dornfeld prowadzi tutaj blog rowerowy

miasto

  • DST 14.78km
  • Temperatura 2.0°C
  • Sprzęt Stevens Galant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 20 stycznia 2012 | dodano: 20.01.2012

Po zmroku. Powrót w topiejącym śniegu.



Do Babigoszczy na bułę wegetariańską

  • DST 112.88km
  • Temperatura 1.0°C
  • Sprzęt Stevens Galant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 18 stycznia 2012 | dodano: 18.01.2012

Myślałem, żeby pojechać nad morze, pooglądać zniszczenia po ostatnim sztormie, podobno największe od 30 lat, ale za późno wyjechałem. Spokojna jazda dla przyjemności przez Załom i Miękkowo, droga powrotna po raz pierwszy asfaltowy odcinek Babigoszcz (zjazd z trójki 2 km na południe od Banigoszczy) - Widzeńsko bez ani jednego samochodu, dalej do Miękkowa przez Goleniów, objazdem przez Lubczynę. Droga powrotna pod wiatr. W domu o 17.55.




Babigoszcz - Widzeńsko





Szlak rowerowy śladem kolei wąskotorowej Stepnica - Babigoszcz



wreszcie prawdziwy sztorm nad morzem

  • DST 141.76km
  • Temperatura 2.0°C
  • Sprzęt Stevens Galant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 14 stycznia 2012 | dodano: 14.01.2012

Dziś pierwszy raz pojechałem zobaczyć prawdziwy sztorm a także pierwszy raz pojechałem z biletem Przewozów Regionalnych kupionym w internecie. Bardzo wygodne rozwiązanie, choć nie na wszystkie pociągi.

Wyjazd o 6.15 do Kamienia i dalej do Dziwnówka, Trzęsacza, powrót przez Pobierowo, Golczewo, Moracz, Babigoszcz ( przerwa w knajpie na posiłek), Miękkowo, Goleniów, Załom. W drodze powrotnej spotkanie z monterem61.

Dzisiejszy wyjazd to strzał w dziesiątkę, oprócz doznań nadmorskich, puste drogi na trasie i ładna pogodna. W okolicy Moracza leżał grad ale spadł on wcześniej.

Siła wiatru w Dziwnówku wg. meteo ok. 15 m./s na plaży zapewne jeszcze więcej dla porównania w Szczecinie ok. 6 – 7 m. / s., do tego dochodzą w mieście liczne przeszkody naturalne. Idealny kierunek wiatru północno – zachodni, względnie półnoncy do tworzenia wysokich fal.



W drodzę z Kamienia Pomorskiego do Dziwnówka, jazda na granicy bezpieczeństwa ok. 10 – 12 km, miejscami trzeba było prowadzić rower, gdy naciskanie na pedały nie przynosiło oczekiwanego skutku w postaci jazdy roweru do przodu np. dojazd do ruin kościoła w Trzęsaczu, próbie dotarcia do zejścia na plażę ośrodka "Porta Mare", niestety zejście było zamknięte, być może ze względów bezpieczeństwa. Tam gdzie możliwe jazda ścieżką rowerową nawet niedokończoną, niebezpieczeństwo zmuchnięcia do głębokiego rowu z jezdni, dlatego trzeba było się trzymać w odpowiedniej odległości od krawędzi jezdni.

Jeżeli już mowa o ścieżkach w TVP Szczecin była informacja, że zniszcozna została przez sztorm nowo zbudowana nadmorska ścieżka rowerowa w Kołobrzegu na długości 1 km.

Powrót już lżejszy, miejscami rower sam jechał ale wiadomo do domu nie jedzie się w linii prostej nawet jeżeli wygląda tak to na mapie w sumie dosyć ciężka jazda ale jestem bardzo zadowolony, tym bardziej, że po ostatnim marnym pod względem rowerowym okresie, tego mi było potrzeba.



Plaża 1




Plaża 2, widoczny na zdjęciu murek także był zalewany, więc robienie zdjęć było tu też ryzykowne.



Plaża 3



Taka jest szerokość plaży w normalnych warunkach.



Na zakończenie tak było rok temu.



zakupy za miedzą

  • DST 66.52km
  • Temperatura 3.0°C
  • Sprzęt Stevens Galant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 9 stycznia 2012 | dodano: 09.01.2012



Puszcza Wkrzańska droga nr 27

  • DST 52.93km
  • Temperatura 5.0°C
  • Sprzęt Stevens Galant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 8 stycznia 2012 | dodano: 08.01.2012



Droga nr 27.



Spojrzenie w lewo.

Temperatura super, wiatr a właściwie jego brak też. Najgorzej było z opadami i nie chodzi o to, że była za dużo deszczu tylko o to, że niebo nie mogło się zdecydować: padać czy nie padać?
Jechało się bez peleryny zaczynało mniej lub bardziej padać, peleryna założona - nie pada, zazwyczaj padało za dużo by jechać bez peleryny a za mało nią zakładać.

W drodze powrotnej deszcz bardziej intensywny i liczne uśmiechy, komentarze za plecami w stylu: "patrz, zobacz". Dlaczego?.. Dlatego, że jak powszednie wiadomo w czasie deszczu się nie jeździ a jeżeli już to powinienem jechać super drogich ciuchach, bez błotników, bez kurtki, cały w błocie nie trzymając rąk na kierownicy najlepiej gadać przez telefon i ogólnie pokazywać, że jestem prawdziwym facetem, co się niczego nie boi. Niestety jechałem w prostych i praktycznych wynalazkach dających komfort jazdy, niestety niewyglądających szpanersko: peleryna, kominiarka, ochraniacze wg. patentu misiacza vel gadabagiennego, których wadą jest to, że kosztują 12 zł a nie 10 czy 20 razy tyle.


Co do trasy, wpierw jazda za Tanowo do drogi nr 27, dalej do końca piękną trasą, która kończy się przy drodze asfaltowej Police - Drogoradz ( w prawo Police, w lewo Drogoradz), drogą tą już jechałem ruch zerowy a nawierzchnia całkiem znośna, myślę, że nieraz będę korzystał z tej trasy w drodze do Trzebieży, jak dla mnie fajna alternatywa dla czarnego szlaku rowerowego.



miasto - wspomnień czar - tak było przed rokiem...

  • DST 12.45km
  • Temperatura 4.0°C
  • Sprzęt Stevens Galant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 7 stycznia 2012 | dodano: 07.01.2012

Miasto w deszczu. Załatwienie różnych spraw. Nic specjalnego, może poza dwoma samochodami, skręcającymi od strony Galaxy w stronę placu Grunwaldzkiego, które pojechały pod prąd przez przejście dla pieszych koło przejścia podziemnego i dawnego Cezasu.

Od Nowego Roku przestaje się bawić w podawanie średnich, prędkości maksymalnych, nigdy nie wracam do tych danych, jest mi obojętnie czy przejechałem dany odcinek z prędkością 19,88 czy 20, 65 km / h. Wartości te mają znaczenie tylko wtedy, gdy chce się zdążyć do określonego punktu w określonym czasie np. na pociąg.


Dziś przez przypadek otworzyłem zdjęcia z przed roku, tak wyglądalo wtedy morze:



W sumie teraz też nie jest źle, (jest po prostu inaczej) trzeba się cieszyć z tego, że mamy deszcz, miliony ludzi na całym świecie dużo by oddali za taką pogodę.



Rowerowe plany na Nowy Rok

  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 6 stycznia 2012 | dodano: 06.01.2012

Nowy Rok, nowe plany a właściwie luźne pomysły na wycieczki. Celów odnośnie ilości km nie mam, podobnie jak terminów, czas pokaże co będzie możliwe do zrealizowania.

W tym roku będę chciał się skupić na klimatach granicznych w oparciu o stare przedwojenne mapy polskie i niemieckie, poodkrywać stare drogi na współczesnej granicy koło Szczecina ale przede wszystkim szukać śladów historii na granicy polsko – niemieckiej z 1939 roku.




Mapa tylko do użytku służbowego z 1946 roku, wykonana na bazie niemieckiej w celu nowego pomiaru kraju. Niby nic szczególnego ale w miejscu dzisiejszego Myśliborza Wielkiego widać aż trzy miejscowości, widoczny fragment drogi z Myśliborza Małego do Rieth, nasunęło mi się pytanie, czy ten mostek na rzeczce „Beeke” jeszcze istnieje?



Pomysły są wypadkową kilku nie rowerowych wyjazdów a także zmian w rozkładzie jazdy pociągów.

1.Nowy poranny pociąg do Szczecinka wyjeżdżający o piątej ranno z minutami, dzięki niemu w Szczecinku jesteśmy o godzinie ósmej a nie przed dwunastą. Z drugiej strony kursujący codziennie a nie tylko w niedziele ostatni pociąg do Szczecina.

Cele:
miasto graniczne Chojnice z pięknym ogromnym dworcem przed wojną miał status
-najkrótszej stacji tranzytowej do Prus Wschodnich,
-śladami walk granicznych m.in. o dworzec,
-znalezienie przedwojennego punktu celnego,
-stare miasto w Chojnicach.
-trasa: ze Szczecinka w kierunku Słupska i Darłowa.
- dalsze zwiedzanie Pojezierza Drawskiego



Fragment przedwojennego arkusza, rejon Chojnic, dawna granica z zaznaczeniem urzędów celnych

2. Od czerwca , reaktywowanie linii kolejowej z Kalisza Pomorskiego do Wałacza i otwarcie bezpośrednich połączeń ze Szczecina do Piły przez Kalisz Pomorski i Wałcz.
Cele:
- zwiedzenie niezwykle malowniczej, bogatej w stare wiadukty linii Kalisz Pomorski – Wałcz
- dalsze zwiedzanie Wałcza, szczególnie rejonu umocnionego
- linia bunkrów od Wałcza w kierunku Szczecinka
- rejon nadgraniczny Noteci, szczególnie Piły
- Piła: unikatowy cmentarz wojenny, w tym jeniecki z grobami wszystkich ówczesnych liczących się armii świata, miejsce narodzenia Stanisława Stasica, przedwojenny konsulat Polski w Pile, oryginalny słup wersalski słup graniczny z 1919 roku

3.dawna granica w lubuskiem

- miasteczko Trzciel, kurioza graniczne, na skutek nacisków polskich, dworzec przyznano Polsce a samo miasto Niemcom, linia graniczna szła tam 10 metrów od torów kolejowych, na skutek tego jeden z domów został przecięty linią graniczną, zachowana podstawa szlabanu granicznego, nowo wybudowana linia kolejowa przez Niemców w środku puszczy na skutek podziałów granicznych


- Judenberg – górka żydowska, drugi pos Skwierzynie najlepiej zachowany cmentarz żydowski w regionie
- Zbąszyn oraz Zbąszynek (Neu Bentschen) - zbudowane od podstaw miasteczko w efekcie wytyczenia granicy polsko - niemieckiej zgodnie z niemiecką koncepcją "miasta - ogrodu".




Granica w okolicach Trzciela biegła 10 metrów na zachód od linii kolejowej, przez pola łaki a zdarzyło się, że także przez gospodarstwa. Ordnung muss sein.

Oprócz tego inne pomniejsze wycieczki, pałace, pałacyki, pomniki przyrody .. jest jeszcze bardzo dużo do zobaczenia.

Minusem nowego rozkładu jazdy, jest to, że pierwszy osobowy pociąg jadący dotąd ze Szczecina do Poznania, wyrusza ze Stargardu, podobnie jest z planowanym pierwszym połączeniem do Piły. Zresztą nic dziwnego o tej porze większość jedzie do a nie z Szczecina. Być może trzeba będzie parę razy jechać na 6 rano do Stargardu, choć z drugiej strony dwie godziny więcej jeżdżenia jest wiadomością dobrą. Przydała by się niewielka korekta, pierwszego pociągu do Szczecinka tak by można było się przesiąść na poranne połączenie do Piły i Poznania. Trzeba będzie napisać jakieś pismo w tej sprawie do Przewozów Regionalnych.



Ukradłem rower spod sklepu

  • DST 73.93km
  • Temperatura 3.0°C
  • Sprzęt Stevens Galant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 6 stycznia 2012 | dodano: 06.01.2012

Dziś jazda do Loecknitz, w sumie zimowy standard. Utrzymane w stylu alarmowym prognozy: silne wiatry i spadek temperatury poniżej zera a tym samym przy takich opadach możliwość wystąpienia gołoledzi, wreszcie otwarte w Niemczech sklepy i co ważniejsze knajpy, spowodowały, że pojechałem tam gdzie pojechałem.

Dziś nie zamierzałem zostawiać bez widoku roweru, więc zamiast solidnego U-locka, do zamknięcia zabrałem tylko stare "linkowe" zapięcie firmy Kryptonite. Zapięcie jak to w przypadku linek słabe, więc i klucz jest tam cienki.

Jakie było moje zdziwienie, gdy podczas otwierania, klucz się ułamał a końcówka została w środku.

Jedyna rada to przecięcie zapięcia, tylko, czym? Pokręciłem się tu i tam, ostatecznie zostałem skierowany do "Der Schlusseldienst", - czyli "pogotowia kluczowego", w nagłych wypadkach jest 24 h, numer alarmowy. Powiedziałem, o co chodzi, dostałem do ręki odpowiedni sprzęt do cięcia, zrobiłem parominutowy spacerek do roweru i ciach. Przedtem zaczekałem parę chwil akurat przy głównej ulicy jechał radiowóz, gość tnący zabezpieczenie rowerowe mógł im się wydać podejrzany, nic by się nie stało, ale sprawdzanie by trochę trwało.


Czas przecięcia ok. 1 sek. nawet nie trzeba było się wysilać. Pomimo, że ukradłem rower i tym samem stałem się złodziejem, sprzętu do cięcia nie ukradłem tylko grzecznie wróciłem i podziękowałem. Zaproponowałem zapłatę, ale właściciel odmówił.

Opowieść dedykuję wszystkim, którzy zostawiają swoje rowery bez nadzoru, przypinając różnego rodzaju linkami. Dziś przekonałem się jak prosto jest ukraść rower. „Ukradłem” swój rower w dzień, nikt się nie zatrzymał, nikt się o nic nie spytał, skoro ukradłem swój, mogłem ukraść każdy inny.

W sumie to nic nowego, ale co innego jak się czyta a co innego jak się samemu widzi. Tak jak już pisałem, gdybym miał zostawić rower bez nadzoru, w grę wchodziłby tylko U-lock a wówczas takie wydarzenie jak dziś ( klucz jest solidny) nie miałoby prawa mieć miejsca. Dziś jechałem do Loecknitz tylko na obiad, gdzie ze stolika miałem widok na swój rower.




Zapięcie




Klucz



Otwacie sezonu 2012 roku

  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 6 stycznia 2012 | dodano: 06.01.2012

Uff ... rower zrobiony, sezon 2011 zakończył się bardzo wcześnie bo 23 grudnia, nowy otwieram późno bo 6 stycznia, mam nadzieje, że jego koniec będzie 31 grudnia o godzinie 23, min. 59.sek 59. o ile nie będzie 21 grudnia końca świata.

Bliższe szczegóły o usterce w komentarzach w poprzednim wpisie:

http://dornfeld.bikestats.pl/628786,rower-w-silowni-poczulem-sie-jak-oszalaly-chomik.html

Gdyby ktoś ze Szczecina i okolic miał kłopoty ze swoją ramą zapraszam na tą stronę: http://www.bikes4you.pl/ Przed wizytą warto wcześniej zadzwonić, zakład jest na potwórku, nie ma tam żadnej z tablicy ani innej informacji. Właściciel reklamy nie potrzebuje, bo sam nią jest. Lepszego adresu w Szczecinie nie ma. Także nowe ramy na zamówienie, na wielu z nich zdobywano medale w różnych zawodach.

Dziś pierwsza jazda w dodatku z przygodami, o czym później. Jak będe miał natchnienie napiszę parę słów o nowych pomysłach na wycieczki w Nowym Roku.



rower w siłowni :( - poczułem się jak oszalały chomik

  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 31 grudnia 2011 | dodano: 31.12.2011

Z braku roweru wykonałem desperacki krok i udałem się na siłowie. 90 minut "jazdy" na wysokich obrotach. Różnego rodzaju słupki na maszynie: levele, waty, kalorie, szybkość kręcenia, czyli jak dla mnie bzdury bez żadnego znaczenia

Po wizycie dwa przemyślenia:

1. Trzeba mieć naprawdę wybujałą wyobraźnie by wpisać taką jazdę na konto wycieczek rowerowych.

2. Wielki podziw dla tych, którzy przez dłuższy okres czasu regularnie są w stanie wytrzymać taką formę aktywności fizycznej. Trzeba mieć samozaparcie, osobiście czułem się jak oszalały chomik.

Pomimo wszystko być może wybiorę się jeszcze raz lub dwa razy na taką "jazdę", gdyż na rowerze zasiąde dopiero około 10 - 15 stycznia. Pisać już o tym nie będe, bo szkoda czasu.

Oczywiście tego typu ćwiczenia nie są niczym gorszym od jazdy na rowerze, każdy lubi co innego, tym niemniej trening stacjonarny ma maszynie, zawsze obiektywnie będzie tylko treningiem na maszynie tak jak np. wspinaczka na sztuczniej ścianie będzie czymś innym niż w górach, nawet jeżeli pracują te same mięśnie.