Trzebież - deszczowo . Pompowanie kół
-
DST
70.85km
-
Temperatura
20.0°C
-
Sprzęt Kalkhoff
-
Aktywność Jazda na rowerze
Trzy ulewy po drodze. Jazda po wędzoną rybkę klasycznym szlakiem. Co do pompowania kół, kapcia nie było, ale wpisuje informacje w tytule, by nie przeoczyć okresowego sprawdzania ciśnienia w oponach, co mi się już zdarzało.
Jest szansa, że w czwartek lub piątek będzie dłuższa jazda polączona ze zwiedzaniem i fotografowaniem.
jagody II
-
DST
76.03km
-
Temperatura
19.0°C
-
Sprzęt Kalkhoff
-
Aktywność Jazda na rowerze
Po zebraniu jagód za Tanowem, dodatkowo dla nabicia kilometrów jazda do granicy Hintersee w drodze powrotnej zjazd do Poddymina a na koniec przejażdzka drogą nr 27.
Jagodobranie z pogodowym armagedonem w drodze powrotnej
-
DST
59.18km
-
Temperatura
18.0°C
-
Sprzęt Kalkhoff
-
Aktywność Jazda na rowerze
Kolejna niezbyt daleka wycieczka połączona z "jagodobraniem". Jest ich w tym roku zatrzęsienie. Dziś w całkiem krótkim czasie (jak na jagody) zebrałem litr. Przelotne opady, na koniec w Tanowie armagedon pogodowy, największa ulewa jaką widziałem w życiu, połączona z gradem i wiatrem uniemożliwiającym jazdę. Na szczęście nawałnica zaczęła się tuż przed sklepem, gdyż w przeciwnym wypadku trzeba by było iść piechotą. Po jakiś 15 – 20 minutach uspokoiło się, to co zmokło szybko wyschło jak to w lipcu.
Po przyjściu uczta dla ciała i zdrowia – makaron razowy z leśnymi jagodami, kwaśną śmietaną i cukrem. Oczywiście makaron musi być gorący.
Z weekendu nic nie wyjdzie, będę się starał robić jakieś kilkugodzinne wypady za zachód od Odry, ale to wszystko i tak do przyszłego czwartku.
na Narutowicza objazdem
-
DST
52.61km
-
Temperatura
29.0°C
-
Sprzęt Kalkhoff
-
Aktywność Jazda na rowerze
Żeby nie było calkiem marnie, objazd przez Głębokie, Dobrą, nową drogą rowerową do szosy Dobieszczyn - Lubieszyn, przejazd zieloną granicą starą drogą do Linken ( rozwalone spychaczem pierwszy pas dawnych umocnień granicznych) - Neu Grambow - stara droga do Kościna, Dołuje - Bedargowo - Rajkowo - główną szosą na Narutowicza i do domu.
Punkt docelowy jakieś 3 km od domu.
Bardzo liczę na przyszły weekend.
Powtórka
-
DST
70.09km
-
Temperatura
32.0°C
-
Sprzęt Kalkhoff
-
Aktywność Jazda na rowerze
Bez kluczenia drogą nr 27, Nową Jasienice - czarny szlak przez Drogoradz.
jazda zastępcza - Trzebież po wędzona rybkę.
-
DST
87.03km
-
Temperatura
28.0°C
-
Sprzęt Kalkhoff
-
Aktywność Jazda na rowerze
Miał być wyjazd o świcie za Barlinek, niestety się pozmieniało i mogłem wyjechać dopiero po 11.OO. Zrobiłem wypad do Trzebieży z dużą pętla przez Dobieszczyn, dodatkowo pokręciłem po zielonej granicy na północ od jeziora Stolsko. Może i dobrze, było dziś strasznie ciężkie powietrze, pomimo stosunkowo niewielu kilometrów z radością jechałem do domu, mając w perspektywie zimny prysznic.
miasto
-
DST
11.00km
-
Sprzęt Kalkhoff
-
Aktywność Jazda na rowerze
Kamień Pomorski - pętla przez Gryfice ze zwiedzaniem
-
DST
172.93km
-
Temperatura
29.0°C
-
Sprzęt Kalkhoff
-
Aktywność Jazda na rowerze
#lat=53.738974664921&lng=14.87317&zoom=9&maptype=ts_terrain
Zdjęcie na tapetę: „Dar bratniego Związku Radzieckiego” – toksyczny i niebezpieczny „Barszcz Sosnowskiego” przy drodze do Gryfic. Chyba, że się mylę i to inny gatunek?
Dziś był ostatni moment na przyjazd nad morze przed prawdziwym sezonem letnim, jazda w większości bocznymi i pustymi drogami o kiepskiej nawierzchni: asfaltowej, szutrowej, brukowej i drogach leśnych. Po drodze kilka nowych miejscowości i zabytków. 
Czermnica – kościół z moim ulubionym dębem do tego miejsca wszystko doskonale znane. 
Zaraz za kościołem skręciłem w kierunku drogi 106 a następnie zjechałem na częściowo nieznane tereny. Pierwszym etapem była droga polna do Dąbrowy Nowogardzkiej. 
Lapidarium w Dąbrowie. 
Miętno – współczesna wieża ciśnień. 
Miętno – ruiny pałacu z XIX wieku. 
Ruiny dworu w Orzechowie – resztki ruin są połączone z normalnym przedwojennym domem mieszkalnym, czyżby to oznaczało, że został on zdewastowany już przed wojną?
Dawny dworzec w Truskolasach z zachowaną niemiecką nazwą miejscowości.
Kolejną ciekawą miejscowością był Trzygłów z pięknym pałacem oraz pomnikowymi dębami, zdjęcia można zobaczyć w relacji z wycieczki z Baszewic do Szczecina. 
W Gryficach byłem tylko przejazdem, ruszyłem na wojewódzką drogę do Rewala, wyremontowaną w ostatnim czasie. Szybko jednak zboczyłem z trasy by przejechać zabytkowa aleją Przybiernówko – Grądy. 

Tam skończył się asfalt, wjechałem na drogę szutrową, potem brukowaną. Od Modlimowa znowu asfalt, skąd pojechałem prosto do Cerkwicy. 
W Cerkwicy odwiedziłem cmentarz poświęcony poległym w I wojnie światowej. Każde widoczne w tle drzewo to jeden poległy, imiona i nazwiska były wyryte na kamieniach ustawionych pod każdym drzewem, w większości zachowanych do naszych czasów. 
Odtworzona w XIX wieku Studzienka św. Ottona, domniemane miejsce chrztu Pomorzach przez św. Ottona w Bambergu w 1125 roku. 
W Cerkwicy powrót na drogę wojewódzką 110 i jazda do Karnic, gdzie znajduję się piękny kościół z 1493 roku oraz XIX wieczna kaplica cmentarna rodu von Karnitz. Przez drzewa niewiele widać, miejscowość do powtórki w okresie zimowym. 
W Ninikowie też niewiele było widać. 
Po południu słońce zaczęło chować się za chmurami, mimo to, temperatura nie była niska, o czym informował zegar i termometr na rondzie w Rewalu. 
Kolejna miejscowość do słynny Trzęsacz, dziś jeszcze nie było tłumów. 
Stąd pojechałem do Dziwnówka nadmorskim szlakiem rowerowym R-10. 

Po dłuższym pobycie w Dziwnówku pojechałem do Kamienia Pomorskiego. Dwie dobre wiadomości ukończona została droga rowerowa do Dziwnowa – zdjęcie nr 1 oraz Kamienia Pomorskiego.
Namyślin - Szczecin przez Boleszkowice, Dębno, Trzcińsko- Zdrój, Banie
-
DST
142.50km
-
Temperatura
24.0°C
-
Sprzęt Kalkhoff
-
Aktywność Jazda na rowerze
?134047823761867#lat=53.058549843095&lng=14.593&zoom=8&maptype=ts_terrain
Różnica w kilometrach wynika z nieuwzględnionej na mapie jeździe na dworzec, szukaniu kirkutu w Boleszkowicach (trzykrotne podejście zakończone sukcesem), zwiedzaniu Dębna. 
Zdjęcie dnia: piękny i bardzo rzadki już widok, stara przydrożna aleja owocowa na drodze wylotowej z Warnic.
Namyślin, lipa szerokolistna Tilia grandifolia (pomnik przyrody), zasadzona w 1826 na grobie nadleśniczego nazwiskiem Lindstädt; obw. pnia 435 cm i wys. 26 m. Wiadomość zaczerpnięta z wikipedii na miejscu nie ma o tym informacji jak i samego grobu.
Jeden z głównych punktów programu. Cmentarz żydowski w Boleszkowicach, podobno zachowało się kilkanaście macew, najstarsza z 1854 roku. Cmentarz znajduję się w lesie przy drodze do Namyślina, po prawej stronie. Jak zaczyna się las, po 300 metrach należy skręcić w ledwo rozpoznawalną ścieżkę leśną z pokrzywami sięgającymi ramion. Odnalezienie nie było łatwe, „straciłem” mnóstwo czasu, ale udało się. Z oczywistych względów trzeba tam przyjechać w okresie zimowym. Mimo wszystko bardzo się cieszę, że odnalazłem to miejsce. Tablica informuje, o istnieniu cmentarza i uporządkowaniu go w 1977 roku. 
Dębno. Fabrykancka willa Maxa Laue, właściciela fabryki tłuszczów garbarskich. 
Dębno. Willa drukarza Juliusza Neumana z 1892 roku. Obecnie urząd miasta. 
Grymiradz. Ruina pałacu. Wzmianki o pałacu pochodzą z 1839 r., kiedy to już popadał w ruinę. Odnowiony przez Hermanna von Hertell po 1872 r. w stylu neoklasycystycznym. Po 1945 r. budynek zaadaptowano na potrzeby szkoły i użytkowano częściowo do końca lat 80. XX w. W 1996 r. zniszczył go pożar. 
Smolnica – pałac z 1881 roku. 
Warnice – XIX wieczny pałac Juliusza von Osten, po wojnie znajdowała się szkoła, w 1983 roku opuszczony. Na zdjęciu tył pałacu, przód trudniejszy do sfotografowania. Widok przygnębiający, ale żeby nie było tak smutno, warto wspomnieć, że w zabytkowym parku prowadzone są prace celem odtworzenia pierwotnego wyglądu. 
Chełm Dolny – kościół z drugiej połowy XIII wieku. 
Bardzo dużo okolicznych kościołów, posiada tajemnicze kamienie z wykutymi znakami [b]( krzyże, szachownice, twarze)[/b] W przypadku Chełma Dolnego jest to 17 kamień od dołu w południowo – wchodnim narożniku. Motyw ten i niektóre okoliczne miejscowości pojawiają się w książce o przygodach „Pana Samochodzika”. Jest to mój pomysł na jedną z kolejnych wycieczek. 
XIX wieczna kaplica cmentarna na nieistniejących cmentarzu rodowym. 
Chełm Górny. zabytkowy dwór z 1904 r. Dookoła elementy założenia folwarcznego: stajnia, obory, stodoły, magazyny, kuźnia, wieża ciśnień i inne.
Stajnia w Gogolicach. 
Dalej prosto do Trzcińska – Zdrój. 

W Trzcińsku – Zdrój byłem kilkakrotnie, mimo to, nie mogłem się oprzeć i zrobiłem zdjęcie ratusza z drugiej połowy XII wieku, co stawia go w rzędzie najstarszych obiektów tego typu w Polsce. Miasto niezniszczone wystarczy wspomnieć, że zachowane praktycznie w komplecie mury miejskie posiadają 25 baszt i 2 bramy miejskie, do tego należy dodać dawny dom zdrojowy i mnóstwo uliczek ze średniowiecznymi kamienicami.
Odtąd postanowiłem jechać dla nabijania kilometrów. Byłem ciekawy jak wygląda stan pałacu w Swobnicy, jednego z najciekawszych zamków na całym Pomorzu Zachodnim, od ponad dwudziestu lat popadającym w ruinę. W Grzybowie napotkałem rowerzystów, którzy akurat stamtąd jechali. Po 20 latach gmina odzyskała z powrotem zamek i zaczęły się tam pracę remontowe. Teren jest zagrodzony ma dozorcę, ale da się tam wejść. Tyle się dowiedziałem, a właśnie to chciałem wiedzieć, zamek więc sobie odpuściłem, odwiedzę go jak roboty się skończą. 
Dalej jazda do Gryfina objazdem przez Banie. Nowością są asfaltowe drogi rowerowe w tym biegnąca w stronę Pyrzyc do wsi Lubanowo. Za Lubanowem należy skręcić do głównej drogi, gdyż biegnie ona jeszcze 3 km w las, szlakiem dawnej linii kolejowej, po czym urywa się. W odwrotnym kierunku na ścieżkę można wjechać już w Lubanowie, gdzie należy skręcić na Kunowo, po kilkuset metrach jesteśmy na ścieżce.
Uzupełnienie: dzień później zacząłem szukać informacji o tej trasie. Trasa ma 16 km i biegnie od Swobnicy przez przez Baniewice, Banie i dalej jak powyżej, do granicy gminy. Wygląda na to, że istnienie tej drogi w Swobnicy jest utajnione, podobnie zresztą jak zamku i niepotrzebnie jechałem po publicznej drodze. Na szczęście ruch na niej był symboliczny. Wygląda na to, że nic nie stało na przeszkodzie by trasę tę pociagnąć dalej do Gryfina i nie tylko i skorzystać z kasy przeznaczonej na projekt, z której skorzystała tylko gmina Banie. Nazwa projektu: Infrastruktura łącząca niemieckich i polskich gmin i miast: Mark Landin, Brussow, Carmzow-Wallmow, Schenkenderg, Schonfeld, Mescherin, Angermuende, Schwedt/Oder, Banie, Cedynia, Chojna, Gryfino, Kołbaskowo, Stare Czarnowo, Trzcińsko Zdrój" współfinansowanego ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Operacyjnego Celu 3 "Europejska Współpraca Terytorialna"- "Współpraca Transgraniczna" Krajów Meklemburgia- Pomorze Przednie/Brandenburgia i Rzeczpospolita Polska (województwo zachodniopomorskie) 2007- 2013.
Widok ze ścieżki na 20 – krotnym zoomie. 
Jadąc dalej do Gryfina, natknąłem się na taki znak.
Powrót do Szczecina przez Podjuchy. Wycieczka udana, choć za krótka, w ogóle się zmęczyłem. Dłuższa przerwa zrobiła swoje a także napompowane do maksymalnych wartości opony.
Dobieszczyn - zaległy wpis
-
DST
57.17km
-
Sprzęt Kalkhoff
-
Aktywność Jazda na rowerze
Wyjazd około 18.00 w wolnej chwili by kompletnie nie zardzewieć.


