28, po mniej więcej godzinie byłem już na miejscu. To moja druga jazda z biletem kolejowym kupionym w internecie. Po przyjeździe odrazu pojechałem w kierunku dawnej drogi nr 6 zastąpionej nowo wybudowaną obwodnicą. 
Do Olchowa jest naprawę nieźle. 
Olchowo – kościółek. W międzyczasie krótki postój na Orlenie na duży kubek gorącej czekolady. 
Temperatura w klatce meteorologicznej -7.0, asfaltu -6,6. 
Po prawej stronie główna droga krajowa nr 6, po lewej jakaś boczna. Ja zjechałem w tym miejscu na niewidoczną na zdjęciu drogę w kierunku Osiny, na której byłem robiąc zdjęcie. Na głównej drodze od tego miejsca jest zakaz ruchu rowerów. Do tego miejsca z grubsza da radę jechać poboczem.
Pytanie, czy da się stąd bokiem dojechać do znajdującego się o rzut beretem zjazdu na Czermnicę?
Od tego miejsca jazda bocznymi drogami. Po 3 km znalazłem się w Osinie, dalej można było jechać do Mostów, ale ten odcinek już kiedyś pokonałem jadąc do Nowogardu przez Redło.
Tym razem udałem się w kierunku Krzywic, jadąc pustą drogą asfaltową, po kilku kilometrach znalazłem się znowu na "szóstce".
Pognałem,kawałek, szerokim pasem awaryjnym aż do zjazdu w kierunku lotniska i dalej aż do Mostów. Tam, kilka dni temu jechało się fatalnie, na szczęście dziś mróz załatwił sprawę.
Kolejne pytanie do zorientowanych, czy z Glewic można się dostać do Mostów, bez objazdu koło lotniska? Z tego co widziałem na miejscu główna droga przebiega przez jednostę wojskową niedostępną dla osób trzecich ?
W Mostach skęciłem do Goleniowa. Gdy minąłem Imno, zjechałem na kolejną nieprzejechaną jeszcze drogę: Imno – Budno – Podańsko.
Tam skręciłem w prawo na dworzec PKP w Goleniowie. Tradycyjna przerwa na suszenie i jazda w kierunku Szczecina.
Po drodze minąłem szczecińską ekipę BS pod przywództwem montera61, cały skład nie jest mi do końca znany, ale z pewnością wkrótce nastąpi wysyp relacji i sprawozdań. Zorientowani wiedzą, gdzie szukać. 
W Rurzycy kolejne odbicie, po raz pierwszy krótka jazda do Rurek i z powrotem
(droga ślepa, kończy się przy stacji). 
Droga Rurzyca – Rurka. Kolejny kilkusetmetrowy zjazd zrobiłem w Klinskach, po raz kolejny w tym roku zawitałem w cukierni Aprod, celem wyrównania bilansu kalorycznego. 
Na końcu, pierwsza wizyta na plaży w Dąbiu, co jest dziwne, gdyż znajduję się kilkaset metrów, od ścieżki rowerowej, którą przejechałem już dziesiątki razy.
Danowo
-
DST
90.88km
-
Temperatura
-5.0°C
-
Sprzęt Stevens Galant
-
Aktywność Jazda na rowerze
Wolny dzień, wyjazd o 05.30, by został czas na nie rowerowe sprawy.
Jazda do Klinisk, przerwa na śniadanie w cukierni Asprod. Następnie do Danowa, gdzie po raz pierwszy jechałem 3 km malowniczą drogą: Danowo – Podańsko. Bardzo dobra alternatywa dla drogi Goleniów – Mosty.
Drugi postój na dworcu w Goleniowie i przy dworcowym grzejniku na podsuszenie ubrań. Warto tak układać teraz trasy, by po drodze były takie punkty. PKP najlepiej grzeje na dworcach: w Świnoujściu i Kołobrzegu w dalszej kolejności w Goleniowie i Szczecinku.
W Niemczech super ogrzewalnia jest na dworcu w Pasewalku z hermetycznie zamkniętym pomieszczeniem i temperaturą pokojową w środku.
Temperatura w chwili wyjazdu -3 stopnia, wg. pogodynki temperatura miała się obniżyć do -5 i zakładam, że tak było, temperatura odczuwalna (minimalna) z powodu dosyć silnego wiatru wg pogodynki -15 stopni.
Temperatura w chwili powrotu -2 stopnia, odczuwałem wyraźne ocieplenie, czyli wcześniej musiało być zimniej. Jazda niestety głównie pod wiatr. 
Rzeka Ina o świcie.
Droga Danowo – Podańsko. W Podańsku ładny kościółek i pomnik ku czci poległych w I wojnie światowej. 
Suszenie w Goleniowie. Oprócz tego moją metodą na wilgoć jest spokojna jazda, by ograniczyć pocenie się oraz mniej lub bardziej efektywne ubranie termoaktywne.
W sumie udana wycieczka, choć czuję niedosyt, że nie zrobiłem dłuższego kółka.
miał być Nowogard ....
-
DST
132.17km
-
Temperatura
1.0°C
-
Sprzęt Stevens Galant
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dziś wstałem już po 6.00 ale z racji gołoledzi wolałem poczekać aż się zrobi widno. Wyjazd ok. 10.00 przez Dąbie i Załom, wolniutka jazda po licznych polach lodowych. Następnie w Kliniskach pierwszy postój w cukierni firmy Asprot, 3 pyszne pączki i pyszna kawa z syropem orzechowym, ciuchy wierzchnie na grzejnik.
Od Klinisk droga sucha aż do Klinisk w drodze powrotnej, przy czym rano było dużo bardziej mokro i groźno.
Po przerwie postanowiłem jechać w stronę Nowogardu bez planu, gdzie ostatecznie skończy się jazda, przez Stawno, bocznymi drogami dojechałem do Mostów. Dalej planowałem jazdę w kierunku Osiny, ale pomyliły mi się drogi, wyjechałem do drogi krajowej nr 6 na wysokości Glewic, po drodze mijając lotnisko. Wokół drogi budowa nowego terminalu lotniczego. Na tym odcinku mnóstwo naniesionego błota, droga częściowo z płyt, częsciowo gruntowa, miejscami konieczne było prowadzenie roweru.
Z Glewic kawałek „szóstką” w kierunku Nowogardu, na szczęście droga na tym odcinku ma pas awaryjny. Wkrótce zjazd na Borzęcin, dalej przez wieś Węgorza, do wsi Czermnica. Stąd do Łoźnicy i Babigoszczy na kolejny posiłek. Powrót trójką do Miękowa, dalej przez Goleniów i Załom klasyczną drogą do domu. Powrót przed 19.00.
W sumie się cieszę, bo przejechałem kawał drogi po całkowicie nowych terenach od Mostów aż do Czermnicy, o ile odcinek do Glewic był nieciekawy, to od zjazdu w kierunku Borzęcina, jedzie się całkowicie pustymi, pięknymi krajobrazowo drogami. Po drodze pojawiło się kilka nowych pomysłów na kolejne wycieczki rowerowe.
Odnośnie temperatury, zarówno wyjazd i powrót był w podobnej temperaturze ok. 0, 5 stopnia, maksymalna temperatura, jaką zanotowałem to 2, 6 stopnia. Dziś dla śledzenia temperatury wziąłem ze sobą budzik podróżny, którzy mierzy wyłącznie dodatnią temperaturę, a właśnie o to mi chodziło, by nie zostać zaskoczonym przez gołoledź. 
Lód przed południem, bywało gorzej na trasie.
Ruiny wieży kościelnej. 
Aleja pomnikowa do Danowa. 
Pałac w Mostach
Szynobus do Szczecina w Mostach
Droga na Glewice
Kościół w Bodzęcinie
Czermnica, kościół z pomnikowym dębem a właściwie biorąc pod uwagę jego wielkość, dąb z "dostawionym" kośiołem. 
Czermnica, ładny pałacyk z brzydkimi dodatkami na pierwszym planie.


