miasto czerwiec
-
DST
80.80km
-
Temperatura
20.0°C
-
Sprzęt Kalkhoff
-
Aktywność Jazda na rowerze
Kalisz Pomorski
-
DST
165.80km
-
Temperatura
17.0°C
-
Sprzęt Kalkhoff
-
Aktywność Jazda na rowerze
Upierdliwy wiatr się nie zmienia, więc i kierunek ten sam. Zdecydowanie bardziej wolałbym jechać w drugą stronę bez limitu czasowego. Dziś jazda dla przyjemności i zdrowia, nie dla zwiedzania.
Trasa: Szczecin - Ulikowo - Pęzino - Tarnowo - Błotno - Bytowo - Recz - Kalisz Pomorski - Biały Zdrój - Kalisz Pomorski plus Szczecin Dąbie PKP - dom
Trasa w zasadzie już przejechana więc nie skupiałem się na robieniu zdjęć, ale były i nowe elementy, pierwszym był skrót drogą polną Modrzewo - Skierakowo, który z pewnością nie skrócił mi drogi, drugim elementem było przejechanie w całości drogi leśnej relacji Biały Zdrój - Kalisz Pomorski. Wjeżdżając na drogę nawet nie wiedziałem, że to ta sama trasa, gdyż jechałem z drugiej strony. Muszę cofnąć to co napisałem w ostatniej relacji, okazało, że miejsce do którego poprzednim razem dotarłem było bardzo blisko celu i cofnąłem się praktycznie tam, gdzie piachy już się kończyły, a zły odcinek, był bardzo krótki. 
Modrzewo - drewniana wieża z 1720 roku © dornfeld
Skrót Modrzewo - Sierakowo - tylko na zdjęciu ładnie wygląda, większość trasy jest w o wiele gorszym stanie © dornfeld
Tajemniczy kamień przy drodze Sierakowo - Ognica © dornfeld
Biały Zdrój © dornfeld
Droga Biały Zdrój - Kalisz Pomorski © dornfeld Do tego miejsca nie dotarłem w poprzedni czwartek. Z Białego Zdroju oznaczona jako droga pożarowa nr 10, po minięciu przejazdu kolejowego, skręcamy w drogę odbijającą w prawo. 
Jadąc w drugą stronę - miejscem charakterystycznym jest mijany po lewej stronie przejazd kolejowy © dornfeld Do Białego Zdroju należy jechać dalej prosto, aż do kolejnego przejazdu kolejowego i tam kontynuować jazdę. Skrót jest pomocny przy jeździe z Kalisza Pomorskiego PKP lub z Drawna do Białego Zdroju i dalej Mirosławca, pozwala zaoszczędzić tyle km, że rekompensuje wolniejsze tempo jazdy, dodatkowo można ominąć duży kawał drogi krajowej nr 10 zwłaszcza jadąc przez Bralin. Być może da się nawet przejechać do Mirosławca lub Tuczna omijając w całości drogę nr 10, jest tam kila dróg leśnych wymagających przetestowania.
W okolicy zostało trochę dróg do przejechania ,oraz kilka miejsc do zobaczenia, ale zostawiam sobie je na potem, gdy nadarzy się kolejna okazja i będzie bardziej przyjazny wiatr, pozwalający na przyjemną jazdę w drugą stronę, co oznacza, jak już pisałem, że nie trzeba gonić na pociąg.
klon solarzy w Zatomiu - Szczecin -Kalisz Pomorski przez Drawieński Park Narodowy
-
DST
155.30km
-
Temperatura
17.0°C
-
Sprzęt Kalkhoff
-
Aktywność Jazda na rowerze
Wspaniała pogoda na rower, pod warunkiem, że jechało się we właściwym kierunku, z powodu bardzo silnego wiatru. Wyjazd o 4 rano. Podstawowym celem było zaliczenie "Klonu Solarzy" w Zatomiu, do którego sensownie można dojechać tylko z Drawna przez Niemeńsko. Wszystkie pozostałe drogi, w tym dalsza jazda na Dobiegniew oznacza jazdę po piachach lub bruku. Cel zrealizowałem, choć jechało się tak rewelacyjnie, że zastanawiałem się, czy warto zjeżdżać z krajowej drogi nr 10, dziś relatywnie pustej, dodatkowo biegnącej idealnie z silnym wiatrem w plecy. Była pokusa, by nie zjeżdżać z trasy, ale ciągnąć do Wałcza, a nawet Piły. Ostatecznie na wysokości Żółwina skręciłem na Drawno, dalej pojechałem do Zatomia, wróciłem do Drawna i pojechałem do Kalisza Pomorskiego. Tuż przed Kaliszem w las odchodziła ładnie wyglądająca oznakowana droga do Białego Zdroju, gdzie również jest stacja. Na początku jechało się bardzo dobrze, ale im dalej tym było więcej piachów, ostatecznie wróciłem i wycieczka zakończyła się w Kaliszu Pomorskim. Przez całą jazdę nie spadła ani jedna kropla deszczu, a z chwilą gdy znalazłem się pod dworcową wiatą zaczęło padać. Żałuję jedynie, że nie wsiadłem na rower od razu po pierwszym przebudzeniu tj. o godzinie 02:57.
Wracając wysiadłem na dworcu w Szczecin Główny, by zebrać nowe liniowe rozkłady jazdy "Przewozów Regionalnych". Nie było więc dodatkowych km z Dąbia do miasta. Zdjęć za dużo nie robiłem, gdyż trzeba by się zatrzymać, a to nie było proste, tym bardziej, że większość obiektów już zwiedziłem, sfotografowałem i opisałem na BS. Kto chce , znajdzie, wystarczy wpisać google, nazwy miejscowości i słowo" dornfeld" i się pojawią relację z Drawna, Niemeńska, Recza itp. Dla przyzwoitości chciałem zrobić zdjęcie kościoła w Suchaniu, ale przez drzewa nic nie było widać, z kolei pałac w Niemeńsku był dziś niedostępny. Powrót przedostatnim pociągiem, już w ciągu dnia okazało się, że nie za bardzo mogłem wracać ostatnim, gdyż zapomniałem kluczy do domu.
Droga prosta jak drut: krajowa droga nr 10 - Szczecin - Żółwino z wyłączeniem odcinka Kobylanka - Stargard - Tychowo, dalej Żółwino - Drawno - Zatom - Drawno - Kalisz Pomorski. 
Klon solarzy - wg. niektórych źródeł najstarszy i najgrubszy klon w Polsce, leżący przy dawnej drodze solnej. Obwód pnia 525 cm, wiek około 320 lat. © dornfeld
Całodobowa stacja i restauracja w Suchaniu o nazwie "kurdek". Ja zatrzymałem się by uzupełnić zapasy soku pomidorowego. © dornfeld
Dwór w Święciechowie. © dornfeld
Rzeka Korytnica. © dornfeld
Leśniczówka koło Zatomia z 1932 roku, pierwotnie szkoła dla dzieci z okolicznych wiosek. © dornfeld
Dawny dworzec w Drawnie. © dornfeld
Wagony na bocznicy w Drawnie. © dornfeld
Dębsko. © dornfeld
Test oznaczonej drogowskazem drogi leśnej odbijającej od szosy Drawno - Kalisz Pomorski do Białego Zdroju nie wypadł pozytywnie, choć początek był obiecujący. © dornfeld
Dookoła Miedwia - Maraton MTB
-
DST
111.11km
-
Temperatura
22.0°C
-
Sprzęt Kalkhoff
-
Aktywność Jazda na rowerze
Ciekawy dystans, nie robiony specjalnie, tylko po przyjeździe spojrzałem na wartość, pięć jedynek.
http://www.stc.stargard.pl
Jak jechałem po zachodniej stronie jeziora powiedziałem sobie nigdy więcej, ale teraz widzę, że trasa warta jest ponownego rozważenia także na odcinku Giżyn - Kołbacz lub Rekowo, pod warunkiem, że za Giżynem przy rozjeździe dróg skręci się na Komarówko, a nie tak jak pokazują namalowane strzałki. Dziś opuściłem odcinek Dębina - Żelewo - Rekowo jadąc przez Kołbacz do Rekowa, a szkoda, z tego co widzę na mapie. Dalej także nie jechałem za znakami, ale pojechałem prosto przez las do Jezierzyc i dalej do domu. Niektóre skróty wydają się ciekawe przy jeździe w kierunku Przelewic, Dolic, Choszczna, Kalisza Pomorskiego. Wyrazy szacunku dla ludzi, którym chce się ścigać po tej trasie zwłaszcza w wariancie MTB i dać za to 50 zł, czy nawet 100 zł w dniu wyścigu. Ja tam wolę tą kwotę przeznaczyć na zakup soku pomidorowego :)

Kobylanka - lipa zasadzona w 1460 roku © dornfeld

Obok, drzewa które były sadzone na pamiątkę, kolejnych setnych rocznic tego wydarzenia, o ile dobrze pamiętam © dornfeld

Chata we wsi Turze © dornfeld

Młyny - Giżyn © dornfeld

Płyty za Giżynem © dornfeld
Loecknitz nocą komunikacyjnie
-
DST
59.70km
-
Temperatura
14.0°C
-
Sprzęt Kalkhoff
-
Aktywność Jazda na rowerze
Wcześniej nie mogłem z powodów obiektywnych, tj. prania wszystkich ciuchów rowerowych, przez co trzeba było poczekać aż wyschną. Inne powody: mały ruch, mniejszy wiatr, przyjemny klimat: tj. księżycowa noc i doznania słuchowe w postaci odgłosów przyrody: kumkania żab, świerszczy i innych stworów, a poza tym wychodzi taniej z powodu niższych temperatur, dziś pojechałem tylko na dwóch łykach soku pomidorowego:) Wyjazd z Loeckniz, dwie minuty po północy, o tej porze można sobie już pozwolić na powrót skrótem przez Lubieszyn.
Nocna jazda z nad morza, zachód słońca, nowy rekord
-
DST
207.70km
-
Temperatura
32.0°C
-
Sprzęt Kalkhoff
-
Aktywność Jazda na rowerze
Zobaczyć zachód słońca nad morzem. Tam w dzień , przy 32 stopniach, w parnym powietrzu po porannych burzach, dodatkowo pod wiatr. W pierwszą stronę by się nie przegrzać jechałem tempem spacerowym, a jak się robiło za ciepło robiłem skok w bok do lasu, by posiedzieć pod pierwszym z brzegu drzewem. Bonus w drodze powrotnej, jada praktycznie bez zatrzymań z wiatrem w plecy, pustymi drogami i upragnionym chłodem, o ile można tak nazwać nazwać 19,5 stopnia o godzinie 03:30. Wyjątek nad samym morzem, gdzie w wyniku wiatru wiejącego od morza, było wręcz zimno i trzeba było założyć coś cieplejszego, po opuszczeniu wybrzeża, szybko dodatkowy ciuch znalazł się z powrotem w plecaku. Dodatkowo nocny przejazd przez Puszczę Goleniowską przez Borowik do Widzeńska w księżycową czerwcową noc, naprawdę super. Powypadkowy rekord poprawiony o 3 km.
Zjedzono / wypito: 2,5 litra soku pomidorowego, 4 litry wody, 0,5 litra izotonika, 150 gram sera salami, 1 ciastko francuskie, 2 pączki, 1 lód, 3 banany, 5 nektarynek. 
Dziwnówek © dornfeld
Nieco później © dornfeld
Całkiem później © dornfeld
Święto cykliczne 2014
-
DST
22.80km
-
Temperatura
30.0°C
-
Sprzęt Kalkhoff
-
Aktywność Jazda na rowerze
Jak w tytule, zdjęć nie ma, bo nie brałem aparatu, zostawiam to innym, relacji na pewno nie zabraknie na Rowerowym Szczecinie, youtube i lokalnych gazetach internetowych i nie tylko. Od mety aż do Trasy Zamkowej jechałem z siwobrodym, gdzie zniknął mi z oczu, gdyż z jakiś powodów musiał zawrócić? Za rok, jak będę mógł, też się pewno wybiorę, raz w roku fajnie jest się przejechać w takim tłumie, ale częściej byłoby dla mnie zbyt męczące. Cały czas trzeba zachować maksymalną koncentracje no i te postoje, zwłaszcza w tym słońcu.
Rekord 204,60 km
-
DST
204.60km
-
Temperatura
20.0°C
-
Sprzęt Kalkhoff
-
Aktywność Jazda na rowerze
Pogoda nie za bardzo nadająca się na zwiedzanie, ale w sam raz dobra na "koksowanie", oczywiście na miarę moich skromnych możliwości. Dziś do Dziwnówka w dwie strony, czyli jak zwykle kiedy "koksuję". Udało się podnieść powypadkową poprzeczkę
o 2 km, dzięki temu, że w drodze powrotnej pojechałem przez Borowik, Widzeńsko. Co ważniejsze pierwszy raz wróciłem pod silny wiatr, wg. prognoz pogody w Szczecinie po południu miało być ok. 6 m. / s. Nad morzem zapewne było więcej. Poza tym przeżyłem jedną burzę i kilka mniejszych opadów. Po burzy wiatr stopniowo słabł, ale cały czas było pod wiatr. No cóż, przed wypadkiem zawsze wracałem pociągiem, ale dostałem zalecenie, by jeździć dwa razy więcej niż dotąd, no to jeżdżę w dwie strony. :) Wypiłem 3 litry soku pomidorowego i 1 butelkę wody. Jeżeli się nadarzy okazja, spróbuje przed sezonem kolejny raz podnieść poprzeczkę. Zobaczymy. 
Burza pod Kamieniem © dornfeld
W Dziwnówku © dornfeld
Przed sezonem. Jeszcze cisza i spokój, trzeba korzystać póki się da © dornfeld
Loecknitz po zmroku komunikacyjnie
-
DST
59.90km
-
Temperatura
14.0°C
-
Sprzęt Kalkhoff
-
Aktywność Jazda na rowerze
Polichromie w Chwarszcznach "Templariada 2014 r. plus zwiedzanie w drodze do Szczecina .
-
DST
157.80km
-
Temperatura
22.0°C
-
Sprzęt Kalkhoff
-
Aktywność Jazda na rowerze
Miałem do wyboru dwa wydarzenia, które są raz w roku:
1. Jazda do Berlina na Sternfahrt
2. Jazda do Chwarszczan na" Templariade", czyli Festiwal kultury średniowiecznej, od godziny 12:00 aż do wieczora. Program imprezy pod linkiem: http://zp.pl/polecamy_templariada--festiwal-kultur...
Wybrałem wydarzenie numer 2.
Mnie chodziło głównie o możliwość zobaczenia kaplicy, a zwłaszcza starych polichromii. Wybrałem pierwszy pociąg, by być na miejscu jak najwcześniej, dalsza jazda miała być wg. jednego z dwóch wariantów. Wariant 1, kaplica będzie jeszcze zamknięta, wówczas wpierw pojeżdżę po okolicy, a potem wybiorę krótszą drogę do Szczecina. Wariant 2, kaplica będzie otwarta zobaczę ją, a potem wybiorę dłuższą pętle, Zwyciężył wariant drugi.
Jeżeli ktoś nie wie, w Chwarszczanach znajdowała się najpotężniejsza komandoria Templariuszy w Europie, do dnia dzisiejszego zachowała się tylko kaplica. Po kasacji zakonu, siedziba została przejęta przez krzyżaków. Dokładny opis wsi jak i samej kaplicy można znaleść m.in na Wikipedii.
Mapa trasy:
http://www.bikemap.net/pl/route/2628310-chwarszczany-szczecin/#gsc.tab=0
PKP Namyślin © dornfeld
Kaplica w Chwarszczanach © dornfeld
Wnętrze kaplicy © dornfeld
Widok do tyłu © dornfeld
Polichromie z około 1400 roku ! © dornfeld
Polichromie były poddane renowacji przez Niemców pod koniec XIX wieku © dornfeld
Po 1945 roku zostały zamalowane ze względu na krzyżackie pochodzenie, którzy przejęli kaplice po kasacie zakonu. © dornfeld
Ponownie częściowo odsłonięte w latach 90 - tych XX wieku © dornfeld
Zabytkowa ambona © dornfeld
Przygotowanie do Templariady, trzy godziny przed oficjalnym otwarciem imprezy © dornfeld
Stroje z epoki © dornfeld
Jak ktoś napisał na BS "lecim na Szczecin" © dornfeld
W Boleszkowicach rzut oka na stację PKP, uwielbiam takie klimatyczne stacyjki © dornfeld
Tuż za stacją odbiłem na piękną drogę do Smolnicy © dornfeld
Troszyn, widoczny na zdjęciu XIX wieczny kościół, był pierwszą atrakcją © dornfeld
Najciekawszy był park dworski w Troszynie © dornfeld
Po samym dworze zostało tylko zdjęcie na tablicy informacyjnej © dornfeld
Pozostało jezioro © dornfeld
Pozostał świetnie utrzymany park © dornfeld
Jedna z tablic © dornfeld
Kolejna tablica © dornfeld
Do trzech razy sztuka © dornfeld
Smolnica, jest tam bardzo okazały pałac, ale już robiłem mu zdjęcia.(Relacja na BS), zrobiłem więc tylko szybkie zdjęcie kościoła i pojechałem dalej © dornfeld
Ze Smolnicy pojechałem do Trzcińska, trasę już przejechałem, więc pokazuje tylko nowe rzeczy, pierwszą jest zagospodarowany park pałacowy w Warnicach © dornfeld
Wejście do parku, w środku ławki, wiaty, kolejne fajne miejsce na odpoczynek. Ruina pałacu straszy bez zmian, zdjęcie wstawiłem w jednej z poprzednich relacji © dornfeld
Stołeczna. Przez wieś już przejeżdżałem, ale nie wiedziałem nic o ładnym XIX wiecznym pałacu © dornfeld
Niemiecki napis na drzwiach "„BĘDZIESZ MIŁOWAŁ PANA BOGA SWEGO, CAŁYM SWOIM CIAŁEM, CAŁĄ SWOJA DUSZĄ, CAŁYM SWOIM UMYSŁEM” © dornfeld
Trzcińsko - Zdrój, dawny dworzec. Miasto jest przepiękne i warte oddzielnej wycieczki, ale znów się powtórzę, już tam byłem więc dziś nawet nie wjeżdżałem i pojechałem drogą krajową do wsi Rów © dornfeld
Stąd drogą wojewódzką nr 128 do Otanowa, szerokością i natężeniem ruchu przypominającą drogę polną © dornfeld
Kierzków - ruiny dworu © dornfeld
Nowa S-3 na wysokości Otanowa © dornfeld
Dwór w Otanowie © dornfeld
Derczewo, kościół z XIII wieku, oczywiście po wielokrotnych przebudowach. Gdy zobaczyłem otwarte drzwi myślałem, że mam szczęście © dornfeld
W opisie tej wsi z tyłu "mapy turystycznej po pojezierzu myśliborskim" było napisane, że w środku są ciekawe płyty nagrobne, nic takiego nie widziałem, być może to skutek remontu, być może jeszcze nieukończonego, nie wiem. 
Dobrze, że na pobliskim cmentarzu nie zniknęła kaplica, reszta opisu się nie pokrywała z rzeczywistością © dornfeld
Krzemlin - dwór z końca XVIII wieku, niestety skutecznie przysłonięty przez drzewa © dornfeld
W Krzemlinie odkryłem świetny skrót do Mielęcina leżącego na przy starej trójce. Przy dworze w Krzemlinie należy skręcić w prawo, po kilku minutach jesteśmy w Mielęcinie © dornfeld Gdy kończy się asfaltowa dróżka i należy wejść prosto po schodach w górę, wówczas znajdziemy się przy cmentarzu i kościele, gdzie zrobiłem zdjęcie patrząc do tyłu. Można też pojechać drogą przez park przypałacowy, tej opcji nie próbowałem. 
Mielęcin, kamień upamiętniający rodzinę Pamm © dornfeld
Kościół w Mielęcinie © dornfeld
W Mielęcinie warto zobaczyć pałac, dziś budynek szkoły podstawowej. Niestety przez zieleń lepszego ujęcia nie dało się zrobić © dornfeld
W Mielęcinie zakończyłem zwiedzanie i ruszyłem pustą starą trójką do Szczecinie, dziś wszystkie drogi takie były, także krajowe © dornfeld
Bardzo udana wycieczka, utrudnieniem była jazda cały czas pod wiatr, przez co czuję ją bardziej w nogach niż ostatni 202 km rekord.
Wypiłem 2 litry soku pomidorowego i 1,5 l. wody, po powrocie otworzyłem trzeci karton soku. Jak dla mnie sok pomidorowy przy długiej jeździe rowerem jest najlepszy, izotoniki także znanych firm, nie umywają się.


