Pierwszy raz na rowerze po urazie - Trasa Zamkowa
-
DST
14.01km
-
Temperatura
5.0°C
-
Sprzęt Kalkhoff
-
Aktywność Jazda na rowerze
To było dziwne uczucie, ale z każdym metrem było coraz lepiej, na początek jazda tam i z powrotem po Trasie Zamkowej, nie ma tam ludzi, skrzyżowań, śniegu, błota, za to jest ścieżka rowerowa, z powrotem prawie cały czas na rowerze, bez jazdy po ulicach.
Filmik o klubach Fitness, trenażerach, rowerach stacjonarnych .... koniec rehabilitacji czas na rower !
-
Aktywność Jazda na rowerze
Rehabilitacja kolana dobiega końca, dziś ostatni raz byłem na rowerze stacjonarnym, zmyłem się przed czasem, mam już dość, w święta też sobie darowałem zamiast tego zrobiłem rundę piechotą po 8 km.
Nic poza niesprawnością fizyczna i zaleceniem lekarskim nie zagoni mnie na jakiś rower stacjonarny, trenażer czy coś takiego.
Co myślę o takich miejscach, pokazuje poniższy ten filmik, (link na samym dole) . Nie zawsze zgadzam się z prowadzącym, ale tym razem miałem takie same odczucia. Wielki szacun, dla tych, którzy latami korzystają z takich miejsc, trzeba mieć naprawdę samozaparcie, no chyba, że się to lubi.
http://chomikuj.pl/Euromaster/*e2*97*84*e2*96*ba+Humor+-+Filmy*2c+Filmiki*2c+Kabarety*2c+Skecze+*5bZE*5d/To+mnie+wkurza+*5bWOJCIECH+CEJROWSKI*5d/O+klubach+fitness,1818946895.avi
Diagnoza lekarska - obowiązkowo na rower - ten prawdziwy....
-
Aktywność Jazda na rowerze
Od ostatniego wpisu uczęszczam do siłowni, celem dalszej rehabilitacji nogi, na rowerze dla inwalidów, zwanym niekiedy "rowerem stacjonarnym" ". Z punktu O osiągnąłem max. poziom 11 levelu i max. siłę 170 Watów (przeciętna jazda z mocą 130 WAT) cokolwiek to znaczy. Z kolei zgięcie nogi pozwala na jazdę na minimalnym ustawieniu siodełka, zaczynałem od 10 dziurki. Dziś bezwzględne zalecenie napisane w karcie wykrzyknikiem, jazda codziennie rowerem, jak najwięcej km, tempo umiarkowane najlepiej płaski teren i to czy chcę czy nie chcę, nawet kosztem chodzenia. Lekarz zalecił, skoro jeździłem dotąd dużo, to teraz mam jeździć dwa razy więcej, ale wytłumaczyłem, że chyba tu przesadził. Do 3 kwietnia jeszcze "jazda" na siłowni (uzgodnione z lekarzem), mam nadzieje, że śnieg w końcu stopnieje, jazda po śniegu i lodzie jest super, ale nie wtedy kiedy zaczyna się jazdę po urazie. Pierwszym celem jest osiągnięcie formy pozwalającej na dojazd do Loecknitz celem odbioru paczek, a dalej się zobaczy.
Na zakończenie wyrażam podziw dla tych, którzy potrafią latami chodzić do siłowni,nie ma czegoś bardziej nudnego niż "jazda na roweropodobnym" sprzęcie.Dla mnie to koszmar, mam nadzieje, że się szybko skończy. Dziękuje wszystkim, którzy życzyli mi szybkiego powrotu do zdrowia.
Diagnoza lekarska: wsiadać na rower ...
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dziś wizyta u ortopedy,choć prywatna trzeba swoje odczekać, gdy się trafia do dobrego specjalisty. Szanse na uniknięcie operacji idą cały czas do góry. Wszystko bardzo dobrze się zrosło, wyprost nogi bardzo dobry, zgięcie zadowalające, ale głównie przez to, że noga jeszcze jest opuchnięta. Przepisane 10 zastrzyków i zalecenia by się nie oszczędzać, jak najwięcej chodzenia, ćwiczeń i roweru w siłowni. Po opadnięciu opuchlizny wsiadać na rower i jechać. Za trzy tygodnie (dopiero wtedy jest wolny termin) kolejna wizyta, USG. Mam nadzieję, że zalecenia się potwierdzą.
Co najważniejsze, co usłyszałem od lekarza, w moim wieku, urazy leczy się przez ruch a, nie szyny czy gips, jest to możliwe nawet przy złamaniach. Zdanie jest wzięte z własnego doświadczenia, gdyż lekarz 15 lat temu miał dokładnie to samo co ja i też obyło się bez operacji.
Na "rowerze" w siłowni z oporu zerowego doszedłem do "Lewelu nr 3", udało się też zwiększyć zgięcie nogi tak by siodełko obniżyć o jedno oczko. Oprócz tego drugi raz z rzędu 6 km spacer.
Pierwszy raz na rowerze po urazie.
-
DST
15.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dziś pierwsza jazda po urazie na rowerze stacjonarnym. . Wpis oczywiście z przymrużeniem oka, bo rower stacjonarny to oczywiście oksymoron, ale liczę, że symboliczna ilość wpisanych kilometrów i stan mojej nogi spowodują, że niczyje uczucia nie zostaną urażone. Od jutra dochodzi więc nowe ćwiczenie, 7 dni w tygodniu, będę się starał codziennie wydłużać czas i opór.
Generalnie z każdym dniem coraz lepiej, oprócz normalnego chodzenia opanowałem już sztukę wchodzenia i schodzenia naprzemiennie obiema nogami. Kule, laski i inne podpórki poszły w odstawkę, podobnie jak pojazd dla inwalidów zwany samochodem. Rehabilitant twierdzi, że jest duża szansa na uniknięcie operacji, po cichu też na to liczę, bo nie chcę mi się za bardzo zaczynać wszystkiego od początku. Cały dzień to jedna wielka rehabilitacja: schodzenie, wchodzenie, chodzenie, ćwiczenia w domu, poza domem, pływanie itd. Perspektywa powrotu na rower jest tu wielką pomocą. Okazuję się, że nie tylko jazda na rowerze wytwarza endorfiny, ale już samo myślenie o rowerze.
Bez kul...
-
Aktywność Jazda na rowerze
Z każdym dniem jest coraz lepiej. W zeszłym tygodniu miałem piekielny ból w stawach, efekt uboczny rehabilitacji, po długim okresie bezruchu. Bez środków przeciwbólowych nie można było kroku zrobić. Rehabilitant uspokoił mnie, że to normalne i faktycznie bolało, bolało i przestało boleć. Za dwa tygodnie będę wiedział więcej. Niezależnie od ostatecznej opcji chcę jeszcze w tym roku wrócić na rower i to jest najważniejszy cel parszywego roku 2013.
Już o jednej kuli
-
Sprzęt Kalkhoff
-
Aktywność Jazda na rowerze
Wczoraj drugi trening, szczególnie ciężkie początkowo były ćwiczenia na wyginanie i prostowanie nogi, myślałem, że mi rozerwie stawy. Zgodnie ze słowami trenera był to efekt pracy dnia poprzedniego, przy trzeciej serii ból puścił i osiągnałem dużo większy kąt zginania nogi. Zaczynam już chodzić o jednej kuli. Wstaje już bez podpórki. Teraz trzy dni przerwy, w domu tylko ćwiczenia rozciągające.
Początek rehabilitacji, czyli wieli pozytywny kop w tyłek
-
Sprzęt Kalkhoff
-
Aktywność Jazda na rowerze
Pierwszy dzień rehabilitacji. Szedłem jak na ścięcie, już mi się wszystkiego odechciało, parę minut w dobrych rękach i od razu widać efekty. Mam ochotę ćwiczyć, ćwiczyć, ćwiczyć, nawet więcej niż można. Największym błędem było trzymanie przez 10 dni nogi w szynie zaordynowanej przez państwową służbę zdrowia, a najlepszą decyzją, że zdjąłem ją 5 dni wcześniej przed terminem w prywatnym gabinecie.
Dziś spotkałem sporo ludzi po podobnych urazach i operacjach, co dodatkowo dało pozytywną energię, że można wyjść na prostą.
Przez najbliższe tygodnie ćwiczenia na odbudowanie mięśnia czworogłowego uda, którego obwód zmniejsza się już po pierwszej dobie od włożenia nogi w szynę o 1 cm. Dziś udało się pokonać lęk przed stawaniem na chorej nodze, samodzielnie wstać z podłogi bez podparcia kuli oraz przełamałem lęk przed wchodzeniem po schodach, stopniach itd. Najchętniej pomachałbym sobie w domu drugą nogą, niestety nie mogę, chodzi o to, by obie miały możliwie zbliżoną siłę, co wpływa na prawidłowe chodzenie i dalszą rehabilitacje.
Na rehabilitacji głównym tematem rozmów byl rower, zarówno to, że się wcześniej jeździło jak i zamierza się jeździć wg. słów trenera przyspiesza regeneracje.
Początek walki ....
-
Sprzęt Kalkhoff
-
Aktywność Jazda na rowerze
Wczoraj postanowiłem nie czekać na wizytę u państwowego ortopedy i zdjęto mi szynę. Wyobrażałem sobie, że po zdjęciu gipsu odzyskam sprawność w nogach i co najwyżej będę odczuwał ból. Jest odwrotnie nic mnie boli, za to po pierwsze: muszę się nauczyć wyprostować chorą nogę, odbudować mięśnie i nauczyć się prawidłowo chodzić - najpierw o kulach. Po wczorajszym zejściu i wejściu na schodach mięśnie były tak przemęczone, że nie mogłem ruszyć nogą. Jeszcze większym wyzwaniem było zrobienie pierwszego kroku do przodu, wyzwanie jak wejście na drabinę nad Kozią Przełęczą w Tatrach przez osobę z lękiem wysokości:
<object width="425" height="350"><embed src="http://www.youtube.com/v/GuJ546wQfI8" type="application/x-shockwave-flash" wmode="transparent" width="425" height="350"></embed></object>
Wczoraj wieczorem miałem odczucie, że najlepiej byłoby doczołgać się do jakiegoś okna – byle wysoko i pofrunąć w dół.
Można już postawić prawidłową diagnozę, uszkodzone są więzadła krzyżowe przednie. Teraz cel odzyskanie siły w mięśniach i prawidłowy chód, by doczłapać się na rehabilitacje. Dalej po 3-4 tygodniach diagnoza odnośnie operacji w zależności od tego jaka będzie ruchomość w stawie.
Jedno teraz sobie obiecałem, jeżeli dojdę do sprawności, nie będę rezygnować z czegokolwiek, bo to niebezpieczne np. jazdy rowerem po drodze krajowej czy pójścia potencjalnie niebezpiecznym szlakiem górskim. Już wiele razy przekonałem się, że jak jest człowiekowi pisane to spadnie mu cegła w drewnianym kościele, choć pierwszy raz w tak mocny sposób na sobie.
Teraz ważną kwestią będzie wybranie ośrodka rehabilitacji, jak ktoś jest zorientowany w temacie proszę o wiadomość.
"skręcenie i naderwanie w obrębie (strzałkowego) i piszczelowego wiązadła". - przerwa w jeżdzeniu z nierowerowego powodu.
-
Temperatura
-6.0°C
-
Sprzęt Kalkhoff
-
Aktywność Jazda na rowerze
Narazie 14 dni w gipsie, potem jak będę miał mniej szczęścia operacja łękotki.
Wpis dedykuje tym, którzy przesrzegają przed jazdą zimą na rowerze, bo to
niebezpieczne,
oraz by nie chodzić po górach, nie jeździć po jezdni i takie tam.
Przyczyna wypadku: byłem na wybiegu z psem do którego przyłączył się kompan, celem zabawy. Gdy stałem tyłem, rozpędzony bydlak, walnął mnie w tył nogi, tak, że wyleciałem w powietrze i upadłem na dupę. Śnieg więc był tu pomocny, bo zamortyzował wypadek, a mróz zmniejszył ból.
Ból mam gdzieś, najbardziej mnie martwi przewa w jeżdzeniu, mam nadzieje, że nie będzie za długa.
W swoim życiu naprawdę sporo bywałem w sytuacjach niebezpiecznych, chodziło się po lodzie i w zimie bo górach nie tylko polskich, jeździło się , po niebzpiecznych drogach i nigdy nie miałem złamania ani zwichnięcia, a dziś stanąłem na bezpiecznym polu i to wystarczyło by odjechać karetką.


