Szczecin - Stargard oraz Świdwin - Połczyn - Zdrój - Szczeciek
-
DST
151.11km
-
Czas
07:51
-
VAVG
19.25km/h
-
VMAX
32.54km/h
-
Temperatura
24.0°C
-
Sprzęt Stevens Galant
-
Aktywność Jazda na rowerze
Opis niedokończony, pozostałe informacje: opis zabytków, innych atrakcji nie ujętych na zdjęciach, w najbliższych dniach.
Trasa: Szczecin – Stargard oraz Świdwin – Dąbrowa Białogardzka – Łęgi – Połczyn – Zdrój - - Białowąs - Nosibądy – Grzmiąca – Iwin – Radomyśl – Parsęcko – Szczecinek
Wyjazd nocą by zdążyć na pociąg jadący do Świdwina, ze Stargardu Szczecińskiego o godzinie 05:04.
Pałace i dworki na trasie: Dąbrowa Białogardzka ,Łęgi, Kołacz, Kładzino, Białowąs, Nosinądy, Lubogoszcz.
Drogi: Asfalt przeważnie o minimalnym natężeniu ruchu, dobrej jakości. Wyjątek: ok. 8 km odcinek przed i za Połczynem: Żołędno – Kołacz oraz kilka kilometrów drogi przed Szczecinkiem. Zasada była jedna: im bardziej boczna droga oraz mniejsze natężenie ruchu tym lepszy asfalt. Pobocze całkowicie podniszczone na dwóch powyższych odcinkach. Wielki plus prawie przez całą wzdłuż dróg lasy lub ciągnące się kilometrami aleje drzew, dające cień. Teren pagórkowaty. Jazda cały czas była pod wiatr.
Wydarzenia:
1. Moje pierwsze w życiu badanie na zawartość alkoholu we krwi.
2. Kupno w Połczynie- Zdroju po wielu latach butelki Połczynianki, najlepszej wody mineralnej jaką piłem w życiu., cena 1 zł za butelkę. Pytanie dlaczego zniknęła ona ze sklepów w Szczecinie a wody dwukrotnie droższe i gorsze w smaku sprowadza się z drugiego końca Polski. Firma zamiast 300 osób zatrudnia trzydzieści parę?
3. Oficjalnie została ukończona nowa trasa rowerowa od zjazdu z drogi krajowej nr 10 przez Kobylankę do Stargardu Szczecińskiego. Jakość pierwsza klasa, najlepsza droga rowerowa jaką dotąd jechałem. Asfalt pięknej jakości, całkowicie zlikwidowane krawężniki, dodatkowym plusem jest to, że ścieżka biegnie pod aleją starych drzew co w dzień chroni przed słońcem, czasami deszczem a w nocy daje lepszą widoczność, lepiej widać drogę, światło się nie rozprasza, podobnie jak uwaga rowerzysty. 
Dąbrowa Białogardzka
Łęgi
Mgła. Droga na Połczyn Zdrój.
[
Połczyn Zdrój: url=http://photo.bikestats.eu/zdjecie,204575,polczyn-zdoj-deptak.html]
[/url]
Połczyn- Zdrój deptak
Kościół
Park Zdrojowy – Połczyn Zdrój: [/u]

[/ur]
Kłodzino. Kościół neogotycki w formie ośmiobocznej kaplicy z 1848.
Białowąsy:
[url=http://photo.bikestats.eu/zdjecie,204583,bialowasy.html]
Pałac 
Dom ogrodnika. Za nim uschnięty dąb mający wg. przewodników 1200 lat, byłby to najstarszy dąb w Polsce. Obecnie najstarszy znany dąb zbadany pod kątem wieku ma ponad 800 lat, dąb „Bartek”, o którym uczono w szkołach ma faktycznie ponad 600 lat. Bezsprzeczne natomiast jest to, że ww. drzewo ma ponad 9 metrów obwodu i należy do najgrubszych w Polsce. 
Dawna kaplica grobowa właściciela pałacu, wybudowana w 1698 roku. Obecnie kościół. W podziemiach, zachowane trumny, ich zdjęcia i szczegółoy opis tematu znajduję się tutaj: http://www.pomorzezachodnie.pl/art/77/artykul/2621.dhtml. Wg tej relacji w przeciwieństwie do Wikipedii czy przewodniku po pałacach w dolinie Parsęty, opisany powyzej dąb ma już "tylko" 700 lat. Ciekawe skąd oni biora te liczby?
Nosibądy:

Nosibądy. Pałac z przełomu XVIII i XIX wieku. Należał do najciekawszych obiektów Pomorza Środkowego, a i teraz moim zdaniem te schowane w gąszczu ruiny mają swój klimat, którego nie oddają zdjęcia. Wokół prawie dwumetrowe pokrzywy i gęsta roślinność uniemożliwia zrobienie zdjęcia z odpowiedniej perspektywy. 
Lubogoszcz
Szczecinek: 
Wał Pomorski
Kościół
Ratusz
Zamek książąt Pomorskich
Wieża Bismarcka
Jezioro szczecineckie. Podobnie jak w Połczynie, na szczególna uwagę zasługuje otaczający jezioro park.
Kostrzyn - Ośno lubuskie - Sulęcin - Lubniewice - Rzepin
-
DST
129.00km
-
Czas
06:45
-
VAVG
19.11km/h
-
VMAX
35.78km/h
-
Temperatura
23.0°C
-
Aktywność Jazda na rowerze
Trasa: Kostrzyn – Czarnków – Gronów – Ośno lubuskie – Sulęcin – Miechów – Jarnatów – Lubniewice – Glisno – Węgrzyn – Sulęcin – Brzeźno – Grabno – (krzyżówka z droga 134) – Rzepin
Pierwszy odcinek aż do Ośna lubuskiego , pokrywał się z międzynarodową trasą rowerową R-1, pierwsze 10 km jechało się droga krajową nr 22, trasa szeroka asfalt równiutki a i ruch nie był wcale duży, następnie odbicie na południe do Czarnkowa i dalej lokalną drogą do Ośna, ruch bliski zeru, miejscami asfaltowe drogi rowerowe, które zresztą nie były potrzebne.
Ośno lubuskie
Kaplica św. Gertrudy z XV wieku na nieczynnym cmentarzu. Obok zachowały się głównie polskie nagrobki z pierwszych lat po II wojnie światowej. Przy murze cmentarnym wmurowane tablice niemieckie, być może były tam groby urnowe?

Po wizycie na cmentarzu, rozpoczęło się poszukiwanie kolejnego, tym razem żydowskiego. Cmentarz jest ukryty w lesie, pomimo ustalonej wcześniej lokalizacji, szukałem dobre pół godziny. Jakby ktoś szukał trzeba znaleźć ulice Kościuszki, jechać dalej w las i wypatrywać po prawej stronie muru cmentarnego. Podobno zachowało się kilkanaście nagrobków, najstarszy z 1841 roku, mnie udało się dojść do kilku. Cmentarz został zdewastowany przez hitlerowców w 1938 roku, na jednym nagrobku znalazłem zgodnie z opisem, ślady po kuli.
Główną atrakcją są jednak kompletne mury miejskie z licznymi bramami.
url=http://photo.bikestats.eu/zdjecie,203933,brama-smolowa.html]
[/url]
Baszta smołowa. 
Baszta kapłańska. Pierwszy raz widzę bramę, przez którą nie można przejść. 
Łącznie w murach umieszczono 12 baszt. 
XIX wieczny ratusz obok gotycki kościół św. Jakuba
Jarnatów:
Jarnatów. Pałac z XVII wieku należący niegdyś również do rodziny von Waldow. Wokół pałacu rozciąga się park, do którego uchodzą zabytkowe aleje: dębowa, bukowa, grabowa. Teren prywatny. 
Strona gminy Lubniewice informuje : „Wokół pałacu rozciąga się park, do którego uchodzą zabytkowe aleje: dębowa, bukowa, grabowa W parku przy jarnatowskim cmentarzu znajduje się dobrze zachowany grobowiec rodzinny Waldowów.”. Zacząłem szukać wejścia do parku z tyłu płot był zniszczony. Nie wiem czy autorzy strony mieli ten „dobrze zachowany obiekt” na myśli.
Lubniewice
Pałac z 1793 r., przebudowany w stylu neoklasycznym w 1846 r. zwany "Starym Zamkiem".
Obok rozciąga się park krajobrazowy z początku XIX w. Tam też znajduje się monumentalny neorenesansowy zamek z 1909r. o urozmaiconej bryle z neogotycką wieżą widokową (Nowy Zamek). Wrażenie robi już wjazd do zamku. 
Jak to tej porze bywa, roślinność utrudnia robienie zdjęć. 
Na terenie pałacu, liczne dawne zabudowania gospodarcze, park oraz jezioro z piękną plażą.
Glisno
url=http://photo.bikestats.eu/zdjecie,203988,glisno-palac.html]
[/url]
Glisno - pałac z 1793 roku. Siedzibę rodziny von Waldow.
Tył pałacu. 
Następnie rozpoczęło się przeszukiwanie parku w celu odnalezienia grobowca dawnego właściciela. Długo to trwało ale udało się. W parku są też sztuczne ruiny, ponieważ ja nie lubię tego, co sztuczne, darowałem sobie dalsze poszukiwania.
Sulęcin
Po ponownym wjechaniu do Sulęcina skierowałem się poszukiwanie cmentarza żydowskiego. Znajduję się on na północ od drogi za zabudowaniami fabrycznymi, przy samym wjeździe do Sulęcina. Cmentarz miał być uporządkowany w 2003 roku, ale niewiele z tego zostało. Na cmentarzu zachowało się jak informuje serwis żydowski, kilka nagrobków, w tym najstarszy z 1818 roku. 
Mnie udało się dojść do jednego nagrobka tuż przy wejściu na cmentarz, dalej iść nie sposób. O cmentarzu nie ma żadnej informacji. Jedyna tablica przy cmentarzu rozpisuje się na temat rosnącej tam „lipy drobnolistnej” i „robinach akacjowych”. 
Ponieważ było już mało czasu, Sulęcina już nie zwiedzałem, ale z tego co przeczytałem nie ma tam jakiś wielkich zabytków. Ruszyłem trasą R-1 kilku kilometrowym ostrym podjazdem na Brzeźno. Zresztą było ich sporo na trasie. Dalej było już tylko lepiej liczne zjazdy a podjazdy niewielkie do pokonania z rozpędu. I tak aż do drogi wojewódzkiej 137. 
Po drodze zatrzymałem się na zrobienie zdjęcia w miejscowości Lubień, gdzie znajduję się dwór z XIX wieku. Teren prywatny. 
Po wyjechaniu na główną drogę, jazda prosto do Rzepina, nie było już żadnych miejscowości, wszystkie leżały po bokach. Był to najmniej przyjemny odcinek, droga pełna kolein a ruch dużo większy niż na okolicznych drogach krajowych. W Rzepinie byłem 17 minut przed odjazdem przedostatniego pociągu. Kolejny raz nie udało mi się zwiedzić Rzepina oraz leżącego ok. 3 km od dworca dębu szypułkowego „Piast” mającego 700 lat. Nic straconego, Rzepin będzie leżał na trasie moich kolejnych wycieczek. Na zakończenie szybkie zdjęcie w Rzepinie, poniemiecka pompa firmy „Neusalz (Oder)(Nowa Sól) Wasserwerk”.
Na trasie było więcej atrakcji: liczne kościoły, aleje drzew, widok na rozlewiska Warty na poczatku drogi, niewieli bunkier w Wędrzynie, wybrałem moim zdaniem najbardziej charakterystyczne elementy.
różne sprawy
-
DST
65.42km
-
Czas
03:25
-
VAVG
19.15km/h
-
VMAX
32.31km/h
-
Temperatura
20.0°C
-
Sprzęt Stevens Galant
-
Aktywność Jazda na rowerze
miasto,bankomat, kantor, sklep rowerowy - zakup nowych, chwytów do kierownicy, rachunek, odbiór przesyłki, krótka wizyta w lesie - znalezione pierwsze sześć pogrzybków niestety robaczych, zakupy.
Nad prawdziwe morze - z deszczem, wiartrem i dużymi bałwanami - tam i powrót
-
DST
173.11km
-
Czas
08:55
-
VAVG
19.41km/h
-
VMAX
31.50km/h
-
Temperatura
20.0°C
-
Sprzęt Stevens Galant
-
Aktywność Jazda na rowerze
Trasa: Szczecin - Załom - Goleniów - Parłówek - drogą nr 3 - powrót główną drogą do Parłówka i dalej trasą turystyczną przez Wysoką Kamieńską i Moracz do Goleniowa.
Pogoda marna do zwiedzania, do jechania na rowerze, za to idelana jak dla mnie do wizyty nad morzem. Wiatr i tym samym duże fale, czyli jednym słowem wizyta nad morzem a nie nad dużym jeziorem. Idealna pogoda na kąpiel, woda zbliżona temperaturą do temperatury powietrza. Deszcz padał praktycznie non - stop od Goleniowa z krótką przerwą na samej plaży.
Oprócz tego celem wycieczki było sprawdzenie sytuacji na drodze krajowej nr 3 po wybudowaniu nowych obwodnic, oraz sprawdzenie jak posuwa się remont drogi z Kamienia Pomorskiego do Dziwnówka z uwzględnieniem dróg rowerowych.
W drodze powrotnej wsiadłem w pociąg w Goleniowie, ze względu na ekstremalnie trudne warunki do jeżdzenia rowerem od Szczecina Dąbie do centrum z powodu braku pobocza, co jest związane z budową nowej drogi rowerowej. 
Było wietrznie.


Wjazd na drogę śródleśną z Wysokiej Kamieńskiej w kierunku Moracza, po 4 km pojawia się asfalt.
Tłumy na plaży
Zmiany na drogach:
Po wyjechaniu za Goleniowem na drogę krajową nr 3, ruch wg. znaków kierowany na pierwszą nitkę budowanej obwodnicy Miękowa, na prawym pasie starej trójki jest oficlalny zakaz ruchu, po paru km okazało się, że powodem jest zerwana nawierzchnia na ok. 150 metrach drogi. Przeprowadzając rower w tym miejscu, mamy kilka km drogi bez żadnego ruchu samochodowego. 
Na zdjęciu stary zjazd na Stepnice, po wyjechaniu z Miękowa, zwężeń ciąg dalszy, najpierw można jechać gotowym prawym pasem wyłączonym z ruchu, gdy rozpoczyna się zerwany asfalt można zjechać na pas awaryjny po lewej stronie. Na wysokości zjazdu na Stepnice wracamy na prawy pas i jedziemy prosto.
url=http://photo.bikestats.eu/zdjecie,202714,ostromice.html]
[/url]
Analogiczna sytuacja jest w Ostromicach, zdjęcie zrobione za zjeździe z trójki w kierunku południowym. Nową obwodnicą nie wolno jechać, gdyż jest to droga ekspresowa, (chyba, nie zwróciłem uwagi na znak, ale taki jest na drugim końcu obwodnicy w Parłówku) mija się to zresztą z celem. Po przejściu około 100 metrów na "krzywy ryj", jesteśmy na starej trójce, którą dojeżdza się do samego Parłówka. Uwaga: z dawnego węzła w Parłówku nie ma zjazdu do Świnoujścia, trzeba jechać na obwodnicę a tam jest znak zakaz ruchu rowerów. Jak więc jechać? - Nie wiem, warto zadać to pytanie budowniczym drogi. 
Nowe rondo w Parłówku, jak widać chcąc jechać na Szczecin i Świnoujście trzeba wjechać na drogę ekspresową. Na jazdę w kierunku Szczecina, jest sposób, skręcamy na oficjalnie ślepą drogę (narazie) do Ostromic i przechodzimy w odwrotnym kierunku po zerwanym asfalcie na trójkę. Jazda do Świnoujścia jest dla mnie zagadką. (pomijam długie objazdy np. na wysokości Przybiernowa). Jest szansa, że w przyszłości będzie lepiej: z Parłówka tak jak dawniej będzie można można jechać do Świnoujścia starą trójką, obecnie w remoncie a jadąc na Ostromice będzie można legalnie bez kombinacji jechać w kierunku Szczecina. Do tego czasu nie powinno być ograniczeń w poruszaniu się po obwodnicy rowerów i nie tylko. Rower, da się jeszcze zawsze jakoś przepchać ale np. traktor..?
Droga Kamień Pomorski - Dziwnówek. Opisywać nie ma co, gdyż cała droga jest remontowana więc punkty w których kładziony jest asfalt i wprowadzony jest ruch wahadłowy ciągle się zmnieniają. Podobnie jak ostatnio obecnie są dwa takie miejsca, kolejkę samochodów idzie objechać rowerem. W Dziwnówku roboty drogowe zakończone. Droga rowerowa cały czas w budowie, sporo odcinków ma nawierzchnie zużlową, nigdzie jednak nie ma jeszcze asfaltu. Nie należy zjeżdzać na budowane drogi rowerowe, nawet jeśli się wydaje, że niektóre odcinki są przejezdne, gdyż co chwilę są wykopy i później trudno jest wrócić na drogę.
Na koniec:
Pierwszy "pas rowerowy" w Szczecinie. Okolice Trasy Zamkowej.
poranny wypad do sklepu
-
DST
66.12km
-
Czas
03:13
-
VAVG
20.56km/h
-
VMAX
33.54km/h
-
Temperatura
20.0°C
-
Sprzęt Stevens Galant
-
Aktywność Jazda na rowerze
miasto
-
DST
5.65km
-
Czas
00:23
-
VAVG
14.74km/h
-
VMAX
23.09km/h
-
Temperatura
24.0°C
-
Sprzęt Stevens Galant
-
Aktywność Jazda na rowerze
wietrznie
powtórka
-
DST
65.12km
-
Czas
03:30
-
VAVG
18.61km/h
-
VMAX
34.81km/h
-
Temperatura
15.0°C
-
Sprzęt Stevens Galant
-
Aktywność Jazda na rowerze
W pierwszą stronę jazda w deszczu pod silny wiatr, którego siłę potęgowała peleryna, trzeba było się nieźle natrudzić by nie jechać do tyłu :)
Jazda z pominięciem lasku arkońskiego, stąd nieco mniejszy dystans.
Pozdrowienia dla Misiacza, którego spotkałem w Loecknitz.
Odnośnie niedawnej wycieczki i jazdy pomiędzy Skwierzyną a Międzyrzeczem. Wczoraj przeczytałem, że rozpoczęła się budowa nowej drogi ekspresowej S-3 na odcinku Gorzów Wielkopolski - Międzyrzecz. W połowie 2014 roku, niepowinno być już kłopotów z jazdą na tym odcinku, będzie można śmigać starą trójką.
Aby do 30 lipca ....
-
DST
66.52km
-
Czas
03:28
-
VAVG
19.19km/h
-
VMAX
30.79km/h
-
Temperatura
15.0°C
-
Sprzęt Stevens Galant
-
Aktywność Jazda na rowerze

url=http://photo.bikestats.eu/zdjecie,200799,droga-pod-loecknitz.html]
[/url]
Santok - Skwierzyna - Międzyrzecz
-
DST
74.90km
-
Czas
04:06
-
VAVG
18.27km/h
-
VMAX
32.26km/h
-
Temperatura
25.0°C
-
Sprzęt Stevens Galant
-
Aktywność Jazda na rowerze
Pierwotne założenie trasy: Santok – Skwierzyna – Międzyrzecz – Sulęcin – Ośno lubuskie – Rzepin
Warunki do jazdy: trudne pod każdym względem: jazda pod wiatr, dużo dróg ze sporym ruchem osobowym i ciężarowym, teren pagórkowaty, fatalna nawierzchnia na wielu odcinkach.
Wybór czasu jazdy: w soboty i niedzielę dużo mniejszy ruch, niestety jest też mniej czasu na zwiedzanie ze względu na połączenia kolejowe. W niedzielę nie kursują poranne pociągi do Kostrzyna i Krzyża. W sobotę natomiast, wcześniej o godzinę odjeżdża drugi i ostatni pociąg z Międzyrzecza do Rzepina o dwie godziny wcześniej odjeżdża ostatni pociąg do Szczecina. W weekendy do końca września można taniej kupić bilety na rower 1 zł zamiast 5,50 zł. Przy czym jeżeli podróżuje się z biletem „Regio Karnet” zakupiony bilet w tygodniu jest ważny na cały dzień.
Cel minimum zrealizowany, po pierwsze zobaczyć Skwierzynę z unikatowym cmentarzem żydowskim, najlepiej zachowanym w województwie lubuskim. Pod względem zabytkowych macew bije na głowę co najmniej dwukrotnie najlepiej zachowany cmentarz żydowski na Pomorzu Zachodnim: w Świdwinie.
Cmentarze te zacząłem zwiedzać w tym roku, przez przypadek, będąc w Świdwinie, dowiedziałem się o tej „atrakcji turystycznej”, wiem, że to złe wyrażenie, bo w końcu pochowani zostali tam ludzie, ale pod względem historycznym, tak jest. Doszedłem do wniosku, że warto by było je wszystkie odwiedzić a nie jest to trudne, bo na Pomorzu Zachodnim duże cmentarze są tylka dwa: w Świdwinie i Mirosławcu a województwie lubuskim wiadomo mi o trzech: Skwierzynie, Gorzowie Wielkopolskim i Słubicach. Oczywiście są też mniejsze cmentarze żydowskie ale też nie ma ich wiele. Drugi powód, kirkuty cały czas są zaniedbane, ale co gorsze nie ma ani jednego, który nie był zdewastowany w ostatnich latach, w Świdwinie zniszczono całkowicie koło 10 macew, podobnie w Skwierzynie, w tym ukradziono z jednej macew unikatowy napis zrobiony z „czarnego szkła. Warto więc zobaczyć, to co się zachowało, bo nie wiadomo co i jak długo będzie można oglądać.
Drugi cel, to Międzyrzecz, by zobaczyć jeden z najbliższych, być może nawet najbliższy od Szczecina zamek o polskiej proweniencji, zbudowany przez Kazimierza Wielkiego, który jak wiadomo zastał Polskę drewnianą i zostawił murowaną. 
Santok – dworzec, punkt startowy. Dojazd pierwszym pociągiem do Krzyża, przesiadka jazda w kierunku Gorzowa Wielkopolskiego. Dalej drogami wojewódzkimi prosto na Skwierzynę, ruch dosyć spory, jednak bez Tirów i samochodów ciężarowych. Jedyna możliwość skrócenia drogi to skręt w Starym Polchowie na Murzynowo, co oznacza jazdę 7 km po bruku.
SKWIERZYNA
Miasto od dawna chciałem zobaczyć, cały jednak problem jest w tym, że choć samo w sobie ciekawe oddalone jest od linii kolejowych zwłaszcza teraz gdy w remoncie jest linia Gorzów Wielkopolski – Skwierzyna – Zielona Góra, dodatkowo ze wszystkich stron otoczona jest ruchliwymi drogami krajowymi, w tym krajową trójką oraz trasą do Poznania. Dlatego właśnie omijałem te miasto, mimo, że jeździłem już na rowerze kilka razy w niedalekich okolicach. Stąd oddzielna wycieczka. 
Ratusz z 1841 roku, miasto uniknęło zniszczeń podczas wojny. Po wojnie zostało zniszczone w około 50 procentach przez umyślnie podpalenia przez „ruskich”, ponieważ w tym budynku urządzili sobie magazyn, budynek ocalał. 
Kościół św. Mikołaja, podobny do wielu innych, większą atrakcją jest bardzo cenny i przepiękny obraz „Matki Boskiej Klewańskiej” namalowany w XVII wieku. W 1945 roku został przemycony z Wołynia. Obraz widziałem z przedsionka kościoła. Więcej informacji o obrazie można znaleźć tutaj:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Obraz_Matki_Boskiej_Klewańskiej
KIRKUT (Cmentarz żydowski) w Skwierzynie:
Najstarsze nagrobki pochodzą z 1736 roku. Ilość nagrobków, około 250 sztuk. Powierzchnia 2,23 hektara. Cmentarz zgodnie z tradycją żydowską, ulokowany jest na wzgórzu, który przed wojną nazywany był „górą żydowską” „Judenberg”
Wzgórze z pomnikowym dębem. 
Tablica objaśniająca znaczenie symboli znajdujących się na nagrobkach, jest ich znacznie więcej. 
Widok ogólny (fragment).
Grób Eliezera Lipmana z 1806 roku. 
Symbol lwa, oznacza człowieka wyjątkowo silnego lub odważnego. 
Złamane drzewo: symbol niespodziewanej i gwałtownej śmierci.
Groby lewitów oznaczone są misą i ręką unoszącą dzban z wodą (lub sam dzban), jako że ich praprzodkowie byli pomocnikami świątynnymi i do ich zadań należało obmywanie rąk kapłanów
Symbol klepsydry, ponad religijny znak upływającego czasu. 
Dłonie złączone kciukami i palcami wskazującymi z charakterystycznie rozsuniętymi palcami w geście błogosławieństwa znajdują się na macewach zmarłych z rodu kapłanów (kohenów), według tradycji potomków głównych wykonawców służby ofiarniczej w starożytnym Izraelu. To oni po dziś dzień wznoszą w synagodze ręce do błogosławieństwa podczas niektórych modlitw.
Przykładowy widok. 
Pomimo, bogactwa zachowanych macew trzeba mieć świadomość, że groby z najcenniejszych materiałów np. granitu zostały rozkradzione jeszcze w latach 60 tych i trafiły jako materiał budowlany m.in Szczecina i Poznania. Mimo to warto odwiedzić to miejsce, bo większych cmentarzy i bardziej bogatych należy szukać nieco dalej m.in we Wrocławiu i Łodzi, które miały szczęście być uznanymi za zabytkowe jeszcze za komuny.
Zgodnie z ustawodawstwem pruskim od lat 30 – tych XIX wieku, wprowadzono obowiązek sporządzania napisów w języku niemieckim, pojawiły się tablice dwujęzyczne: po jednej stronie w języku hebrajskim, po drugiej niemieckim.
Zwiedzanie zajęło mi około godziny. Cmentarz znajduję się na południe od centrum Skwierzyny, kolejnym celem był Międzyrzecz, istniały trzy możliwości dojazdu, wszystkie były złe.
Jazda na Międzyrzecz:(warianty tras ze Skwierzyny) (
1. Najkrótsza, jazda krajową trójką. Cmentarz leży przy krajowej trójce około 2 km na południe od centrum Skwierzyny. Początkowo wybrałem tą opcje. Na trasie brak pasa awaryjnego, oczywiście duży ruch łącznie z TIR-ami, dodatkowo na poboczu pełno kolein. Wybór jest jeden, jechać wolno po koleinach, co w samo w sobie jest niebezpieczne lub wyjechać na środek i w krótkim czasie zablokować drogę. Dlatego na pierwszym możliwym zjeździe skręciłem na boczną drogę do Bledzewa (patrz punkt drugi).
2. Druga możliwość jechać boczną drogą na zachód od trójki, cofnąć się i przejechać całą Skwierzynę, drogą krajową w kierunku Kostrzyna, zaraz za Skwierzyną zjechać na boczną drogę na Bledzew i Templewo. Sama droga ma minimalne natężenie ruchu i ma całkiem równą nawierzchnie, niestety gdy wyjeżdża się na drogę wojewódzką nr 137, jest jeszcze 15 km do Międzyrzecza, ruch mniejszy ale pobocze pełne dziur. W opcji tej nakłada się drogi, myślę, że co najmniej 20 km. Mimo to, wydaje się ona najlepsza.
3. Jechać do Międzyrzecza na wschód od trójki, wówczas jedziemy dłuższy odcinek drogą krajową na Poznań o jeszcze większym natężeniu ruchu, skąd skręcamy na Rokitno i jedziemy do Międzyrzecza.
Na całej trasie jedyną atrakcją był ryneczek i kościół w Bledzewie, ciekawostką jest nazwa jednej ze wsi „Pieski”, po środku stoi poniemiecki słup ogłoszeniowy a na nim rzeźba psa.
MIĘDZYRZECZ:

Zamek w Międzyrzeczu, wzniesiony w 1350 roku przez Kazimierza Wielkiego na pagórku, na którym wcześniej znajdował się gród słowiański z IX wieku. Zlokalizowany w widłach dwóch rzek: Obry i Paklicy. Zamek wielokrotnie niszczony, ostatni raz podczas potopu szwedzkiego.

Inne ujęcie.
Widok od strony zachodniej. 
Wokół zamku jest park, dobre miejsce na odpoczynek. 
Obok zamku, muzeum znajdujące się w dawnej siedzibie starostów międzyrzeckich z 1719 roku. W muzeum jedna z bogatszych w Polsce kolekcja portretów trumiennych. Niedaleko budynku odnalazłem między kwiatkami, oryginalny przedwojenny słup z granicy polsko – niemieckiej, przy czym granica na pewno nie przebiegała w tym miejscu. 
Ratusz z 1581 roku, później przebudowywany, od 1813 roku w stanie niezmienionym. 
Jak się domyślam jest to gigantyczna wieża wodna. 
Gimnazjum.
Dworzec w Międzyrzeczu z tej strony budynek wygląda dużo lepiej, kilka lat temu na dworcu był pożar i obecnie trwają pracę remontowe. Z dworca odjeżdżają dwa pociągi dziennie do Rzepina. Stacja będzie miała większe znaczenie jak się zakończy remont linii kolejowej z Gorzowa Wielkopolskiego do Zielonej Góry.
Jedna z przydworcowych wież ciśnień w Międzyrzeczu.
Powrót:
Wyjazd z Międzyrzecza o 15.20, w weekendy pociąg ten odjeżdża o godzinę wcześniej. Wyjątkowo przyjemna jazda i obsługa, dobrze działająca klimatyzacja, tak jak w Niemczech otwarta kabina motorniczego, można porozmawiać z obsługą, na życzenie wysiadka w dowolnym miejscu, niczym taksówką. O godz. 16.44 w Rzepinie, krótka przerwa na poszukiwanie możliwości zakupu butelki z wodą. Byłem zaskoczony, w końcu to duża stacja węzłowa a pociągi jadą stąd nawet do Moskwy. Jedyny kiosk czynny do 16.00, wokół dworca cisza jak na wsi, ostatecznie musiałem kupić w jakimś barze dwie wody po 0,5 l. za 2,5 zł. Nieźle 5 złotych za litr wody. Przyjazd do Szczecina przed 20.00.
Mimo dosyć trudnych warunków, bardzo udana wycieczka, można było przejechać więcej kilometrów gdyby było mniej zwiedzania ale to mogę zrobić sobie w Szczecinie. Cieszę się, że udało się zaliczyć dwa leżące nieco na uboczu ale niezwykle ciekawe miasta. Drugim plusem było odkrycie różnych nowych szlaków i połączeń, pojawiły się więc pomysły na kolejne wycieczki.
Najciekawsze pałace w dorzeczu Parsęty
-
DST
162.67km
-
Czas
07:54
-
VAVG
20.59km/h
-
VMAX
33.60km/h
-
Temperatura
22.0°C
-
Sprzęt Stevens Galant
-
Aktywność Jazda na rowerze
Trasa: Szczecin – Stargard Szczeciński oraz Świdwin – Sławoborze – Podwilcze – Stanomino – Byszyno – Tychowo – Trzebiszyn – Dobrowo – Żytelkowo – Pomianowo – Nosówko – Nosowo – Parsowo – Biesiekierz – Koszalin
Drogi: wojewódzkie i gminne, natężenie ruchu niewielkie w większości bliskie zeru, wyjątkiem była droga krajowa nr 6 od Nosówka do Koszalina,tam ruch bardzo duży, głównie osobowy, na szczęście obok było pobocze. Na drodze czułem się bezpiecznie paradoksalnie ze względu na liczbę samochodów, długie kolumny uniemożliwiały szybką jazdę oraz niebezpieczne manewry kierowców. Od Starych Bielic do granicy miasta Koszalina równa, szeroka,rowerowa droga asfaltowa. Drogę nr 6 można objechac, trzeba jednak nadłożyć parę kilometrów, wyjątkiem jest kilometrowy odcinek między Nosowem a zjazdem na Parsowo. 
Wyjazd ze Szczecina jak poprzednio po drugiej w nocy, by zdążyć na pociąg ze Stargardu Szczecińskiego o godzinie 5.04. Do Stargardu przyjechałem po czwartej. Tam zakupiłem nowego "Regio Karnet". Cała operacja trwała jakieś 15 minut, bo w jedynej czynnej kasie, konkurencyjnej spółki nie wiedziano jaki jest kod biletu. Podaje kody jakby ktoś potrzebował zakupić ten bilet. Wiedza ta może przyspieszyć sprzedaż biletu, bo już parę razy się zdarzało, że konduktorzy nie znali kodów. Kod na regio karnet za 65 złoty, to „43”, na bilet rowerowy za 1 zł „601”. 
Po godzinie szóstej wysiadłem w Świdwinie i ruszyłem w kierunku Podwilcza przez Sławoborze. W Sławoborzu przy zjeździe z głównej drogi chciałem się upewnić, że skręcam we właściwą drogę. Otrzymałem odpowiedź twierdzącą z informacją, że następną wioską jest Podwilcze. Pojechałem więc do następnej wioski nie spojrzałem na tablicę ani na mapę i zacząłem szukać pałacu, objechałem wszystkie drogi i zorientowałem się, że nie we wsi Podwilcze ale Sidłowo. Do Podwilcza było jeszcze kilka km. Tak jeszcze nie miałem, by pomylić wioski. Po paru km zgodnie z planem znalazłem się przy pałacu. Jest to pałac neogotycki z 1895 roku, wokół pałacu jest park krajobrazowy, jego twórcą był Max von Herald, który stał się właścicielem wsi w 1890 roku, po jego śmieci w 1908 roku nabył go Gustaw von Holzendorf. Przed 1890 rokiem od średniowiecza Podwilcze było lennem rodu von Podewils. Jak informauje tablica przed pałacem jest to teren prywatny, przed dawną pałacową fontanną, stoi znak „uwaga złe psy” oraz znak „zakaz fotografowania”. Mam nadzieję, że za powyższe zdjęcie mnie nie zamkną. 
Kolejnym pałac z końca XIX wieku był we wsi Stanomino. Obecnie jest tam zamknięty „Zakład leczenia odwykowego”, więc zdjęcie można było zrobić z dalekiej odległości. 
Dalej ruszyłem do Tychowa, po drodze mijając niepozorny dworek we wsi Laska. W Tychowie znajduję się największy w Polsce głaz narzutowy o szacowanej wadze 2000 ton. Obwód nad ziemią 50 metrów, wysokość 3,8 metrów, przy czym największa część głazu znajduję się pod powierzchnią. Na głazie znajduje się stary krzyż z poniemieckim napisem. Ponadto obok niewielkie lapidarium, złożone z czterech nagrobków. 
Tychowo – kościół. 
Kolejnym celem miał być pałac w Bukówku, pałac nie jest specjalnie interesujący, miał być obejrzany „przy okazji”, na miejscu się okazało, że dojazd do pałacu to 4 km drogi w przeciwną stronę od głównego kierunku jazdy, po marnej drodze, darowałem sobie więc ten pałac a właściwie dworek i ruszyłem w kierunku Dobrowa, gdzie miałem zaliczyć trzy najciekawsze pałace tej wycieczki. Po drodze za Tychowem, minąłem zabytkową aleję lipową.
DOBROWO
Pierwszą miejscowością było Dobrowo, przepiękny choć zdewastowany pałac z XIX wieku. Wzniesiony na XVI wiecznych fundamentach z pięciokondygnacyjną wieżą oraz parkiem o powierzchni 1,5 ha. Dobrowo stanowiło lenno rodu von Kleist. Pałac został zdewastowany przez kilka ostatnich lat, w informatorze turystycznym z przed paru lat, obiekt opisany jest dobrze zachowany. Obecnie to obraz nędzy i rozpaczy: odpadający tynk, powybijane szyby, wyrwane metalowe elementy np. grzejniki. Pałacu nie dało się sfotografować w całości, gdyż teren jest zarośnięty, zdjęcia można robić wyłącznie z odległości kilku metrów. W skład majątku wchodził kościół szachulcowy z przełomu XVIII i XIX wieku oraz zabudowania gospodarcze. 




NOSOWO
Pałac został zbudowany w 1850 roku, całośc pięknie odnowiona z bogatą dekoracją architektoniczną. Obok 22 hektarowy park typu angielskiego z końca XVIII wieku, również pięknie utrzymany. Cała wieś na przestrzeni wieków zmieniała właścicieli, sam pałac powstał najprawdopodobniej w okresie panowania barona von Sprengler, do 1945 roku współwłaścicielami Nosowa była rodzina von Heydebreck. Obecnie w pałacu znajduje się luksusowy hotel. 

PARSOWO
Hit dnia, pałac w Parsowie, chyba najładniejszy pałac jaki widziałem dotychczas na Pomorzu Zachodnim. Korpus główny wybudowany w 1782 roku, dobudowane aneksy w 1910 roku. Kubatura 12 939 metrów sześciennych. Elewacja budynku z licznymi zdobieniami, zachowane kartusze herbowe rodziny von Gerlach, we wnętrzach zachowane boazerie, sztukaterie, zachowana sala koncertowa i ogrodowa. Obok 13 hektarowy park krajobrazowy z przeł0omu XVIII i XIX wieku. Zachowany mur okalający pałac, jezioro, kościół na terenie pałacu, nagrobki rodziny von Gerlach, najstarszy z 1807 roku, liczne pomniki przyrody. Właściciel był wielkim miłośnikiem koni, obok dawne stajnie, na terenie parku danej znajdował się cmentarz dla konii ! Obecnie w pałacu mieści się Dom Opieki Społecznej. Do pałacu prowadzi 2 km aleja. 






BIESIEKIERZ
Ostatni punkt programu, nie licząc punktu końcowego Koszalina. Wieś słynnie z największego na świecie pomnika ziemniaka.
Ponadto we wsi znajduję się pałac wybudowany w 1907 roku. Teren jest ogrodzony i niedostępny. 

KOSZALIN
Na dworzec zajechałem o godz. 13: 31, okazało się że za trzy minuty mam pociąg do Szczecina, poszedłem więc na peron i po jednej minucie przyjechał pociąg. Kolejne połączenie było za dwie godziny, nie było sensu czekać, na zwiedzanie było by za mało czasu, tym bardziej, że planowałem zrobić sobie przerwę obiadową, zrobiłem ją sobie w pociągu.


