Puszcza Goleniowska i dobry uczynek
-
DST
154.00km
-
Temperatura
14.0°C
-
Sprzęt Kalkhoff
-
Aktywność Jazda na rowerze
Trasa: Szczecin - Goleniów - Zielonczyn - Łąka - Przybiernów - Moracz - Goleniów - Szczecin 
Parking przydrożny. 
Droga na Zielonczyn.
url=http://photo.bikestats.eu/zdjecie,438739,jezioro-przybiernowskie.html]
[/url]
Jezioro Przybiernowskie. 
Moracz – Goleniów. 
Dąb w Niewiadowie. 
Z cyklu „dobre uczynki” przy drodze z Goleniowa do Miękowa. Jak rano jechałem te drzewko leżało na ziemi, przewrócił się palik wraz z całą osłoną. Nie wiem jak się ono nie złamało pod takim kątem? Wbić palika nie było jak jak, ze względu na rozrytą ziemię, więc go zdjąłem i wieczorem drzewko było wyprostowane. Obok inny palik był mocno przechylony więc go wbiłem z powrotem. Innym razem jak jechałem była zerwana wstążeczka, więc ją zawiązałem. Trwało to kilka sekund, nie zmęczyłem się, a zysk być może na kilkaset lat. Wydaje mi się, że czasami lepiej się po coś schylić niż czekać aż się samemu na tym wywali, w myśl zasady „ale nie ja to rzuciłem”, to zdanie piszę dosłownie nie w przenośni, na podstawie innych obserwacji.
Loecknitz -PN
-
DST
66.70km
-
Temperatura
9.0°C
-
Sprzęt Kalkhoff
-
Aktywność Jazda na rowerze
Loecknitz -PN - po zmroku
-
DST
65.80km
-
Temperatura
12.0°C
-
Sprzęt Kalkhoff
-
Aktywność Jazda na rowerze
Grzybobranie - wysyp VI
-
DST
42.00km
-
Temperatura
13.0°C
-
Sprzęt Kalkhoff
-
Aktywność Jazda na rowerze



Kolejny popołudniowy wypad. Ostatnie grzybobranie starczyło na trzy dni, wczoraj była przerwa dla żołądka, więc dziś wypadł kolejny wypad do lasu. Udałem się na tą samą miejscówkę co poprzednio, tam w ciągu czterech godzin zebrałem kosz. Na zakończenie zajrzałem na sąsiednie pole, gdzie miałem wiele udanych grzybobrań, choć w tym roku miejsce to zawodziło. W ciągu jednej minuty naliczyłem około 30 sztuk i nie była to miejscówka, chodziłem przez około 20 – 30 minut i wszędzie była tak samo, full grzybów, nie wiem jakim sposobem uchowały się przez weekend. W ciągu pięciu minut dozbierałem grzybów ile się dało, jak na zdjęciu, a potem chodziłem i podziwiałem ile grzybów mogłem zbierać. Grzyby więc faktycznie zostały odnalezione, tyle, że nie zebrane z braku miejsca. Gdybym pojechał jutro rano miałbym zapewniony błyskawicznie kosz i to nie jeden. Niestety jest to niemożliwe, najpierw trzeba zużyć zebrany zbiór: grzyby w occie są jeszcze z zeszłego roku, podobnie jak suszone, których zużywa się u mnie w małych ilościach, głównie do bigosu. Zamrażarka jest także pełna. To były dobre wiadomości. Zła jest taka, że nie ma w ogóle młodych owocników, tak więc faktycznie jak się ma szczęście można zebrać kosmiczne ilości grzybów, ale z każdym dniem będzie coraz gorzej. W miejscach wyzbieranych liczba grzybów bardzo szybko może być bliska zeru, a grzyby niezebrane zaczną gnić i zamienią się w kapcie, już teraz takich nie brakowało. Pozostaje mieć nadzieję, że sytuacja się jeszcze zmieni, dziś było około 3 stopni w nocy, ale od jutra znowu ma być ciepło. Trochę także popadało. Mam więc nadzieję, że to jeszcze nie koniec.
miasto
-
DST
10.02km
-
Temperatura
12.0°C
-
Sprzęt Kalkhoff
-
Aktywność Jazda na rowerze
Loecknitz -PN - po zmroku
-
DST
63.94km
-
Temperatura
14.0°C
-
Sprzęt Kalkhoff
-
Aktywność Jazda na rowerze
deszczowo i ciepło o 21.30 14 stopni.
Wysyp V - czyli popołudniowe koszenie
-
DST
42.00km
-
Temperatura
15.0°C
-
Sprzęt Kalkhoff
-
Aktywność Jazda na rowerze

Zbudowana piramida. 
Najpóźniejszy wyjazd, mimo to najszybszy zbiór. Kosz był na full wypełniony, tak więc z powrotem trzeba było go obwiązać kurtką by nie gubić zbiorów. Po 20 km jak zawsze trochę się ubiły. Całość zebrana w nieco ponad godzinę ( ca. 13:00 do 14:30), końcówka to koszenie, wiele grzybów z braku miejsca zostawiłem w lesie.
W koszu zmieściło się 310 grzybów.
Wykopaliska w Kamieniu Pomorskim/ morze - tam i z powrotem
-
DST
195.52km
-
Temperatura
13.0°C
-
Sprzęt Kalkhoff
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dziś do poprawki Dziwnówek, z powodu wiatru w piątek się nie udało. Druga sprawa obejrzenie miejsca, gdzie w miejscu dawnego targowiska prowadzone są, a właściwie były prace archeologiczne. W wakacje, o tym słyszałem, ale niestety potem wyleciało mi to z głowy. W tym miejscu znajdował się najstarszy klasztor na Pomorzu Zachodnim, dodatkowo odkryto średniowieczny cmentarz. Terem choć ogrodzony, doskonale widoczny. Wielka szkoda, że przegapiłem pracę archeologów.
url=http://photo.bikestats.eu/zdjecie,433955,wykopaliska-w-kamieniu.html]
[/url]
Fundamenty. Pośrodku widać daną studnie. 
Dawny klasztor/ kościół.
Poniżej filmy:
Większość placu została nieruszona, zgodnie współczesnymi zasadami, wykopaliska inwazyjne robi się tylko wtedy kiedy jest to niezbędne, ze względu na roboty budowlane. Obecna technika nie pozwala na badania bez zniszczenia stanowiska. Żeby odkryć warstwę niższą trzeba bezpowrotnie zniszczyć warstwę wyższą.
Ciekawy artykuł:
http://www.ikamien.pl/artykuly/7955/
Wycieczka lekka i przyjemna, jedyne co przykre, to masa przejechanych płazów na drodze z Parłówka do Jarszewa. Żal patrzeć jak samochody rozjeżdżają wszystko co żyje. Jeszcze jeden powód, by trzymać się od samochodu możliwie jak najdalej.
W Dziwnówku bez zmian
© dornfeld
Kamień Pomorski -eksperymentalne badanie glukometrem po jeździe rowerem
-
DST
117.72km
-
Temperatura
7.0°C
-
Sprzęt Kalkhoff
-
Aktywność Jazda na rowerze

Rurka - stacja PKP
© dornfeld
Wyjazd w kierunku morza, po cichu myślałem, że tam i z powrotem. Nie udało się przez piekielnie silny i zmienny wiatr, od Parłówka trzeba było uważać by nie zostać zepchniętym z jezdni. Powród byłby już całkiem pod wiatr. Po Kamieniem zagadałem robiącego sobie przerwę rowerzystę. Który jechał w przeciwnym wypadku. Spytałem się jak się jedzie, odpowiedział mi ch... Na dworcu byłem 10 minut przed odjazdem pociągiem, postanowiłem więc skorzystać z okazji i wracać. Żeby nie było za łatwo wysiadłem już w Rurce, skąd wróciłem do domu.
W Puszczy Goleniowskiej grzyby są cały czas, choć grzybiarzy jak na lekarstwo.
Po powrocie zrobiłem sobie badanie glukometrem, korzystając, że jest w domu od czasu do czasu mierzę sobie profilaktycznie cukier. Na razie nie mam z nim kłopotu. Menu dziś było następująco: rano grzybki, podsmażane z żółtym serem, a więc zdecydowanie podwyższające cukier. Drugi posiłek w pociągu maślane bułki ze słodkimi konfiturami i 2 puszki Pepsi. Potem jazda około 30 km pod wiatr. Wynik 61 mg /dl. Dla niezorientowanych dobry wynik na czczo a nie po posiłku to 100 – 110 mg/dl u zdrowego człowieka. Po takim posiłku, bez wysiłku trzy razy większy wynik byłby całkowicie normalny. To pokazuje jak rower zwłaszcza w czasie chłodu zamienia się w maszynę do spalania energii.
Wysyp IV, czyli rozterki nałogowego rowerogrzybiarza
-
DST
42.66km
-
Temperatura
12.0°C
-
Sprzęt Kalkhoff
-
Aktywność Jazda na rowerze

Dzisiejsza wycieczka rowerowa to wypadkowa dwóch nieuleczalnych nałogów: jazdy na rowerze i grzybobrania. Słabnące doniesienia z regionu spowodowały, ze postanowiłem sobie zrobić jazdę treningową okrężną drogą do Nowego Warpna. Przez grzyby ostatnia dłuższa jazda była 14 września, więc organizm odczuwa niedobór ruchu. Z domu wyjechałem koło 10:00, za Tanowem jednak górę wziął nałóg grzybobrania i zerknąłem na chwilę na swoje pole. Po kilku minutach znalazłem 4 piękne podgrzybki i jak to u "grzyboholika" wpadłem grzybny "cug" zakończony upojeniem grzybnym. Nie potrafiłem przestać do pełnego napełnienia kosza.
Jeżeli chodzi o ogólną sytuację w mojej ocenie wygląda do następująca. Obserwując innych należy stwierdzić, ze grzybów jest mniej. Przed południem większość ludzi miała bardzo małe zbiory, zazwyczaj pół lub ćwierć wiaderka. Na swojej miejscówce, grzybów masa, ale tylko w wybranych miejscach. Oczywiście mógłbym założyć, że pole zostało przeczesane rano przez grzybiarzy, ale puste kosze innych nie potwierdzają tego, brak było też śladów koszenia grzybów. Z drugiej strony zbiór wyłącznie małych grzybów, wskazuję, że nadal rosną nowe owocniki i pole jest regularne przeszukiwane. Co ciekawe dziś zauważyłem, że lepsze wyniki mieli popołudniowi grzybiarze, wracali oni jednak głównie z kozakami, twierdząc, że podgrzybków jest bardzo mało. Trudno mi to zweryfikować, gdyż jak zwykle chodziłem po lasach sosnowych, po których łazi się wygodniej z rowerem niż po młodnikach brzozowych. Może więc miałem szczęście? Na oko udało się zebrać około 350 - 400 podgrzybków.
Podsumowując odczuwam silną potrzebę kręcenia, z drugiej strony nie potrafię przejść obojętnie wobec widoku rosnących grzybów. Co tu robić, gdzie teraz jechać …? Pogoda i temperatura kapitalna na jazdę rowerową, z jednej strony sezon grzybowy krótki, więc trzeba korzystać ile się da, z drugiej strony niedługo zima, więc tu również trzeba korzystać ile się da. Jeżeli pojadę na zwiedzanie szkoda grzybów, jeżeli pojadę na grzyby szkoda jazdy, tym bardziej, że rośnie ryzyko słabszych zbiorów. Z drugiej strony jest spora szansa, że grzyby pojawią się jeszcze w połowie października lub nawet później, np. jak w zeszłym roku.


