Miasto - nowa przednia dętka
-
DST
10.10km
-
Sprzęt Stevens Galant
-
Aktywność Jazda na rowerze
Loecknitz
-
DST
66.17km
-
Czas
03:10
-
VAVG
20.90km/h
-
VMAX
36.06km/h
-
Temperatura
25.0°C
-
Sprzęt Stevens Galant
-
Aktywność Jazda na rowerze
Neubrandenburg
-
DST
215.71km
-
Czas
10:25
-
VAVG
20.71km/h
-
VMAX
36.06km/h
-
Temperatura
22.0°C
-
Sprzęt Stevens Galant
-
Aktywność Jazda na rowerze
Trasa: Szczecin – Buk – Rothenklempenow – Koblenz – Pasewalk- Stolzenburg – Blumenhagen – Wismar – Strasburg (Uckermark) – Woldegk – Neubrandenburg. – Woldegk – Strasburg - Pasewalk – Loecknitz – Lubieszyn – Szczecin.
Powrót do domu w przeciwieństwie do jazdy do Neubrandenburga odbył się w całości główną drogą.
Do samego końca nie wiedziałem tego dnia dokąd pojadę. Z domu wyjechałem o 5 rano, parę minut na dworze zajęło mi jeszcze założenie peleryny przeciwdeszczowej, bo akurat zaczęło padać, następnie wizyta w bankomacie. O godz. 5.20 byłem na Głębokim. O godzinie 5.30 zbierała się tam ekipa jadąca dookoła Zalewu Szczecińskiego. Ostatecznie wybrałem Neubrandenburg bo: 1. mnie tam nigdy nie było 2. był korzystniejszy wiatr zwłaszcza taki miał być po południu i tak było 3. koło trasy biegnie linia kolejowa, tak więc gdyby faktycznie nie dało się jechać, zawsze można było wsiąść i wrócić. Prognozy pogody były różne. 4. Gdybym miał jechać, wybrałbym i tak inny wariant dróg niż reszta grupy a ostatecznym celem byłaby wnętrze wyspy Uznam.
Do Pasewalku zdjęć nie robiłem, gdyż są to już tereny doskonałe znane. Ponadto po krótkiej przerwie znowu zaczęło padać i jeszcze przed granicą trzeba było założyć pelerynę. Jedyny postój był w Rothenklemenow, gdzie akurat przejeżdżał samochód z piekarni rozwożący pieczywo po wioskach, zakupiłem więc gorące bułeczki i ruszyłem dalej.
W Pasewalku, podstawowym obiektem do zobaczenia w czasie złej pogody, jest dworzec a konkretnie tamtejsza hermetycznie zamknięta poczekalnia z dużym grzejnikiem. Jest to doskonałe miejsce na wysuszenie przemoczonych rzeczy, ogrzanie się, zwłaszcza zimą. 

Po wysuszeniu ruszyłem w kierunku Strasburga boczną droga przez Blumenhagen. W międzyczasie przestało padać, to co nie zdążyło podeschnąć w poczekalni wysuszyło się nie wiadomo kiedy na rowerze. Cały czas piękny asfalt, aleje drzew i zabytkowe kościoły w każdej wsi z pomnikami poległych ku czci żołnierzy w I wojnie światowej.
Pierwszą większą miejscowością był Strasburg. Najciekawszym zabytkiem jest nietypowa wieża wodna na dole przerobiona na restauracje. 
Woldegk – miasto wiatraków (Windmuehlestadt).

Woldegk – Totengraben
Warta zobaczenia jest aleja poświęcona poległym ku czci w I wojnie światowej. Na jej początku jest pomnik ku czci poległych, za pomnikiem rozpoczyna się długa aleja dębowa. Obok każdego dębu jest kamienny pomnik z informacją o każdym poległym. Aleja biegnie wzdłuż murów miejskich. 

Widok z alei na stare miasto:
Neubrandenburg – miasto czterech bram.
Główny punkt wycieczki, obejrzany bardzo pobieżnie, jest to miasto w którym warto spędzić co najmniej cały dzień. Osobnym punktem wartym wycieczki jest Tollensee nad którym leży to miasto. Tuż za Neubrandenburgiem zaczynają się „niemieckie mazury”, gdzie liczba jezior i szlaków rowerowych wydaje się nieskończona.
Najważniejszą chlubą miasta są bramy miejskie.
1. Friedenlaender Tor:
Prillwisse – Stein . Pomnik ku czci burmistrza Neubrandenburga „Henricus Prillwisse” poległego w wojnie z 1469 roku. W XIX wieku odrestaurowany. 


2. Neues Tor
3. Stargarder Tor

4. Czwarta brama, nie znalazłem nazwy, musze poszukać:


Mury miejskie
Neubrandenburg – pozostałe zdjęcia:
Deptak na starym mieście:
Sposób na rozwiązanie problemu z parkowaniem, takie tablice są na głównych ulicach miasta:
Zdjęć można by wklejać dużo więcej: główny kościół, park, dworzec, nowe miasto, infrastruktura rowerowa, która jest wyjątkowo dobra w tym mieście.
Zwiedzanie zajęło mi jakieś 2 – 3 godziny, przy wyjeździe z miasta wstąpiłem na zakupy i akurat wtedy przyszło oberwanie chmury trwające jakieś 15 – 20 minut. Następnie wyszło słońce.
POWRÓT
Powrót główną drogą krajowa, ruch umiarkowany, jak widać na zdjęciu większość samochodów jedzie na autostradę.




Po przekroczeniu granicy ostatnia kilkuminutowa ulewa w Dołujach a następnie powrót przez miasto „ścieżkami rowerowymi” urywającymi się w powietrzu. Dobry temat do filmu „Dzień Świra” ( okolice cmentarza , Reala na Gumieńcach, kto jest ze Szczecina wie o co chodzi).
Ogólnie bardzo udana wycieczka, wiatr pomyślny pogoda w sumie także. Resztę przemyśleń, uwag zamieszczę później.
granica na torach koło Kołbaskowa, test drogi do Ladenthin i przejazdu do Pomellen
-
DST
93.67km
-
Czas
04:50
-
VAVG
19.38km/h
-
VMAX
36.72km/h
-
Temperatura
22.0°C
-
Sprzęt Stevens Galant
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dzisiaj wolne przedpołudnie. Pobudka o 4.00 rano i na rower. Powrót przed 11.00.
Trasa: Szczecin - Stobno – Bobolin – Warnik – Kołbaskowo – Rosówko – powrót Warnin – Ladenthin – Schwennenz – Grambow – Rammin – Loecknitz – Blankensee – Buk – Szczecin
Cele wycieczki:
1. Dotrzeć do zielonej granicy przy linii kolejowej do Tantow i dalej do Berlina.
2. Sprawdzić nową drogę do Ladenthin a zwłaszcza możliwość przejazdu do Pomellen oraz Nadrensee.
3. Małe zakupy w Loecknitz w tym jedna paczka cukru :)
Punkt pierwszy to kontynuacja wycieczki do granicy kolejowej w Grambow.
Niestety bardzo efektownej wieży obserwacyjnej już nie ma. Pomimo to warto znać te miejsce, gdyż tędy wiedzie najkrótsza droga do Neurosow koło którego jest jezioro graniczne Rosower See.
Drogami publicznymi do Neurosow trzeba jechać jeszcze kilka km do granicy, po minięciu granicy skręcić do Rossow, tam skręcić w liczącą 6 km drogę ze starego bruku. Alternatywą jest przejście przez łąkę, koło toru crossowego w Rosówku na wysokości stacji benzynowej. Do charakterystycznego wzgórza granicznego jest około 200 metrów, tam możemy przebić się przez wzgórze na stronę niemiecką lub skręcić w prawo (na północ) , po jakiś 100 metrach jesteśmy przy torach, stamtąd widać już wioskę. 
16 czerwiec 2011. Obiekt widoczny na pierwszym zdjęciu został rozebrany przy wymianie torów na trasie granica państwa – Szczecin Gumieńce. W przeciwieństwie więc do linii do Grambow, nie ma tu widocznej różnicy pomiędzy polskimi a niemieckimi torami. Pociąg nie zwalnia na tej linii po minięciu granicy, zwalnia natomiast na niemieckim odcinku, gdzie przez pewnien czas pociągi jadą, o ile pamiętam z prędkością 30 km na godzinę.
Tyle zostało z granicznej budowli. 
Jedno z kilku wzgórz granicznych, ciekawe czy naturalne, czy sztucznie usypane? 
Nowo budowana droga z Warnik – Ladenthin. Jak zauważył „Misiacz”, po polskiej stronie wycięto drzewa. Teoretycznie na polskim odcinku poszerzono drogę, przynajmniej tak to narazie wygląda. Jeżeli tak nasuwa się pytania, po co? TIRY tędy nie będą raczej jeździć. 
Droga do z Ladenthin do Pomellen. Wg. znaków jest to droga donikąd.
Do samego Pomellen nie dojeżdżałem ale pytałem się dwóch kierowców, potwierdzili, że tą drogą właśnie tam dojedziemy. Jadąc od strony Warnika należy będąc już po stronie niemieckiej po prostu skręcić w lewo w pierwszą drogę asfaltową na wysokości Ladenthin. Najprawdopodobniej jest to droga na której byłem w zeszłym tygodniu tyle, że z drugiej strony koło Pomellen. Jeżeli tak, 2 km od Pomellen jest krzyżówka, jadąc prosto wjedziemy do Pomellen – przedtem jadąc kilkaset metrów po zniszczonym bruku. Jadąc w prawo dojedziemy do Nadersee, skąd piękną asfaltówką możemy dojechać m.in. do Tantow. Jest to więc doskonała alternatywa dla jadącym w tamtym kierunku, jadąc przez Gumieńce – ul. Okulickiego, ominąć można chyba najbardziej znienawidzoną przeze mnie ścieżkę rowerową do Przecławia oraz zatłoczoną drogę idącą do Rosówka i dalej do Schwedt. Jeżeli jedzie się do Tantow i dalej na wschód, droga być może jest nawet krótsza, jeżeli jedzie do Gryfina, nadłoży się drogi za to jechać się będzie na pewno przyjemniej. Zdjęcie zrobione od strony wsi: w lewo idzie nowo zbudowana droga do Warnika, prosto do Pomellen.
Nowa droga rowerowa - granica w Dobieszczynie
-
DST
58.51km
-
Czas
02:55
-
VAVG
20.06km/h
-
VMAX
28.01km/h
-
Temperatura
25.0°C
-
Sprzęt Stevens Galant
-
Aktywność Jazda na rowerze

Wjazd na ścieżkę rowerową od ul. Dąbskiej w Pilchowie, jak jechałem w pierwszą stronę pasy były dopiero malowane, dwie godziny później były już gotowe. 
Przejazd rowerowy przez ulice w kierunku Bartoszowa. Na uwagę zasługuje oznakowanie, niby rzecz normalna, ale nie u nas. 
Przejazd rowerowy dla jadących do Tanowa i dalej w kierunku Dobieszczyna.
Informacja dla Prezesa, Niemcy znowu atakują.
Już kilka lat temu, gdy droga ta była zagrodzona przez zasieki i płoty, wkroczyli na naszą drogę graniczną Niemcy i zrobili nam kilkadziesiąt metrów darmowej drogi. Pisał o tym nawet „Kurier Szczeciński”, swoją drogą dziwne, że niezareagowała na to straż graniczna, jak koparki wjechały do Polski. Dodatkowo, ponieważ w tym miejscu granica idzie w kierunku północno – zachodnim, źle oznakowano drogę, widoczny po lewej stronie niemiecki słupek, to jeszcze teren Polski.
Granica niemiecka na torach kolejowych, dęby w Kościnie
-
DST
46.15km
-
VMAX
31.70km/h
-
Temperatura
27.0°C
-
Sprzęt Stevens Galant
-
Aktywność Jazda na rowerze
Trasa: Szczecin – Stobno – Dołuje – Kościno – Grambow – Linken – Lubieszyn – Dobra – Szczecin
W tym około 2 km na piechotę. Pozostaje pytanie czy tak przebyte kilometry umieszczać na bikestats? Odpowiedziałem sobie tak gdyż: rower był w ruchu, był napędzany siłą mięśni i to głównie nóg, spacer z rowerem nie był pójściem na łatwiznę lecz koniecznością, a przebycie na piechotę takiego samego odcinka wymaga kilka razy więcej energii w stosunku do jazdy rowerem. 
Granica polsko – niemiecka na trasie kolejowej Szczecin – Grambow. ( kierunki jazdy m.in Stralsund, Lubeka i Hamburg). Tym którzy chcieli by tam dojść, najprostsza droga to: pójść wzdłuż torów od przejścia kolejowego w Grambow 1,4 km. Od strony polskiej w Kościnie jechać szlakiem rowerowym o kolorze niebieskim, na drzewie znalazłem tylko jeden tak znak, był on przy głównej drodze na wysokości kaplicy. Drogą polną dojeżdza się do wiaduktu kolejowego, za wiaduktem kolejowym skręcamy w prawo i idziemy na wyczucie wzdłuż torów. 
Dawny punkt służący do obserwacji z góry wjeżdżających bądź wyjeżdżających pociągów. 
Uwaga na resztki dywanu z kolców na granicy przy torach. Prawdopodobnie dawna zapora by nie przecisnął się tędy jakiś mniejszy pojazd np. motor. 
Widok w kierunku Niemiec. Rzuca się w oczy różnica w utrzymaniu torów po obu linii granicznej. Betonowe słupy, to pozostałości po polskich umocnieniach granicznych, tabliczka wyznaczająca odległość w kierunku Szczecina jest już w Niemczech. 
Nasi tu byli.
Dęby w Kościnie.
Jadąc na trasie Dołuje – Kościno natrafiłem na wspaniałe gigantyczne dęby, rosnące przy samej drodze ale przede wszystkim w ogromnym ogrodzonym parku. Jak wyczytałem park ten został założony w XVII (!) wieku. W samym Kościnie zagadałem miejscowego mężczyznę by dowiedzieć się, czy w tym parku jest jakiś pałac, czy jest jakaś inna alternatywna droga by tam dotrzeć? Oto czego się dowiedziałem: pałac po wojnie zachował się wraz z różnymi przypałacowymi budynkami związanych z gospodarką folwarczną. Po wojnie wszystko rozkradziono i zniszczono. Obecnie park jest własnością prywatną, mówiąc mi o sprzedaży spotkana osoba użyła wiele razy słów nie nadających się do cytowania, co jest całkiem zrozumiałe. Podobno w samym parku sporo drzew (buków) zostało przerobione na deski. Nasuwają się pytania: jak można było w ręce prywatne oddać park z takimi okazami przyrodniczymi, dlaczego rosnące drzewa chociażby jak te na zdjęciu nie zostały jeszcze uznane za pomniki przyrody? 
Zdjęcie 1. 
Zdjęcie 2. Dla porównania rower przy drzewie. 
Za płotem własność prywatna. 
Drzewa i samochód dla porównania. 
Wspaniałe drzewa są też kawałek dalej, po drugiej stronie drogi na ogólnodostępnym terenie. Jak żywo przypominają najsłynniejsze chyba w Polsce dęby w Rogalinie koło Poznania.
Część debów powoli dożywa swych dni, część jest już uschnięta, po niektórych zostały tylko wysokie pnie, gdyż zostały powalone przez burze lub wichury.
W internecie znalazłem taki opis tamtejszych dębów:
"Majestatycznie stoją tam od wieków, wiele widziały ale nie mówią.
Przemijanie dosięga wszystkiego co żyje. One pięknie umierają, stojąc".(http://www.mmszczecin.pl/blog/entry/222829/Dęby+z+Kościna..html) Nic dodać nic ująć. 
Kościno. W dostępnych mi materiałach, ten obiekt opisywany jest jako „ ruina kaplicy cmentarnej z końca XIX wieku”, jak widać niedawno musiała zostać odrestaurowana. 
Jedyna pozostałość po cmentarzu, fragment nagrobka , skojącego „do góry nogami” z 1889 roku.
o świcie wycieczka w okolice Tantow, Pomellen, powrót w południe Wielki Przejazd Rowerowy
-
DST
99.01km
-
Czas
05:38
-
VAVG
17.58km/h
-
VMAX
35.11km/h
-
Temperatura
20.0°C
-
Sprzęt Stevens Galant
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dziś o 12.00 odbyła się główna część Wielkiego Przejazdu Rowerowego, z jednej strony chciałem być na tej imprezie, z drugiej strony nie da się tam przejechać zbyt wielu kilometrów. Postanowiłem połączyć jedno z drugim, wyjechałem o 5 rano i zrobiłem następującą trasę:
Szczecin – Kołbaskowo – Rosówek – Rosow – Radekow – Tantow – Storkow – Bockwuendmuehle( wiatrak Koźlak)– Nadrensee – Pomellen – Nadrensee ( pętla) – Rosow (droga rowerowa) – Neurochtlitz – Rosówek – Szczecin dom.
Powrót o 10.30., wypakowanie niepotrzebnych rzeczy, uzupełnienie zapasów wody i znowu w drodze na pl. Grunwaldzki, tam „wielki przejazd rowerowy” przez miasto na Wały Chrobrego, koniec imprezy o godz. 16.00
W Niemczech nie nastawiałem się na zwiedzanie, lecz czerpanie radości z jazdy po takich drogach publicznych:
.. i drogach rowerowych jak ta przy autostradzie Szczecin – Berlin. Innych nie było. 
Krajobraz bezleśny, łaki, łąki i jeszcze raz łąki z dużą ilością elektrowni wiatrowych. 
Był też jeden stary wiatrak tzw. „wiatrak koźlak” koło Storkow. Tak wygląda on z tyłu, z przodu nie zrobiłem zdjęcia gdyż słońce waliło prosto w obiektyw, zdjęcie zrobię przy kolejnej okazji. 
Wielki Przejazd Rowerowy:
Zbiórka na placu Lotników. 
Finał imprezy na Wałach Chrobrego. Więcej zdjęć nie robiłem, podejrzewam, że wkrótce będzie ich wysyp na stronie Rowerowego Szczecina.
Loecknitz.
-
DST
66.13km
-
Czas
03:08
-
VAVG
21.11km/h
-
VMAX
37.56km/h
-
Temperatura
19.0°C
-
Sprzęt Stevens Galant
-
Aktywność Jazda na rowerze
Zaczyna się robić przyjemna pogoda, ale brak czasu, wolne tylko przedpołudnia i tak aż do 17 czerwca, wyjątkiem jest najbliższa niedziela ale o 12.00 trzeba być w Szczecinie na zjeździe rowerowym. Trzeba będzie zorganizować jakąś nocną jazdę i w drodze powrotnej dołączyć do jednej z grup: w Goleniowie, Stargadzie Szczecińskim lub Gryfinie.
stara mleczarnia, stary młyn i stara aleja czereśniowa - za Loecknitz
-
DST
95.47km
-
Czas
04:54
-
VAVG
19.48km/h
-
VMAX
33.08km/h
-
Temperatura
28.0°C
-
Sprzęt Stevens Galant
-
Aktywność Jazda na rowerze
Szczecin - Loecknitz - Bruessow - Heidemuehle - Caselow - Rossow - Loecknitz - Szczecin
Dziś nie było już aż takich upałów, za to jest strasznie parno, ciężko się oddycha, dodatkowa groźba burz, powoduje, że nie mam ochoty, na organizowanie jakiś większych wycieczek. Dziś tradycyjny wypad do Loecknitz, plus ekstra bonus, wypad do Bruessow oraz do Caselow, żeby obejrzeć „Heidemuehle” – stary młyn wodny. Dodatkową atrakcją było zbieranie czereśni na starej tak na oko 100 letniej alei z drzewami owocowymi. Pyszne owoce, bez oprysków, ale też bez robali. 
Droga rowerowa do Bruessow. Na poboczu posadzona nowa aleja dębowa, moją uwagę zwróciło zabezpieczenie drzew: drewniane pale, jako ochrona przed wiatrem, siatka, jaka ochrona przed sarnami, za drzewami leżą stare pnie, myślę, że wyznaczają granicę między terenem przydrożnym a prywatnym polem, i stanowią zaporę dla kombajnów. Dodatkowo pod drzewami wysypana próchnica. Ponadto w swojej "karierze" rowerowej już kilka razy spotkałem beczkowozy, z których podlewano młode drzewka. Nic, więc dziwnego, że posadzone drzewa przeżywają praktycznie w 100 % w przeciwieństwie do nas gdzie wycina się stare drzewa, sadzi się nowe, jeżeli jest taki wymóg a następnie wszystko zostawione jest bez pielęgnacji, by sobie spokojnie uschło.
Stara mleczarnia w Bruessow.
Brukowana „droga” do Caselow. Tu słowa wyjaśnienia. Na mapie „wędrówki rowerowe wokół Zalewu Szczecińskiego, ta droga zaznaczona jest kolorem żółtym, czyli zalicza się do dróg głównych. Na drodze głównej z Bruessow do Pasewalku także stoi znak nakazujący tu skręcić na Caselow, do którego 6 km., Pomimo, że od razu wjechałem w drogę brukową postanowiłem jechać, często się zdarza, że bruk jest tylko na krótkim odcinku a potem jest piękny asfalt. Tym razem było odwrotnie, to, co widzimy na zdjęciu to najpiękniejszy odcinek, gdzieniegdzie dało się jechać poboczem. Dalej nie było nawet tego, bruku na całej szerokości, cała na drodze było pełno błota, względnie był on nierówno ułożony, przy czym jest to bardzo delikatne określenie. Końcowy odcinek przeszedłem pieszo. Największym idiotyzmem, zadziwiającym biorąc pod uwagę, że byłem w Niemczech było to, że gdy droga ta skończyła się i znalazłem się na rozdrożu koło „Heinemuehle”, z drugiej strony ta droga została oznaczona, jaka droga leśna, bez przejazdu !!!, Była jeszcze jedna, ale oznaczona, jaka droga ślepa. Paranoja. Byłem tak wkurzony, że zapomniałem porobić zdjęć. To był minus. 
Plusem na pierwszym odcinku była wspaniała aleja czereśniowa ze smacznymi owocami. Na drodze było sporo tubylców, z drabinami i wiatrami, ale na drodze zatrzymywały się osoby, by zerwać sobie tylko trochę owoców. Wszyscy oni wracali potem na drogę główną, gdy skończyła się aleja owocowa, nie spotkałem już żadnego człowieka. Na zdjęciu widoczne pojazdy amatorów niepryskanych owoców. 
W domu się już wszyscy objedli i jeszcze na jutro sporo zostało. 
„Heidemuehle” – młyn wodny, obok restauracja, ścieżka edukacyjna i wał zamkowy. Jeżeli ktoś chciałby tam pojechać polecam drogę z Rossow do Caselow – piękna asfaltowa droga, tu kolejny paradoks nie ma żadnego znaku w Rossow – należy skręcić w drogę kościoła „Schulweg”, po 2 km jesteśmy w Caselow, na skrzyżowaniu skręcamy w prawo wjeżdżamy na drogę brukową i jedziemy ok. 1, 4 km, docieramy do skrzyżowania, skręcamy w lewo, jesteśmy we wiosce, jedziemy prosto drogą asfaltową jesteśmy na miejscu.
Berlin miasto - jazda na dworzec i w Szczecinie z dworca do domu
-
DST
14.22km
-
Czas
00:55
-
VAVG
15.51km/h
-
VMAX
35.15km/h
-
Temperatura
30.0°C
-
Sprzęt Stevens Galant
-
Aktywność Jazda na rowerze


